Lawrence – Illusion
Paweł Gzyl:

Elegancko, stylowo i powściągliwie.

VA – Music of Northern and Southern Laos
Łukasz Komła:

Kompilacja nie ukazuje walki między północą a południem. Kink Gong nadstawił ucho w obu częściach Laosu, tam gdzie zanika tradycja.

Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.



Gui Boratto – Pentagram

Komercyjny cios.

To już dziesięć lat, od kiedy Gui Boratto wdarł się szturmem na europejski rynek klubowy, prezentując swój wielobarwny album „Chromophobia” z wiodącym go przebojem „Beatiful Life”. Muzyka tego brazylijskiego producenta nie była co prawda niczym nowym na tle wcześniejszej dyskografii wydającego ją Kompaktu, ale zawierała tak pozytywną energię i tak chwytliwe melodie, że wielu słuchaczy wybaczało ich twórcy balansowanie na granicy sztuki i kiczu, poddając się urokowi tych brzmień. Według podobnej recepty zostały zrealizowane kolejne trzy albumy, z których każdy jednak zawierał nieco odmienną wersję typowego dlań tech-house’u.

W tym kontekście najnowszy album Boratto wydaje się być chyba najbardziej komercyjnym przedsięwzięciem. Pierwszą jego część stanowią nagrania wpisane w formułę łagodnego downtempo o połamanej rytmice, łączącego wpływy pionierów indie spod znaku Tears For Fears z wypolerowaną i przyjazną elektroniką w stylu Kompaktu („The Black Bookshelf” czy „Overload z wokalnym udziałem żony producenta – Luciany Villanovy). Potem przychodzi czas na bardziej taneczne utwory – i tutaj Brazylijczyk nie waha się sięgnąć po ponownie budzące podejrzenia o słabość do kiczu i sentymentalizmu wpływy zarówno trance’u („Forgive Me”), jak również EDM („Forgotten”).

Druga część kolekcji to najpierw wspomnienie tego, co Brazylijczykowi przyniosło największy sukces dekadę temu. „Hallucination” i „Spur” z powodzeniem mogłyby się znaleźć na „Chromophobii”, ale pasują i tutaj, wnosząc na płytę powiew energetycznego tech-house’u, w którym jest miejsce na sprężyste bity i dynamiczne klawisze. Zanim możemy posłuchać obu tych nagrań, trafiamy na dwie kompozycje w zupełnie innym stylu. „Alcazar” to lekkie electro zamieniające się z czasem w galopujący trance, a „The Phoenix” – łatwo wpadający w ucho electro-pop z wokalizą Nathana Bergera. Całość wieńczy w tanecznym stylu „618” – oszczędne disco, które mogłoby wyjść spod palców Daft Punk w początkowym okresie działalności duetu.

Choć na płycie jest aż dwanaście nagrań, całość nie trwa nawet godziny. Wszystkie utwory przycięte są bowiem do radiowego formatu i nie liczą więcej niż cztery minuty. To oczywiście celowy zamysł, który wskazuje, że Gui Boratto ma ewidentnie duży apetyt na powtórzenie komercyjnego sukcesu „Beautiful Life” i „Chromophobii”. Niedwuznaczne flirtowanie z EDM-em i electro-popem jest jednak tym razem nieco zbyt toporne, by „Pentagram” mógł uwieść słuchacza tą samą lekkością i wdziękiem jak tamten album. Stąd nawiązania w tytule nowego krążka Boratto do geometrycznej perfekcji, nie do końca znajduje odbicie w pochodzącej zeń muzyce.

Kompakt 2017

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords 

www.guiboratto.com.br

www.facebook.com/guiboratto

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze