Akito – Gone Again
Paweł Gzyl:

Tak się bawią w Londynie.

Waajeed – From The Dirt
Paweł Gzyl:

Cała tradycja „czarnej” muzyki w formie klubowych killerów.

Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!



His Dirty Secrets – The Void EP

Katapulta w Kaputt.

O pierwszym LP Łukasza pisałem na łamach Nowej Muzyki dwa lata temu (recenzja tutaj). Zaprezentowana wówczas wizja nu disco posiadała przyjemną aurę, wokół której ten utalentowany producent utkał naprawdę ciekawą historię. Następnie zanurzył się w swojej świątyni z instrumentami natywnymi, by co jakiś czas wysyłać sygnał w świat, że nadchodzi jego autorska interpretacja muzyki techno. Dzisiaj premiera w Kaputt, a muzyka jak z katapult!

Cisza jeszcze nigdy nie była tak głośna. W „To Feel Compassion For Distress” wkraczam do królestwa ambientu. Tętniący bas, galaktyczne pady oraz dochodzące do mnie z oddali przepastne synty, tworzą jedyną w swoim rodzaju harmonię. A ja lecę…

Szybkie oprzytomnienie i jestem przy „Weight Of Silence”, gdzie grad meteorytów przelatuje nieopodal skrzydła mojeg19o wahadłowca. Sinusoidalny sub bas dumnie panoszy się po całym takcie, a siarczyste hi-haty bezlitośnie tną pozostawioną w oddali bazę. Pourywane dialogi pomiędzy mężczyzną a kobietą są zapisem ostatniej rozmowy przed tajemniczym zniknięciem załogi. Teraz, nawet ten ostatni ślad ginie w nieskończonej kosmicznej toni. Swoją drogą niezły dynamit na parkiet!

„The Void” zanurza się w industrialu. We wspomnieniu wracam na teren zniszczonego przed chwilą statku-matki. Dokładnie pamiętam każdy dźwięk. Z prawej strony akcenty giętej stali oraz podźwięki diod kontrolnych potężnych maszyn. Z lewej zaś, łańcuchy i warczące silniki, które ewoluowały w stronę wibrujących basów i świszczących syntezatorów.

W „Greed” zasypiam, a minimalistyczna etiuda od razu przenosi mnie w przestrzenne pejzaże, gdzie acidowe wulkany raz po raz buchają kwaśnym syntem wysoko w górę. Hipnotyzujące cymbałki podobijają konsekwentnie wybijaną stopę, a twarde perkusyjne clapy, niczym bomby wulkaniczne szybują w stronę oddalonego o kilka kilometrów morza. Mruczący pad idealnie ilustruje moment wejścia lawy we wzburzone wody akwenu, by ostatecznie zbudowań wulkaniczną wyspę. Budzę się. Czy to tylko sen? Świetny trip!

Kaputt | 05.02.2018

His Dirty Secrets FB

Kaputt-Musik FB

 

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze