Wpisz i kliknij enter

coil – The New Backwards


Przeciwnie – Peter Christopherson i tragicznie zmarły Jhonn Balance (oraz liczni współpracownicy) nie musieli niczego udawać, bo po prostu byli wyraźnie inni . Tacy współcześni szamani i wizjonerzy, którzy za pomocą muzyki sięgali w stronę Nieznanego, Absolutu czy jakkolwiek to nazwać. Nawet pomijając całą tą mistyczną otoczkę, dźwiękowy wszechświat grupy zadziwia bogactwem, unikalnym charakterem i atmosferą nie z tego świata.
Coil rozpadł się w listopadzie 2004 roku wraz ze śmiercią Balancea, ale już rok później ukazało się wydawnictwo „The Ape Of Naples” z utworami z lat 1985-2005, z których pięć zarejestrowano w studio Trenta Reznora w Nowym Orleanie. „The New Backwards” jest nie tyle kontynuacją, co pozycją równoważną wobec swojego poprzednika: składa się wyłącznie z materiału z owych nowoorleańskich sesji, które odbyły się w połowie lat 90. Christopherson, Sleazy i Danny Hyde wyodrębnili godzinę różnorodnej muzyki, która – choć formalnie stanowi kompilację odrzutów – cechuje się niebywałą spójnością.
Wszystko rozpoczyna się od „Careful What You Wish For”, w którym wzniosłej muzyce towarzyszy niezidentyfikowany wokal pełen goryczy (być może to Balance przepuszczony przez efekt, być może ktoś inny); kompozycja brzmi świeżo i jednocześnie znajomo – z łatwością można byłoby ją umieścić na obu częściach „Musick to Play in the Dark”. Zaskoczenie przychodzi wraz z drugim utworem, bowiem „AYOR” to rytualny rave, inkrustowany nieludzkimi wrzaskami, apokaliptycznymi szarpnięciami syntezatorów i szczyptą orientu. Egzotyka powraca w „Algerian Basses”, dubowym misterium utrzymanym w atmosferze znakomitej płyty „Loves Secret Domain” z 1991 roku. „Nature Is A Language” nawiązuje do „Ask” z repertuaru The Smiths w warstwie lirycznej, zaś w dźwiękowej przybiera formę przejmującej ballady na organy, delikatnie synkopowaną perkusję i męsko-damskie wokale. Ukłonem w stronę ambientowych poszukiwań jest „Paint Me As A Dead Soul”, z kolei „Backwards” i „Fire Of The Green Dragon” (czyżby drobne nawiązanie do „Bucephalus Bouncing Ball” Aphexa w rytmice?) reprezentują wyborny post-industrial. W rewelacyjnym „Copacaballa” na tle niepokojącego IDM-u obłędny głos oznajmuje z nonszalancją: „Jestem największym chirurgiem moralnych deformacji / Jestem profesorem energii, napoleońskim elektryfikatorem”. Wreszcie finalny „Princess Margarets Man In The Djamalfna”, czyli przeszyty smyczkami i cudownie melancholijną trąbką jazzowy hymn, który mógłby trafić na ścieżkę dźwiękową do filmu „Heat” tuż obok Terje Rypdala. Wspaniałe zakończenie wspaniałego albumu, będącego nie tylko prezentem dla fanów, lecz świeżą dawką porywającej muzyki.
„The New Backwards” można zatem śmiało postawić obok najwybitniejszych osiągnięć Coil. To nie są niedoszlifowane szkice, lecz rozbudowane konstrukcje składające się na dojrzałą, pogrążoną w mrocznej psychodelii całość. W pewnym sensie jest to kwintesencja Coil, bo potwierdza jak bardzo niesamowity i niepowtarzalny był to projekt. Wspaniały przekaz zza grobu i jedna z najlepszych tegorocznych premier.
2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
dexter
dexter
11 lat temu

jeśli to śpiewał jhonn, to się doczekał…

mkdk
mkdk
11 lat temu

„God, please fuck my mind for good” – to słychać w „”Careful What You Wish For”

nnl
nnl
11 lat temu

Sleazy to pseudonim Christophersona

Deadwing
Deadwing
11 lat temu

Brawo! Jak fajnie, że ktoś wciąż pisze o Coil. Tak, to był, jest i będzie jeden z najbardziej porywających projektów naszego błękitnego globu. Świetna robota.

Christero
Christero
11 lat temu

Siegali w stronę Absolutu? Chyba tylnimi drzwiami – takimi, jak na okladce pierwszego wydania „Scatology” na CD przez Force And Form.

Polecamy