Wpisz i kliknij enter

Plantlife – Time Traveller


Jeśli szukacie czegoś w klimacie funk / downtempo / soul, i zamiast dwóch dobrych singli na krążku wolicie album, który po włożeniu do odtwarzacza będzie po prostu grał do samego końca, koniecznie sprawdźcie najnowsze dzieło Plantlife. Już pierwsze wydawnictwo tego projektu – „The Return Of Jack Splash” – zdobyło spore uznanie (m.in. w oczach Pharella, Chemical Brothers czy Mos Defa). Poprzeczka ustawiona została więc bardzo wysoko – może właśnie dlatego muzycy Plantlife na swój kolejny krążek kazali czekać aż cztery lata. Taka strategia przyniosła jednak widoczne skutki.
Plantlife – „Sun Shines Through Your Love”

Balansując gdzieś między futurystycznym funkiem a piosenkową formą Plantlife przynoszą nam dźwięki energetyczne i w pełni nasłonecznione. Fuzja podkręcających rytmicznych gitar, wibrujących gdzieś w oddali syntezatorów, pulsujący bas, świetne wokale i dobra zabawa – to najważniejsze składniki „Time Traveller”. Oprócz baunsujących numerów na płycie znalazło się również sporo balladowych klimatów („Your Love”, „What A World”) czy pozujących na kiczowata stylistykę, którą znać możecie choćby z nagrań Louie Austena („Your Love”, „Sun Shines…”). Na całość składa się aż 19 kawałków, wśród których znajdziemy zarówno rozbudowane skity, jak również kawałki będące po prostu muzycznym żartem. I chyba właśnie w różnorodności tkwi siła tego albumu – wielowątkowość jest tu kompasem, którym powinniśmy posługiwać się podczas słuchania tego krążka. A wsłuchać się warto, bo zamiast zsamplowanych gitar usłyszymy najprawdziwsze sześciostrunowe instrumenty, a w tle (i nie tylko) oryginalne hammondy, zamiast syntetycznej wersji piano rhodes.
Plantlife – „U Messed It Up, So We Took It Back”

Jakkolwiek chcielibyśmy zamknąć Plantlife w jednej stylistycznej szufladzie, oni nieustannie są jak galareta, substancja płynna, dająca się wciąż rozciągać w różne strony. Stricte funkowe korzenie połączone są tu z mnóstwem muzycznych naleciałości, co zdecydowanie wynosi Plantlife ponad jedną stylistykę. „Time Traveller” jest więc specyficznym soundtrackiem dla życia w kraju, którego prezydentem jest George Clinton.
2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
O
O
12 lat temu

płytka jedyna w swoim rodzaju. 19 kawałków i zero nudy, mało komu się to udaje. magia. ostatni utwór uważam za wybitny.

Polecamy