Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.



Eksperymentalne oblicze RPA – część trzydziesta pierwsza

Tego artysty jeszcze nie było w moim cyklu. Shibule Ndhambi (aka Buli) pochodzi z Pretorii i tworzy subtelną muzykę elektroniczną.

W zasadzie to nic nie wiem na temat Buliego, poza tym, że w 2015 roku wydał dwie EP-ki: „The Inner Space” i „Delusions”. Obie można odsłuchać na jego Bandcampie. Co ważne, w lipcu tego roku południowoafrykański producent opublikował swój pierwszy długogrający materiał, pt. „Feels”. W kilku nagraniach słyszymy także wokale zaproszonych artystów takich jak Amarafleur, LEEU, Two Lives Left i Vox Portent. O tym ostatnim pisałem w ubiegłym roku w dwudziestej piątej części. Przypomnę, że za tą nazwą ukrywa się DJ i producent z Johannesburga, ale jak widać, też wokalista.

Elektronika Ndhambiego nie jest wielce spektakularną, odkrywczą czy rzucającą na kolana, ale ma coś w sobie, co nie pozwala jej wyłączyć po jednym nagraniu. Jego muzyka w przemiły sposób oblepia się wokół uszu na te kilkadziesiąt minut. Uwodzi mnie w znacznej mierze minimalizm i oszczędność, jaką prezentuje Buli. A swoje dźwięki wymyśla przy użyciu bardzo znanych środków: chilloutowy ambient, downtempo, troszkę IDM-u oraz instrumentalnego hip-hopu. Na „Feels” jest przynajmniej parę fragmentów, które was pozytywnie zaskoczą, choćby „Animosty”, „Numb”, „Her” (z bardzo ciekawym soulowym głosem Amarafleur), „Pluto”, „The Motion” czy świetne „Solar Feels”. Reasumując, nieśpieszny charakter muzyki Buliego skutecznie obezwładnia rzeczywistość.

Na koniec kawałek Islandii w Afryce, czyli remiks utworu Ólafura Arnaldsa – „A New Home” w wykonaniu Shibule’a Ndhambiego:

Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.