Wpisz i kliknij enter

Mirror Music – The Strange Things I`ll Remember


Pierwszy z nich to połowa popularnego duetu Silicone Soul, znany didżej i producent, a drugi – to jego stary przyjaciel, człowiek odpowiedzialny za mastering płyt wspomnianych Silicone Soul i stały współpracownik kompozytora Craiga Armstronga, choćby podczas jego prac nad soundtrackami do takich filmów, jak „Hulk”, „W.T.C.” czy „Ray”.
W muzyce zawartej na debiutanckim albumie duetu Mirror Music, wyraźnie słychać filmowe doświadczenia Donaldsona. Objawia się to przede wszystkim w utworze „Fun”, który z powodzeniem mógłby stać się motywem przewodnim najnowszego obrazu o przygodach Jamesa Bonda. Instrumenty dęte niosą tu typowo „szpiegowską” melodię, osadzoną na house`owym podkładzie, uzupełnionym funkową gitarą. Podobnie filmowe motywy odnajdujemy w tytułowym nagraniu – „The Strange Things I`ll Remember”. Tym razem mamy do czynienia z finezyjnym soundtrackiem do policyjnego serialu z lat 70. Oprócz soczystej partii dęciaków i smyczków, trafiamy tu bowiem na rasowy funk. Taneczny rytm, podbity nisko zawieszonym basem, niesie gęstą melodię wygrywaną na archaicznie brzmiących klawiszach, przeszytych psychodelicznym solo na gitarze. I wreszcie dwa utwory rozpoczynające i kończące płytę – „Diabolous In Musica” i „Pretty Toastie Girl” – ambientowe symfonie w miniaturowej formule.


Reszta płyty należy niewątpliwie do Reediego. To bez wątpienia jego zasługa, że Mirror Music serwują na swym debiucie przede wszystkim solidną porcję energetycznego deep house`u. Składają się nań mocne bity podszyte mrocznym, ale melodyjnym basem („Medicine”), na które nakładają się oniryczne partie perlistych klawiszy („Midnight Sun”), wibrujące akordy kosmicznych syntezatorów („Sight Unseen”) oraz dubowe efekty, nadające całości przestrzenny charakter („Rack & Ruin”).
Nie oznacza to, że Donaldson nie odcisnął i na tych utworach swego piętna. Oto w „Gateway” i „Sea Of Tranquility” pojawiają się nostalgiczne partie piano – jakby żywcem przeniesione z charakterystycznych kompozycji Armstronga. W „Rack & Ruin” i „Sight Unseen” otrzymujemy natomiast raz strzeliste, niemal rockowe, a drugi raz – zdecydowanie zimnofalowe – partie elektrycznej gitary.
Wszystko to zgrabnie do siebie pasuje, tworząc muzykę pulsującą tanecznym rytmem, ale zarazem zdecydowanie ilustracyjną.
Sprawdź

2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
lpe
lpe
12 lat temu

SS świetna rzecz jeden z tych starych albumów co zawsze pięknie powraca – dziękuje za tą rodzynkę:)

Kanzler
Kanzler
12 lat temu

bezwzględnie najlepsza płyta roku!!!!!!!!!!!!!!!szok!!!!!!!!polecam!!!!!

Polecamy