Wpisz i kliknij enter

Octogen – Gindofask


Posługując się tym szyldem wydał nakładem cenionej wytwórni Soma debiutancki album „2fiveonine” i kilka winylowych dwunastocalówek. Krążki te jednoznacznie określiły jego zainteresowania – klasyczne electro i techno o detroitowych korzeniach.
Podobny materiał przynosi również najnowsza płyta Octogena – „Gindofask”. Najwięcej tu „elektronicznej poezji”, jak zwykło się mawiać o wczesnych dokonaniach Derricka Maya, Juana Atkinsa czy Carla Craiga. Bernardi czerpie garściami ze skarbnicy szlachetnych dźwięków z Motor City. Otrzymujemy więc kruche podkłady rytmiczne oparte o suche bity i głębokie basy („The Journeyman”), na które nakładają się kolejne warstwy organicznych partii syntezatorów o strzelistym brzmieniu („The Emperors Apprentice Pt 1”). Wszystko to osadzone jest na przestrzennych tłach o kosmicznym rozmachu („Saturn Sun”) i nocnym klimacie („Ploughs And Clouds”).

Odskocznią od tych onirycznych nagrań są tutaj utwory w stylu electro. Angielski producent serwuje je na różny sposób. Najpierw otrzymujemy coś o oldskulowym sznycie – „Squarre Bells”, potem rozbrzmiewa mechaniczne „Cyber Technological Flying Machine”, a na koniec – dynamiczny „James”. Połamane bity i chmurne basy, zostają tu ozdobione dźwiękowymi efektami w stylu sci-fi, tworząc futurystyczny, niemal cyberpunkowy klimat.
Większość kompozycji Bernardiego cechuje duża dbałość o szczegół – syntezatorowe partie brzmią w jego nagraniach bardzo stylowo, tak, jak niegdyś w kompozycjach B12, Redcell, Stasis czy As One, zapomnianych już dzisiaj pionierów detroitowych brzmień w Anglii z początku minionej dekady („The Emperors Apprentice Pt 2”).
Tym, co wyróżnia kompozycje z „Gindofask”, jest ich ogromna emocjonalność, objawiająca się w pięknych i smutnych melodiach. Słychać to szczególnie wyraźnie pod koniec albumu, gdzie Bernardi umieścił najbardziej przejmujące kompozycje – „Return Of The Hero”, „Sunset Over Tao” i wpisaną w breakbeatowy kontekst epicką „Florence”.
Drugi album Octogena jest przeznaczony dla starszych odbiorców – to oni rozpoznają w nim specyficzny nastrój klasycznych produkcji electro i techno, zabierających słuchacza w dźwiękową przejażdżkę nocnymi ulicami Motor City. Ale kto wie – może i któryś z młodszych fanów zachwyci się tym klimatem, dalekim od brzmieniowych ekstrawagancji minimalu czy dubstepu, ale jakże urokliwym i ponadczasowym.
somarecords.com | myspace.com/marcobernardi
2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Tomgaw
Tomgaw
12 lat temu

Nie wolno przegapić tej muzyki.

joi
joi
12 lat temu

Album wysmienity – cud, miod i orzeszki. Zreszta jak jego poprzedni z bodajze trzech lat, jak dobrze pamietam.

laudyna
laudyna
12 lat temu

Że ja? Starsza? Już? 😀 Nie bójmy się powiedzieć głośno: tak, płyta jest świetna! &pozdrawiam.

Polecamy