Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.



Lali Puna – Two Windows

Fani powinni być usatysfakcjonowani.

Ostatni longplay związanego z Monachium zespołu ukazał się w kwietniu 2010 roku i nosił tytuł „Our Inventions”(tutaj nasz wywiad towarzyszący ukazaniu się tego krążka). Dziś swą premierę ma piąty studyjny album Lali Puny, w dość długim międzyczasie śpiewająca liderka Valerie Trebeljahr oddawała się życiu rodzinnemu, a z projektu zdążył wypisać się Markus Acher (z The Notwist). Tak więc sztandarowy electropopowy band z Niemiec na najnowszym longplay’u prezentuje się jako trio zasilane w czterech z dwunastu numerach gościnnym wsparciem Dntela, MimiCof, Radioactive Mena (Keith Tenniswood z Two Lone Swordsmen) oraz harfistki Mary Lattimore.

Krążek nie odbiega stylistycznie od ostatnich dokonań Lali Puny, tak więc fani powinni być usatysfakcjonowani. Oszczędne w formie, nostalgiczne piosenki, a nawet miejscami kołysanki („Wear My Heart”) w dalszym ciągu mają rozmarzony i kruchy charakter, co gwarantuje zwiewny, niemal szepczący wokal Trebeljahr, niemniej jednak warstwa muzyczna przybrała bardziej niż kiedyś robotyczny odcień, gdzieniegdzie z silniej niż dotąd zaznaczonym tanecznym potencjałem („Two Windows”, „The Frame”, „Birds Flying High”). Generalnie rytmika budowana jest na brzmieniach analogowych automatów perkusyjnych oraz ciepłych basach co przyozdabiają syntezatorowe, proste melodie wraz ze sporadycznymi dodatkami w postaci, np. smyczków („Wonderland”).

Warstwa liryczna traktuje zaś o bardziej zaangażowanych, niż dotąd tematach jak wolność jednostki, emancypacja, wpływ technologii na człowieka. Swoistą ciekawostką jest cover numeru „The Bucket” autorstwa Kings of Leon, w którym na próżno szukać śladu gitar będących filarem oryginału, a kiedyś i samej Lali Puny.

Spójność brzmieniowa wraz z poważniejszym oddźwiękiem treściowym ponad czterdziestu ośmiu minut premierowej twórczości Lali Puny nie zawodzi, ale można odnieść wrażenie, że głównie tych co już i tak byli przekonani, reszta może pozostać lekko znużona i z brakiem chęci do ponownego odtworzenia tego krążka. Z pewnością jest to idealny materiał pod remiksy, zwłaszcza te rozpędzające pierwotny budulec.

08.09.2017 | Morr Music

http://www.lalipuna.de/
https://www.facebook.com/lalipunaband/
https://twitter.com/lalipuna_
https://www.instagram.com/lali.puna/

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. pio

    Dobra płyta.