Wpisz i kliknij enter

Lee J. Malcolm – Terrestial

„Terrestial” to porcja inteligentnej elektroniki – o zdecydowanie postnowoczesnym tonie. Bo wszystkie pojawiające się tutaj estetyki są poddane radykalnej dekonstrukcji.

Ten brytyjski producent zaczynał od gry zespołowej – i przewinął się przez niezliczoną ilość formacji wykonujących chyba wszelkie odmiany muzyki popularnej. Być może dlatego odnalazł się dopiero w grupie Vessels, która od połowy minionej dekady penetruje rozległe obszary post-rocka. Po nagraniu z nią trzech albumów, odczuł potrzebę małego skoku w bok. W ten sposób rok temu dostaliśmy jego debiutancką płytę „Folded Spaces” dedykowaną nowoczesnej elektronice. Materiał został ciepło przyjęty – czego efektem okazało się zaproszenie artysty do udziału w projekcie Danceroom Spectroscopy, realizowanym przy okazji ostatniej olimpiady w Londynie. Multimedialne przedsięwzięcie nie pochłonęło jednak twórcy całkowicie – bo miał czas przygotować nagrania na swój drugi album.

„Terrestial” rozpoczyna się od spowolnionego dubstepu wypełnionego organicznymi pasażami klawiszy („In The Pan”). Dźwięki te wyznaczają główny wątek płyty. Podobna rytmika powraca bowiem już w „To London To Meet A Band” – tym razem wnosząc bardziej IDM-owe partie syntezatorów. Wyjątkowo wdzięcznie wypada „For Dam” – ponieważ Malcolm uzupełnia falujące basy i świdrujące loopy urokliwymi dźwiękami o tonie subtelnej harfy. „Trashcan Riotface Queen” pokazuje, że dubstep poddaje się również glitchowej obróbce – nurzając się w cyfrowych szumach i trzaskach. Na koniec tego segmentu znów rozbrzmiewają podniosłe akordy epickich klawiszy rodem z IDM – w umieszczonym pod koniec krążka „Freememake”.


Bardziej taneczna pulsacja pojawia się w „Wonder How”. Ale choć brytyjski twórca sięga tutaj po UK garage – to i tak ma on spowolnioną rytmikę, dobrze pasującą do onirycznego klimatu całości. Najbardziej niekonwencjonalnym nagraniem w kolekcji wydaje się być „Miri Pow”. Malcolm osadza je na hipnotycznym pochodzie tribalowych bębnów – dodając do nich ambientowe motywy syntezatorowe. Kojące dźwięki tego typu stanowią również o charakterze dwóch innych kompozycji. „Trappings” i „Bridge To Cross” to sielski ambient – łączący organiczne fale klawiszy z eterycznymi wokalizami. W zabawnie zatytułowanym „Yellow Bears In My Garden” otrzymujemy zredukowane deep techno – ale o wolno rozwijającej się narracji i katakumbowym brzmieniu. Całość wieńczy niemal klasyczna wersja IDM-u – rozpisana na chrzęszczące breaki, zawodzące syntezatory i… odgłosy śmiejących się dzieci („We Just Might”).

„Terrestial” to porcja inteligentnej elektroniki – o zdecydowanie postnowoczesnym tonie. Bo wszystkie pojawiające się tutaj estetyki są poddane radykalnej dekonstrukcji. Czy brytyjski twórca uprawia dubstep czy techno – bierze typowe dla tych gatunków dźwięki w swoisty nawias. Tracą one w ten sposób swój wyrazisty sznyt, nabierając lekko amorficznych kształtów. To ciekawy eksperyment – bo zatarcie stylistycznych granic sprawia, że nagrania stają się mocno abstrakcyjne. Nie pozbawia je to jednak prostego wdzięku – bo słucha się ich z dużą przyjemnością.

ePM Music 2012

www.epm-music.com

www.facebook.com/EPM.Music

www.facebook.com/leejmalcolm







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
gajsmajster
gajsmajster
8 lat temu

Intrygujący album.
Naprawdę bardzo intrygujący …
Taka inteligentna dekonstrukcyjna estetyka „zawieszona” gdzieś pomiędzy dubstepem a techno przeplatana muzyką IDM i ambient strasznie uzależnia. Jak dla mnie to dość innowacyjne brzmienie (nie praktykowane jak do tej pory) więc jestem niezmiernie ciekawy czy doczekamy się większej ilości takowych produkcji/albumów jak Terrestial
Oby więcej takich krążków.

P.S: Jak dla mnie ocena końcowa trochę za niska, ale to nie ja jestem tutaj recenzentem 🙂

Polecamy