Wpisz i kliknij enter

Herbert – 100lbs


„Jakiś czas temu zdałem sobie sprawę, że nie mam tak naprawdę zbyt wielu przyjaciół. W sensie – nie uczestniczę w życiu jakiejkolwiek artystycznej grupy, nie dyskutuję z innymi o tym, nad czym aktualnie pracuję” – mówił Matthew Herbert w jednym z wywiadów. To jedna z tych wypowiedzi, które pozwalają nam zrozumieć fenomen tego artysty; Herbert jest po prostu wielkim muzycznym indywidualistą, samotnikiem, w jakiejś mierze również dziwakiem, którego osobowość potrafi nasycić wszystko to, w co decyduje się angażować. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Herbert napchał sobie kieszenie tysiącem zrealizowanych remiksów, kilkoma doskonałymi płytami solowymi i nie mniej udaną działalnością poducencką. Teraz, dzięki wzbogaconej reedycji materiału „100lbs” możemy popatrzeć na kilka wczesnych kawałków tego muzycznego ekscentryka, kawałków pochodzących z okresu, gdy i kieszenie były puste, i nazwisko mniej znane.
Ta płyta pierwotnie ukazała się w okolicach roku 1995, i jeszcze do niedawna należała do zupełnych herbertowych rarytasów. Dziś, odświeżona, układa się ponownie na sklepowych półkach; co więcej – siedzi tam jak gdyby nigdy nic, pełna autentycznego wigoru, równie porywająca, jak dziesięć lat temu. Licho wie jak Herbert to robi, w jaki sposób wpadł dekadę temu na pomysły, które przez innych rozwijane były dopiero parę ładnych lat później. „Mam kilku najbliższych przyjaciół, wśród nich Jamiego Lidella i duet Matmos – to właśnie matmosi naprawdę inspirują mnie do wszystkich tych ekstremalnych rzeczy, jakie decyduję się robić z dźwiękiem”. Wszystko świetnie, sęk jednak w tym, że Matmos nagrywać zaczął już po wydaniu „100lbs”, a to właśnie na tym albumie słychać pierwsze próby stawiania muzycznej struktury do góry nogami. Herbert daje tu na przykład początek nurtowi, który na początku nowego wieku nazwany zostanie mikrosamplingiem. Co więcej, to właśnie na „100lbs” Herbert nakreśla swoje ramy nu-jazzu, łączącego klasyczną ciepłą harmonię z łamliwym i chłodnym bitem z automatu. Sporo tu jeszcze prostej muzyki tanecznej, mającej swe korzenie choćby w housie czy acidowych brzmieniach, nie brakuje jednak kilku błyskotliwych pomysłów i zupełnie nowych ścieżek. Herbert tworzy typowe dla siebie, dość przejrzyste muzyczne struktury, unika zbyt gęstych aranżacji, stawia na rytmiczną drobnicę w klimacie mikro – tak typowym dla całej jego twórczości.
„100lbs” trwa łącznie ponad 70 minut, wydawca postanowił jednak nasycić nas do końca, dołączając bonusowy krążek z niepublikowanymi wcześniej kompozycjami. I tu znów mamy brzmieniową ucztę, chyba jeszcze bardziej dziwaczną niż regularny materiał. Pozostaje zastanawiać się jak wiele jeszcze szaf ma Herbert wypełnionych takimi nagraniami, czym jeszcze będzie w stanie nas zaskoczyć. Na razie wystarczy – wrażeń nie brakuje, swych fanów bowiem Herbert zdaje się rozpieszczać jak nikt inny.
2006







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
wuef
wuef
14 lat temu

no wiem o co chodzi, ale zaciekawiło mnie to okreslenie, glitch = rytmiczna drobnica w klimacie mikro.

drobnica:
1. «drobne towary przewożone w skrzyniach, workach itp.»
2. «drobne okazy jakichś gatunków»
3. pot. «drobne przedmioty»
4. pot. «drobne pieniądze»
5. «drewno użytkowe lub opałowe o niewielkiej średnicy»

john mcnenroe
john mcnenroe
14 lat temu

z ciekawości – kiedy ostatni raz wg Ciebie MH nagrał coś ciekawego?

IgorS
IgorS
14 lat temu

Wg. mnie Herbert jest b. mocno przereklamowany i wiele osob ulega magii samego nazwiska. Gosc od dawna nagrywa takie same plyty ze topornymi beatami i poza inwencją brzmieniową (np. nagrywanie bębnów w balonie – ale po co???) nie nagral nic ciekawego ale: De gustibus …

tomm
tomm
14 lat temu

mial na mysli: glitch/microhouse – to juz nawet na wikipedii jest.:)

wuef / g-punkt.pl
wuef / g-punkt.pl
14 lat temu

Herbert należy oczywiście do ścisłej czołówki producentów, choć teraz już raczej zaczął się delikatnie powtarzać. ale ja tu w sprawie drobnicy – bardzo zainteresowalo mnie okreslenie stawia na rytmiczna drobnice w klimacie mikro . :-). poprosze o szkolne: co autor mial (dokladnie) na mysli . pozdrawiam

Polecamy

Rozmawiamy z Łukaszem Polowczykiem (aint about me)

Łukasz Polowczyk – współzałożyciel projektu aint about me – opowiada o jego początkach w Nowym Jorku, muzycznych i duchowych metamorfozach, o inspiracjach, depresji, medytacji i wielu