Wpisz i kliknij enter

loscil – first narrows


kandayjczyk scott morgan co jakiś czas raczy nas porcją swej nowej elektroniki, jednocześnie za każdym razem udowadnia, iż ta nowa elektronika wciąż może być świeża i porywająca. nie ma co ukrywać – loscil to obecnie jedna z perełek w katalogu wytwórni kranky, prawdziwa gwarancja muzycznej jakości – krążki morgana mógłbym więc zamawiać zupełnie w ciemno będąc pewnym, że nie doświadczę zawodu. tak było z pierwszą, pełną chłodu płytką „triplepoint”, tak było z podwodną „submers”, tak jest również w przypadku „first narrows”.
scott morgan po prostu robi swoje: umiejętnie dobiera brzmienia, z wielkim wyczuciem tworzy klimat – wszystko to bez odwoływania się do coraz bardziej nudnych już klików i pstryków. „first narrows” jest jednocześnie kolejnym dowodem na to, iż nowa elektronika nieśmiało szuka nowych form wyrazu – najczęściej flirtując z „żywym” brzmieniem w postaci bardziej tradycyjnego instrumentarium. prócz wycinania „żywych” fragmentów ze starych magnetofonowych kaset, morgan postanowił zaprosić do studia znajomych muzyków – grającego na rhodsie jasona zumpano, gitarzystę tima loewena i „obsługującą” wiolonczelę nylę raney. artyści nagrali kilka improwizowanych setów, które stały się później podstawą poszczególnych fragmentów płyty. jednocześnie wszystkie tradycyjne brzmienia zostały zmieszane z elektroniką na tyle mocno, iż bardzo ciężko jest jednoznacznie powiedzieć gdzie i w jakiej formie występują. bez wątpienia wiolonczela króluje w kawałku ostatnim, bez wątpienia też rhodes tworzy przepiękny klimat w „brittle”. w każdym innym kawałku żywe brzmienie tworzy z elektroniką nierozerwalną całość – co sprawia, iż nowa muzyka loscil, w odróżnieniu od poprzedniej płyty, brzmi bardziej naturalnie, miejscami wręcz organicznie. bez wątpienia, po podwodnych, miejscami mrocznych przygodach z „submers”, swą nową płytą scott morgan wypływa na powierzchnię – jest więc bardzo przestrzennie, słonecznie i świeżo. jest kojąco i pięknie. prym wiodą ambientowe plamy, najczęściej pozbawione typowego dla morgana pulsu, wciąż jednak tworzące ten specyficzny, loscilowy trans.
otrzymaliśmy więc kolejny muzyczny prezent – krążek bardzo dobry, ambitny i przystępny zarazem, zapewne więc jeden z bardziej udanych dla nowych brzmień roku 2004. sam label kranky na czerwiec tego roku zapowiada nową, już teraz znakomicie ocenianą płytę innej gwiazdy w swym katalogu – pan american. mamy więc prawo sądzić, iż wiosna 2004 może być dla elektroniki bardzo udana.
2004







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy