Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



Eksperymentalne oblicze RPA – część trzydziesta pierwsza

Tego artysty jeszcze nie było w moim cyklu. Shibule Ndhambi (aka Buli) pochodzi z Pretorii i tworzy subtelną muzykę elektroniczną.

W zasadzie to nic nie wiem na temat Buliego, poza tym, że w 2015 roku wydał dwie EP-ki: „The Inner Space” i „Delusions”. Obie można odsłuchać na jego Bandcampie. Co ważne, w lipcu tego roku południowoafrykański producent opublikował swój pierwszy długogrający materiał, pt. „Feels”. W kilku nagraniach słyszymy także wokale zaproszonych artystów takich jak Amarafleur, LEEU, Two Lives Left i Vox Portent. O tym ostatnim pisałem w ubiegłym roku w dwudziestej piątej części. Przypomnę, że za tą nazwą ukrywa się DJ i producent z Johannesburga, ale jak widać, też wokalista.

Elektronika Ndhambiego nie jest wielce spektakularną, odkrywczą czy rzucającą na kolana, ale ma coś w sobie, co nie pozwala jej wyłączyć po jednym nagraniu. Jego muzyka w przemiły sposób oblepia się wokół uszu na te kilkadziesiąt minut. Uwodzi mnie w znacznej mierze minimalizm i oszczędność, jaką prezentuje Buli. A swoje dźwięki wymyśla przy użyciu bardzo znanych środków: chilloutowy ambient, downtempo, troszkę IDM-u oraz instrumentalnego hip-hopu. Na „Feels” jest przynajmniej parę fragmentów, które was pozytywnie zaskoczą, choćby „Animosty”, „Numb”, „Her” (z bardzo ciekawym soulowym głosem Amarafleur), „Pluto”, „The Motion” czy świetne „Solar Feels”. Reasumując, nieśpieszny charakter muzyki Buliego skutecznie obezwładnia rzeczywistość.

Na koniec kawałek Islandii w Afryce, czyli remiks utworu Ólafura Arnaldsa – „A New Home” w wykonaniu Shibule’a Ndhambiego:

Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.