Wpisz i kliknij enter

Anthony Rother – My Name Is Beuys Von Telekraft


Postanowił nagrać album z wykorzystaniem wyłącznie cyfrowych dźwięków – skompresowanych o niskiej jakości, układających się w nową muzykę klubową o brzmieniu lo-fi. W ten sposób powstała jego najnowsza płyta – „My Name Is Beuys Von Telekraft”.
Sam koncept płyty przywołuje od razu na myśl dokonania Dopplereffekt. Bo oto już w pierwszym utworze, tytułowy bohater krążka przedstawia się przetworzonym głosem robota: „My name is Beuys von Telekraft, and I am a scientist, I work in my laboratory night and day/ I am Beuys von Telekraft, and I do research in digital sound and rhythm”. Podobnie jest z muzyką – większość utworów wpisana jest w kontekst zimnych dźwięków, tworzących lodowate tła o laboratoryjnym brzmieniu („City Of Legends” czy „Liquid System”).
To jednak tylko tekstowo-muzyczna otoczka nagrań, na których Rother odbija własne piętno. Podobnie jak na jego poprzednich płytach, nie ma tu właściwie miejsca na klasyczne rytmy electro. Ich śladowe ilości możemy odnaleźć tylko w otwierającym album utworze „My Name Is Telekraft”. Potem niemiecki producent skręca w stronę mocnego techno, racząc słuchacza kawalkadą twardych bitów wspartych przesterowanymi basami („Welcome To My Laboratory”). Podobnie jest z pozostałymi warstwami nagrań. Składają się nań blaszane loopy („Digital Vision”), mroczne akordy klawiszy („Girl Construction”), detroitowe fale syntezatorów („64 Bit Audio”) czy soniczne akordy („Liquid System”). W kilku nagraniach pojawia się także wokal Rothera – wiadomo, przepuszczony przez wokoder, stwarzający niepokojący klimat rodem ze starego filmu science-fiction („Welcome To My Laboratory”).

Do płyty dołączony jest bonusowy krążek, który wypełnia niemal godzinna kompozycja „Geomatrix 1 – 10”. To epicki ambient, balansujący między berlińską szkołą spod znaku Tangerine Dream a frankfurcką elektroniczną psychodelią w stylu Pete`a Namlooka, nawiązując zresztą do wcześniejszych płyt Rothera z taką muzyką, wydawanych właśnie przez wytwórnię Fax.
Nowe brzmienie niemieckiego producenta wcale nie różni się tak bardzo od tego poprzedniego – choć może bardziej minimalistyczne, nadal emanuje głębokimi emocjami i poraża wykonawczą maestrią.
www.telekraft-recordings.com
2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
pdymm
pdymm
11 lat temu

Ledwo skrywany romantyzm niezmiennie mechanicznej muzyki Rothera zadziwia po raz kolejny. Rewelacja.

Polecamy