Alessandro Adriani – Morphic Dreams
Paweł Gzyl:

Syntetyczne sny.

Ellen Allien – Alientronic
Paweł Gzyl:

„Berlinette” na twardo.

Hoera. – Jaunu
Łukasz Komła:

Chóralne imaginacje.

jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.



Oliver Way – From The Shadows

Londyński koktajl.

Oliver Way to szara eminencja londyńskiej sceny klubowej. Jest na niej obecny od 1991 roku, kiedy to zaczął didżejować, by siedem lat później założyć własną wytwórnię Urban Substance, a jedenaście lat później – stworzyć z wokalistą znanym jako Paris The Black Fu ekstrawagancki duet Detroit Grand Pubahs. Projekt ten znany z dynamicznego electro i klubowego techno szybko przyniósł Wayowi sukces, dzięki czemu mógł on wejść w XXI wieku z nowym przedsięwzięciem. Była nim agencja promocyjna ePM, która z czasem stała się także wytwórnią płytową.

To właśnie w jej barwach brytyjski weteran debiutuje teraz swym pierwszym solowym albumem. Choć sam firmuje znajdujące się na nim trzynaście nagrań, to w ich powstaniu wsparło go spore grono gości. Nic w tym dziwnego – Way poznał w ciągu ostatniego ćwierćwiecza wielu artystów z londyńskiego undergroundu i zaprzyjaźnił się z nimi. Teraz odciskają oni swoje piętno na jego płycie, a są to znani i nam Ben Long, Freddie Fresh czy Gareth Whitehead. Dzięki nim album mieni się wszystkimi kolorami londyńskiego życia klubowego.

Krążek otwiera oryginalne electro – „Dust Storm”, którego ozdobą jest intrygujący duet indyjskiej wokalizy i dźwięków sitaru. Podobne rytmy wracają w połowie zestawu za sprawą „Number Free”, idealnie nadającego się do breakdance’u. Połamane rytmy są także podstawą „Stained Glass Shadows” i „Bad Bwoy Tune”. W pierwszym z nagrań dostajemy sprężysty breakbeat wsparty soczystą partią Hammonda, a w drugim – „żywy” jam z perkusją, dęciakami i jamajskimi śpiewami w rolach głównych. Do segmentu tego pasuje także „Thorpe Road”, który zaskakuje melodyjnym dancehallem.

Drugą stronę „From The Shadows” tworzy zwarta sekcja nagrań w stylu techno. „Davies Gene” mogłoby się z powodzeniem znaleźć w repertuarze Detroit Grand Pubahs ze względu na taneczną funkcjonalność i przestrzenne brzmienie. W „Music Is So Special” rozbrzmiewają sample z dyskotekowego klasyka z końca lat 70. – piosenki „Music Is So Special” grupy Peach Boys. Bardziej rwaną rytmikę wnosi „Calling Danny Boy” z wyrazistym motywem syntezatorowym. „Working Girl” zaskakuje zwrotem w stronę surowego getto-techu spod znaku Dance Manii, a całość wieńczy wymodelowany na karaibską modłę „Lucky Dip”.

Debiutancki album Olivera Waya nawiązuje w oczywisty sposób do albumów przygotowywanych przez mistrzów brytyjskiej selekcji połowy lat 90. – od Carla Craiga, przez Justina Robertsona i Davida Holmesa, po Andy’ego Weatheralla. Jest tu mnóstwo klubowej energii i dynamicznej elektroniki, nie brakuje jednak również melodii i piosenkowych odniesień. Wszystko to podane zostało z łobuzerską przekorą, typową dla angielskiej chuliganerki. Dla polskiego słuchacza to nieco egzotyczny koktajl – ale powinien mu posmakować. Trzeba tylko dać mu szansę.

ePM 2018

www.epm-music.com

www.facebook.com/EPM.Music

www.facebook.com/oliver.way.mr.o

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze