Natura Morta – Environ
Łukasz Komła:

Obcowanie z muzyką improwizowaną tria Natura Morta dostarcza wyjątkowych wrażeń. Warto to poczuć!

Henning Baer – Shatterproof
Paweł Gzyl:

Producencka wersja Grounded Theory.

ŻAL – Teodor
Paulina Miedzińska:

Muzyka ŻAL’u jest mroczna u podstaw, a drąży ją taneczne ziarno.

zvλd – Baklava
Maciej Kaczmarski:

Tajemnicze słodycze.

M.E.S.H. – Hesaitix
Paweł Gzyl:

Czy angielskiemu producentowi udało się przeskoczyć nowatorski debiut?

Nadah El Shazly – Ahwar
Łukasz Komła:

Egipska awangarda na krawędzi jawy i snu.

Anja Schneider – SoMe
Paweł Gzyl:

Pierwszy album niemieckiej producentki od dziewięciu lat.

Gajek – 17
Paweł Gzyl:

„17” to tak naprawdę odwrócone „71”.

Fallbeil – Macht Macht Zement
Paweł Gzyl:

Genialni dyletanci powrócili!

Various Artists – Watergate XV
Paweł Gzyl:

Tak się bawi Watergate.

Paul St. Hilaire & Rhauder ‎– Derdeoc
Maciej Kaczmarski:

Spadkobiercy kolektywu Basic Channel.

John Lake – #void
Jarek Szczęsny:

Jan od odczłowieczania.

Blush Response – Infinite Density
Paweł Gzyl:

EBM w służbie techno – i na odwrót.

Burial – Untrue po 10 latach
Redakcja:

Jak oceniamy „Untrue” z perspektywy 10 lat? Jak mocno ta płyta wpłynęła na nas, a jak mocno na elektronikę? Przeczytajcie opinie autorów NM i komentujcie.

Lali Puna – Two Windows

Fani powinni być usatysfakcjonowani.

Ostatni longplay związanego z Monachium zespołu ukazał się w kwietniu 2010 roku i nosił tytuł „Our Inventions”(tutaj nasz wywiad towarzyszący ukazaniu się tego krążka). Dziś swą premierę ma piąty studyjny album Lali Puny, w dość długim międzyczasie śpiewająca liderka Valerie Trebeljahr oddawała się życiu rodzinnemu, a z projektu zdążył wypisać się Markus Acher (z The Notwist). Tak więc sztandarowy electropopowy band z Niemiec na najnowszym longplay’u prezentuje się jako trio zasilane w czterech z dwunastu numerach gościnnym wsparciem Dntela, MimiCof, Radioactive Mena (Keith Tenniswood z Two Lone Swordsmen) oraz harfistki Mary Lattimore.

Krążek nie odbiega stylistycznie od ostatnich dokonań Lali Puny, tak więc fani powinni być usatysfakcjonowani. Oszczędne w formie, nostalgiczne piosenki, a nawet miejscami kołysanki („Wear My Heart”) w dalszym ciągu mają rozmarzony i kruchy charakter, co gwarantuje zwiewny, niemal szepczący wokal Trebeljahr, niemniej jednak warstwa muzyczna przybrała bardziej niż kiedyś robotyczny odcień, gdzieniegdzie z silniej niż dotąd zaznaczonym tanecznym potencjałem („Two Windows”, „The Frame”, „Birds Flying High”). Generalnie rytmika budowana jest na brzmieniach analogowych automatów perkusyjnych oraz ciepłych basach co przyozdabiają syntezatorowe, proste melodie wraz ze sporadycznymi dodatkami w postaci, np. smyczków („Wonderland”).

Warstwa liryczna traktuje zaś o bardziej zaangażowanych, niż dotąd tematach jak wolność jednostki, emancypacja, wpływ technologii na człowieka. Swoistą ciekawostką jest cover numeru „The Bucket” autorstwa Kings of Leon, w którym na próżno szukać śladu gitar będących filarem oryginału, a kiedyś i samej Lali Puny.

Spójność brzmieniowa wraz z poważniejszym oddźwiękiem treściowym ponad czterdziestu ośmiu minut premierowej twórczości Lali Puny nie zawodzi, ale można odnieść wrażenie, że głównie tych co już i tak byli przekonani, reszta może pozostać lekko znużona i z brakiem chęci do ponownego odtworzenia tego krążka. Z pewnością jest to idealny materiał pod remiksy, zwłaszcza te rozpędzające pierwotny budulec.

08.09.2017 | Morr Music

http://www.lalipuna.de/
https://www.facebook.com/lalipunaband/
https://twitter.com/lalipuna_
https://www.instagram.com/lali.puna/

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze