Wpisz i kliknij enter

Boy Robot – Rotten Cocktails


Co prawda nie można mówić o jakimś szczególnym, wyraźnym trendzie, ale wśród młodych elektroników co jakiś czas uwidacznia się mały sentyment za tym, co w nowych brzmieniach działo się 10 – 15 lat temu. Przełom ósmej i dziewiątej dekady ubiegłego wieku oraz pierwsza połowa lat 90 to dla wielu dzisiejszych twórców okres pełen inspiracji i albumów będących niezwykle ważnym punktem wyjścia do dzisiejszych eksperymentów z brzmieniem. Nic więc dziwnego, że wczesne prace takich wykonawców jak Black Dog, Spacetime Continuum, Aphex Twin czy Autechre przez wielu dzisiejszych muzycznych odkrywców traktowane są w kategoriach już-klasyki gatunku. Słuchając „Rotten Cocktails” nie mamy wątpliwości, że do grupy czerpiących z przeszłości wykonawców należy również niemiecki duet Boy Robot.
Panowie Hans Moller [aka Boulderdash] oraz Michael Zorn [Lux Nigra] poznali się w pracy [Rządowa Komisja Rewizji Podatkowych, brr]; odrywając się od codziennych obowiązków, gnani wspólną muzyczną pasją powołali do życia projekt Boy Robot, dwa lata temu wydając materiał „Glamorizing Corporate Lifestyle”. Mający swoją premierę w czerwcu tego roku następca debiutu – „Rotten Cocktails” jest już dojrzałą artystyczną wypowiedzią, iskrzącą się mnogością muzycznych odniesień, inspiracji i powiązań. Ta porcja „zgniłych koktaili”, wbrew swemu tytułowi, uwodzi swoistym, intrygującym poczuciem świeżości i przestrzenności. Czyżby forma pierwszych prac IDM wciąż okazywała się pełna artystycznego potencjału? Wydaje się przecież, że nowa propozycja Boy Robot jest niczym innym, jak „tylko” klasyczną podróżą w nie mniej klasyczną przeszłość. Sam początek albumu to wręcz wycieczka w lata 70, gdzieś w okolice „Trans Europa Express” Kraftwerk [wystarczy porównać dźwięki otwierające oba albumy]. Moller i Zorn szybko jednak uciekają w czasy im bliższe – szczególnie drugi kawałek, pełen ciepłych elektronicznych plam przywołuje na myśl pełne oddechu kompozycje FSOL [znane choćby z „Lifeforms”]. I tak jest już do końca tej płyty – panowie z Boy Robot chwytają się tego samego muzycznego założenia, które nadawało wielkości pierwszym pracom Autechre, Carla Craiga czy Richarda D. Jamesa – mając do wyboru melodię bądź nowe brzmienie, decydują się na poszukującą strukturę aranżacji przy zachowaniu przejrzystych linii melodycznych. Wszystko zaś zaprawiają klimatem wielkiej przestrzeni i oddechu, używając ambientowych pasaży, sporej dawki umiejętnie dobranych sampli i klasyczną IDMową rytmiką. „Rotten Cocktails” funkcjonuje więc w oparciu o gatunki już sprawdzone – strzępy techno z Detroit, rytmiczny ambient czy „inteligentne taneczne” granie. Sęk w tym, że Boy Robot potrafią zaoferować w ten sposób muzykę sprawiającą autentyczną przyjemność – bo przecież muszą podobać nam się brzmienia, które już raz słyszeliśmy 😉
Świetna płyta dla fanów klasycznej elektroniki. Dla niestrudzonych brzmieniowych poszukiwaczy – „Rotten Cocktails” mogą się jednak okazać porcją dźwięków zbyt przewidywalnych i wyeksploatowanych. Dla mnie ten materiał jest intrygującym [bo w jakimś sensie ożywczym] oddechem; i siedzi w odtwarzaczu już od dłuższego czasu.
2005







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
audi
audi
16 lat temu

może być

Polecamy