Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.



ePM Music

Various Artists – ePM Selected Vol. 7

Dziesięć house’owych sztosów.

Czytaj dalej »

Various Artists – ePM Selected Vol. 6

Remiks oryginałowi (nie)równy.

Czytaj dalej »

ePM Selected Vol. 3

Kto ważniejszy – twórca czy remikser?

Czytaj dalej »

Esteban Adame – Day Labor

Chociaż latynoski producent pochodzi z Los Angeles, korzenie jego muzyki tkwią z jednej strony w Detroit, a z drugiej – w Chicago.

Czytaj dalej »

ePM Selected Vol. 2

Druga część cyfrowej kolekcji nagrań wykonawców związanych z brytyjską wytwórnią.

Czytaj dalej »

ePM Selected Vol. 1

Detroit, Sheffield, Londyn, Berlin i Rzym na jednej płycie. Do tego same asy w rękawie.

Czytaj dalej »

The Third Man – Beyond The Heliosphere

Brytyjska wytwórnia ePM Music kontynuuje swoją niezwykłą działalność – odkrywanie ciekawych twórców nowej elektroniki, stojących do tej pory w jej drugiej linii, a tworzących niejednokrotnie o wiele ciekawszą muzykę niż ci z pierwszej.

Czytaj dalej »

Lee J. Malcolm – Terrestial

„Terrestial” to porcja inteligentnej elektroniki – o zdecydowanie postnowoczesnym tonie. Bo wszystkie pojawiające się tutaj estetyki są poddane radykalnej dekonstrukcji. Czytaj dalej »

Paul Mac – Hotel Insomnia

W historii nowej elektroniki jest sporo podobnych postaci. Tworzą od wielu lat, są wierni własnemu brzmieniu, ich produkcje są wysokiej jakości, ale pozostają ciągle na drugim planie. To jednak dzięki nim pod naporem kolejnych mód na klubowej scenie nie giną najszlachetniejsze gatunki, pozostając stałym punktem odniesienia dla chwilowych sensacji.

Paul Mac ma już za sobą siedemnaście lat realizowania tanecznych killerów. Dwieście opublikowanych przezeń nagrań ukazywało się nakładem takich wytwórni, jak Fragmented, Primate, Tortured czy Pure Plastic. Fanom klasycznego techno z brytyjskiej szkoły nazwy te mówią wszystko. Bo faktycznie – mimo upływu czasu, Mac ciągle pozostaje wierny swemu stylowi, wypracowanemu dzięki fascynacji muzyką z Detroit i Chicago.

Tworzy pod różnymi pseudonimami – wykorzystując czasem nawet imiona i nazwiska autentycznych postaci. Ma na swym koncie również wiele kolaboracji. Pod szyldem Killa Productions współpracuje z Benem Simsem, jako Sou Tai nagrywa z Markiem Williamsem, a nazwę The Essex Rascals wykorzystuje dla kolektywu tworzonego przez siebie z Markiem Broomem, Tony`m Andersonem i wspomnianym Simsem. Najważniejsze są jednak jego solowe płyty – i tutaj może się pochwalić niezliczoną ilością singli i trzema albumami. Teraz dołącza do nich nowy – „Hotel Insomnia”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2058816-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2058816-02″ allowscriptaccess=”always”]

Ci, którzy lubią brytyjskie techno o brzmieniu typowym dla lat 90. odnajdą na tym krążku wiele perełek. Już otwierający stawkę „Actions Speak Louder” atakując żrącym loopem z powodzeniem mógłby się mierzyć z najlepszymi dokonaniami Planetary Assault Systems. „Driven Points” to ukłon w stronę tribalowych killerów serwowanych przez Bena Simsa – pomysłowo kontrastujący dubowe akordy klawiszy ze smyczkowym motywem melodycznym. Hipnotyczne dźwięki o minimalistycznym tonie w stylu The Advent odnajdujemy z kolei w „Sketched Up” – choć Mac modeluje je na bardziej jamajską modłę. Skorodowane partie syntezatorów o kanalizacyjnym brzmieniu rodem z kanonicznych produkcji Bandulu są głównym motywem „Testing Testing”.

Umieszczony niemal tuż na wstępie „Crush” przenosi nas na drugą stronę oceanu. Tym razem angielski producent sięga bowiem po transową sambę w stylu dawnych dokonań Jeffa Millsa – dodając od siebie rytmicznie falujące blachy o industrialnym tonie. Podobnie dzieje się w „Drums And Breaks” – choć ta kompozycja ma bardziej oniryczny charakter. Wątek ten rozwija w ciekawy sposób tytułowy „Hotel Insomnia”. Z jednej strony Mac stosuje tu strzeliste tony detroitowych klawiszy o poetyckim brzmieniu, a z drugiej – energetyczne loopy o brzęczącym tonie. Wspomnieniem epokowych dokonań Derricka Maya jest w tym zestawie „Old”, który wypada niemal jak kuzyn słynnego „Strings Of Life”. Najbardziej urokliwie wypada jednak dopiero umieszczony na finał „Too Early For Choice” – perfekcyjnie łącząc taneczne bity z pejzażową elektroniką.

Jest w tym zestawie również miejsce na kilka lżejszych nagrań. Mac łączy w nich klubową energię z wyrazistą melodyką. Oto w „Disc Electronique” otrzymujemy przyjemnie szeleszczący hi-hatami tech-house, w którym wątek melodyczny wnosi… głęboka pulsacja basu. Bardziej tradycyjną konstrukcję ma „Kinda Dubby” – wbrew tytułowi koncentrujący się nie na jamajskich dźwiękach, ale na melodyjnej partii syntezatorów oplecionej epickimi smyczkami. Blisko mocnego house`u lokuje się „Never Ending” – w którym twarde uderzenia bitu łagodzą subtelne akordy rozwibrowanych klawiszy o… trance`owym rodowodzie.

„Hotel Insomnia” to wielce udana kolekcja. Pokochają ja wszyscy, którzy lubią techno w klasycznej wersji. Mac doskonale wie, jak robić taką muzykę. Nie ma w niej naturalnie miejsca na eksperymenty. Ale nie szkodzi – bo jej nieprzemijająca uroda rekompensuje nam to z nawiązką.

ePM Music 2012

www.epm-music.com

www.facebook.com/EPM.Music

www.facebook.com/Paul.MacUk

Kristian Heikkila – Kombinations

Choć elektronika ze Skandynawii kojarzy się nam głównie z nostalgicznym synth-popem czy przestrzennym cosmic disco, to od niemal dwudziestu lat w Szwecji, Norwegii czy Finlandii istnieje silna scena techno, na której przetrwały klasyczne wzory gatunku, niezanieczyszczone przez kolejne mody w muzyce klubowej. Dlatego, co jakiś czas właśnie z tamtego rejonu Europy wypływają producenci, którzy w swej twórczości hołdują solidnemu brzmieniu, z powodzeniem sprawdzającemu się zarówno wczoraj, jak i dzisiaj.

Przykładem tego jest Kristian Heikkila, który po dwóch singlach, debiutuje z pełnym albumem w katalogu brytyjskiej wytwórni EPM Music. Kiedy spogląda się w przeszłość tego twórcy, nic nie wskazywało na jego obecne zainteresowania muzyczne – bo przez długi czas pozostawał jednym z najbardziej wziętych twórców undergroundowego hip-hopu w swej ojczyźnie. Dopiero sześć lat temu spotkanie z kolegą po fachu – Christianem Lundqvistem – zaowocowało utworzeniem duetu, który pozostawił po sobie udaną dwunastocalówkę „Flashes”, opublikowaną przez wytwórnię Thomasa P. Heckmanna – AFU Lab.

Efektem samodzielnej pracy Heikkili jest kolekcja dwunastu premierowych nagrań zatytułowana „Kombinations”. Już tytuł kojarzący się nieodparcie z twórczością brytyjskiego projektu The Advent, w czytelny sposób odwołuje nas do klasycznej tradycji mocnego techno. I rzeczywiście – po zamglonym wstępie („Ambiencum”, podobny wątek powraca potem w „Noises”), otrzymujemy radykalny zwrot w stronę ciężkiego i mrocznego grania o industrialnym brzmieniu, kojarzącego się z dawnymi dokonaniami producentów z niemieckich wytwórni Tresor,  Harthouse i Force Inc. czy brytyjskiej Rising High.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1974643-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1974643-02″ allowscriptaccess=”always”]

To przede wszystkim uderzający falującymi blachami „01” (zrealizowany jeszcze z Lundqvistem) czy kąsający acidowym loopem „Kult”. W podobny sposób kończy się album – bo umieszczony na finał „Noid” to kwintesencja gęstego brzmienia opartego na grzechoczących perkusjonaliach, jakie zapamiętaliśmy z frankfurckiej szkoły techno rodem z nagrań Marca Traunera (czy ktoś pamięta jego projekt The Mover?).

Zanim jednak dotrzemy do zakończenia albumu, czeka nas wędrówka po różnych odmianach muzyki rodem z Detroit. To przywołanie Motor City jest zresztą tutaj jak najbardziej na miejscu – bo ozdobiony murzyńską nawijką „We Want Techno” to czytelne odwołanie do wczesnych występów Underground Resistance, podczas których Robert Hood występował w roli… rapującego MC. Amerykański wątek Heikkila kontynuuje w „Svaj” – ale tym razem zabiera nas do Chicago, aby czerpiąc inspirację z dokonań pionierów z Wietrznego Miasta, zaserwować nam sprężysty house o surowym brzmieniu. Z nowojorskich produkcji o tribalowym pulsie szwedzki producent czerpie natomiast w „02” – bo mimo, że to ciągle chmurne techno, jego podkład rytmiczny jest wyraźnie podrasowany na plemienną modłę.

Nowocześniejsze dźwięki znajdujemy natomiast w utworze „Filter”. Tym razem Heikkila zabiera nas do Berghain – a świadczą o tym tektoniczne uderzenia morderczego bitu wsparte huraganowym pochodem masywnego basu. Ukłon w stronę eksperymentów z połamaną rytmiką w stylu Stroboscopic Artefacts znajdujemy z kolei w „Konstruktion” – tym razem industrialne efekty podbija bowiem niemal breakbeatowa pulsacja. W porównaniu z tym spustem surówki, dosyć blado wypadają na płycie lżejsze nagrania – wpisany w dubową wibrację „Stakker” i flirtujący z tech-house`ową formułą „Khordium”. Szwedzki producent jakoś nie odnajduje się w takich brzmieniach – dlatego w jego wykonaniu wypadają one raczej nieporadnie.

„Kombinations” to jednak udany debiut – bo większość materiału na płycie robi dobre wrażenie. Dzięki takim twórcom, jak Heikkila muzyka techno przechowuje swe najważniejsze wartości – nadal pozostając świeżą i atrakcyjną dla kolejnych pokoleń.

EPM Music 2012

www.epm-music.com

www.facebook.com/EPM.Music

www.facebook.com/pages/Kristian-Heikkila/