Wpisz i kliknij enter

Telefon Tel Aviv – Immolate Yourself


Nie jest to elektronika sensu stricto, bo dzięki wykorzystaniu „żywego” instrumentarium dokonania amerykańskiego duetu cechują się ciepłym, organicznym brzmieniem.
Muzyka TTA jest również całkiem oryginalna, choć oczywiście nie wywodzi się znikąd, kontynuując najlepsze tradycje nowych dźwięków wplecionych w… popowe melodie. Na swoim trzecim studyjnym albumie tandem zdecydowanie ruszył w stronę tych drugich; wydany w barwach berlińskiego BPitch Control „Immolate Yourself” stanowi odważną woltę gatunkową, ponieważ Eustis i Cooper całkowicie zrezygnowali ze swoich znaków rozpoznawczych: gitar, elektrycznego fortepianu Rhodesa i quasi-IDM-owych beatów.

Zamiast tego skoncentrowali się na analogowych syntezatorach rodem z lat 80., chwytliwych liniach melodycznych i tekstach na temat „związków, obrzydzenia, strachu, piękna, cudów i chwały”. Muzycy zderzyli masywne fale zasłużonych syntezatorów z delikatnymi elektronicznymi podkładami oraz przejmującymi wokalami, co dało wyśmienity efekt, przenoszący słuchacza w złote czasy new romantic i synthpopu.
Nadali swojej twórczości nostalgicznego posmaku epoki wystylizowanych chłopców w jaskrawych garniturachCałość rozpoczyna się dość myląco, bo od cudownej ambientowej przestrzeni w majestatycznym „The Birds”, kończy zaś gasnącymi bębnami w kompozycji tytułowej. Wszystko co znajduje się pomiędzy jest równie wspaniałe: plemienny rytm i pozagrobowe odgłosy w „Your Every Idol”, melancholijny taniec na modłę New Order w”M”, oniryczna ballada a la Junior Boys w postaci „Mostly Translucent”, stonowane staroświeckie electro „Stay Away from Being Maybe”, skrzyżowanie a-Ha z Joy Division (sic!) w „Helen Of Troy” czy rewelacyjny „You Are The Worst Thing In The World” – tak zwany przebój idealny, który na dodatek zapewnia powiew przyjemnego sentymentu, przypomina bowiem nieśmiertelny temat przewodni z animowanej serii znanej u nas pod tytułem „Szagma i zaginione światy”.

Sprzęgając ze sobą nowoczesny sprzęt, instrumenty z epoki, popową wrażliwość i niepospolity talent, Amerykanie nadali swojej twórczości nostalgicznego posmaku epoki wystylizowanych chłopców w jaskrawych garniturach. Mimo wyraźnej stylizacji na nieco kiczowate retro, „Immolate Yourself” to absolutnie nowa muzyka, której słucha się bez poczucia najmniejszego zażenowania. Kolejny dowód progresji Telefon Tel Aviv i świetne rozpoczęcie muzycznego nowego roku.
2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
http://www.lastfm.pl/user/K-A-M-I-L
http://www.lastfm.pl/user/K-A-M-I-L
11 lat temu

szkoda, że jeden z twórców płyty Charles Cooper nie żyje :((( to chyba będzie koniec Telefon Tel Aviv

piotruss
piotruss
11 lat temu

dla mnie brzmi jak DM… szkoda…

q
q
11 lat temu

bess kitu 😉

ffwd
ffwd
11 lat temu

moim zdaniem jest to płyta słaba; ledwo dotrwałem do piątego kawałka. nic nowego – poprzednie płyty telefon są dla mnie bland, a jedyna „ich” wartościowa płyta to „Remixes Compiled” 🙂

Polecamy