Ipek Gorgun – Ecce Homo
Jarek Szczęsny:

Trudny człowiek.

Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.



Northaunt – Istid III

Marznąca woda.

Jeśli Norweg bierze się za muzykę ambientową to nie można się spodziewać zbyt wiele ciepła z niej płynącej. Szczególnie jeśli tym Norwegiem jest Hærleif Langås kryjący się pod pseudonimem Northaunt. Dodajmy do tego, że ten działający od 1996 roku twórca, zdecydował się wydać swój najnowszy album w wydawnictwie, które specjalizuje się w mrocznej i mroźnej odmianie ambientu. Ostatnio mogliśmy się o tym przekonać słuchając płyty Havenaire „Rabot”. Pobieżny rzut okiem na okładkę „Istid III” nie pozostawi złudzeń co do jej natury. Poza oczywistością, która się z tego wyłania, dostajemy jednak coś ekstra, a mianowicie izolację. Kompletną.

Mogę się jedynie domyślać, że Langås musi lubić samotność od pewnego czasu, gdyż wychwycenie dźwięków natury i wkomponowanie ich w strukturę muzyczną, musiało wymagać pewnego doświadczenia. Od samego początku jesteśmy blisko natury. Już w „Part I” słychać przelewającą się wodę i powiew mroźnego wiatru. Naturalne instrumenty są tu równie istotne co syntetyczne. W „Part III” udaje się uzyskać coś na kształt melancholii na biegunie. Dwie pierwsze części to swoista drętwota w obliczu epoki lodowcowej. Twórcy udało się oddać pustkę otaczającą go ze wszystkich stron.

Dobrze, że ostatnie dwa utwory jakoś rozgrzewają. „Part IV” daje okazję do kojącej medytacji. Na koniec natrafiamy nawet na coś w rodzaju zagubionej transmisji w postaci męskiego głosu. Najciekawiej robi się na sam koniec w części piątej. Nastrój zmienia swój charakter na podniosły. Muzyczne plany ewidentnie rozszerzają swój obszar działania. Pojawiają się nawet partie keyboardu. Nie zmienia się tylko poczucie wyobcowania. Powolny, przygaszony, ciemny ambient idealny przy temperaturach poniżej zera.

Glacial Movements | 2018

Strona Northaunt

Bandcamp

FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze