Wpisz i kliknij enter

Wywiad z Kamp!

Co kryje się pod określeniem muzyczna nadzieja roku 2009? Co gra, na czym gra i od kiedy gra trio Kamp? Czego możemy się po nich spodziewać? Rozmawiamy z Radkiem Krzyżanowskim. „We Are the Kamp!inos”? Czyli z inspiracji na pewno Queen…a oprócz niego to gdzie są wasze korzenie, jakieś polskie kapele?

Radek Krzyżanowski: Queen? Z utworu „Under pressure”, owszem, ale z powodu gościnnego udziału Davida Bowiego, który jest najprawdopodobniej naszym numerem jeden. Obok niego możemy umieścić jeszcze kilka zespołów, które stanowią podstawę naszej edukacji muzycznej: Bauhaus, Pulp,
Talking Heads, The Clash. Co do innych inspiracji, tych nowszych, a zarazem bardziej słyszalnych w naszej muzyce – na pewno Daft Punk, Alan Braxe i Fred Falke, Junior Boys, większość rzeczy z DFA, Royksopp, Moloko. Można by tak wymieniać jeszcze długo, dobrej muzyki, która nas jakoś tam inspiruje, powstaje mnóstwo.

Zanim powstał Kamp!, mieliście inne projekty. są one w jakiś sposób muzycznie zbieżne z tym, co tworzycie we trójkę czy Kamp! to nowa jakość?

Michał był bębniarzem w kilku kapelach, teraz obsługuje elektroniczne instrumenty perkusyjne, można to nazwać kontynuacją, a być może nawet i rozwojem ;). Z kolei Tomek i ja graliśmy ze sobą już dawno temu – najpierw rzeczy stricte gitarowe, potem dołączyliśmy do tego komputer, klawisze, zaczęliśmy interesować się nagrywaniem i produkcją, takie tam historie domorosłych producentów. Powstało sporo rzeczy do tzw. szuflady, po czym zrobiliśmy sobie przerwę. Ja zająłem się solowym projektem Le Visage, nagrałem EP-kę inspirowaną twórczością Ingmara Bergmana, a w zeszłym roku dołożyłem do tego album „Gato Negro”, oba wydawnictwa do pobrania za darmo z net-labelu Chill-label.

Jak wygląda wasze granie na co dzień, tworzenie muzyki? W jakim stopniu powstaje ona na żywo podczas prób, a na ile pracujecie nad nią indywidualnie, np. na komputerach?

Nie ma reguły. Część materiału powstaje na próbach, część rzeczy robimy indywidualnie, przesyłając sobie potem pomysły, czasem wymieniamy się surowymi loopami, bez żadnego konkretnego przeznaczenia. Każdy sposób ma swoje plusy i minusy, a dzięki mnogości dróg nie popadamy w monotonię i znużenie samym procesem komponowania.

Ponieważ mieszkam we Wrocławiu, próby robimy tylko przed koncertami, najczęściej wygląda to tak, że przyjeżdżam na 2-3 dni do Łodzi i gramy po kilka, kilkanaście godzin dziennie. Każdy wie, co ma robić, więc nie potrzebujemy wiele czasu na próby.

A jeśli chodzi o software i hardware? są też przecież gitary. Jaka jest baza instrumentów, z której korzystacie?

Gitarę chcielibyśmy zaangażować zdecydowanie bardziej, szczególnie w wydaniu koncertowym, ale na razie jakoś nam nie wychodzi. Pewnie, kiedy kupimy sobie jakiś piec, coś z tego będzie. W dalszej perspektywie mamy też bas i jakiś hardware’owy syntezator z wokoderem, pewnie to drugie prędzej, bo bas lekki nie jest, paczka do niego jeszcze cięższa, a samochód ma swoją pojemność. W „studiu” i na koncertach używamy właściwie tego samego: laptopy, klawiatury plus kontrolery midi i oczywiście software. Ableton Live plus wtyczki – do bębnów Battery, jako syntezatory V-Station, Bass Station, Microsynt i parę innych. Naszym ulubionym instrumentem jest darmowy Synth1, który, pomimo swojej prostoty, daje naprawdę ogromne możliwości, jeśli chodzi o kreowanie brzmienia. Na koncertach wykorzystujemy także blachy i perkusjonalia, ostatnio doszły pady perkusyjne, na których Michał wreszcie mógł w pełni zaprezentować swoje talenty bębniarskie ;).

Poznań, Wrocław, sporo graliście już w Warszawie, każde z tych miast to inna atmosfera. Gdzie obecnie Kamp! rezyduje i gdzie koncertuje mu się najlepiej?

Raczej wszędzie grało nam się dobrze. Na pewno wolimy na razie mniejsze kluby, ma się wrażenie, że przyszło więcej ludzi ;). Nasz najlepszy gig to chyba ten w Brnie, właściwie każdy szczegół tam zagadał, od żywiołowej publiki przez świetne nagłośnienie po fantastyczne wizualizacje i grę świateł. W takich warunkach granie to czysta przyjemność. Ostatni koncert w Willi Żoliborz też był bardzo udany, małe pomieszczenie, entuzjastycznie reagująca publiczność i my na dużym luzie.

Czasem zdarzały się koncerty, które wydawały nam się prawie katastrofą, a mimo wszystko ludzie się świetnie bawili. Ale było też i tak, że zagraliśmy co najmniej dobrze, ale brakowało feedbacku z publiką. Tak czy inaczej każdy koncert ma swój charakter, nigdy nie gramy tak samo, mamy miejsca na improwizacje, zabawę. Czasem z tego powodu posypiemy się, ale bez ryzyka trudno o twórcze napięcie, które nakręca na koncercie.

Polskie radio było dla was trampoliną, ale założyliście też własny net-label. Będziecie w nim wydawać innych artystów? gdzie zmierza Kamp! i jakie są jego plany?

Radio też, choć tak naprawdę zaczęło się od remiksu dla Cool Kids of Death, dzięki któremu do tego radia trafiliśmy. Co do Brennnessel, czyli naszego net-labelu – właściwie od początku zdecydowani byliśmy się na coś własnego, a to że pierwszy materiał udostępniamy za darmo było dla nas dość oczywiste. Wiązało się to oczywiście z dodatkową pracą, ale wyszliśmy z założenia, że skoro w Polsce brakuje net-labeli wydających muzykę, jaką gramy, to nie ma innego wyjścia.

W Brennnessel pojawiły się już dwie kolejne produkcje: singiel warszawskiego kolektywu Club Collab oraz epka poznańskiego producenta Evf-a. Wkrótce szykuje się prawdziwa bomba, czyli Michell Phunk, który brzmi jakby urodził się nad Sekwaną, a nie Wartą ;). Czyste francuskie elektro, naprawdę nas urzekło. Jeszcze tej wiosny i my dołożymy swoje kolejne trzy grosze – najpierw singiel „Le Jaguar”, a potem druga część Thalesa, tym razem w pełni instrumentalna.

Dzięki za rozmowę!

Tekst przygotowany na potrzeby zaprzyjaźnionego z nami Look Electronic Magazine







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Andrzej
Andrzej
10 lat temu

Kampujemy dziś w Metrze w Białymstoku 🙂

Yezior
Yezior
11 lat temu

Byłem na Kampie w Katowicach. Pominąwszy fatalne nagłośnienie i beznadziejną akustykę tego miejsca – ma to przyszłość. Świerzy powiew na klimaty klubowej zabawy. Szkoda tylko że publika w większości po za tym że wygląda bardzo „le fashion” i „le artist” (czyli zamyślone oczy przesłonięte weyfeyerami Ray Bana, obcisłe spodnie i koszule w kratę) nie za bardzo chyba wie jak się bawić.

Takie moje spostrzeżenie. Ehh..chyba już jestem za stary.

szalik
szalik
11 lat temu

@korek
racja, fajnie się słucha epki ale na koncercie (opener) to jest dopiero siła!

upss
upss
11 lat temu

23 maja KAMP! zagra w Katowicach w Rondzie Sztuki

hop siup
hop siup
11 lat temu

To co z tym „Le Jaguarem”? Czekamy!

hop siup
hop siup
11 lat temu

To co z tym „Le Jaguarem”? Czekamy!

Herring
Herring
12 lat temu

Ten Radek ma identyczne nazwisko jak kolo z Brunette Models, ale to chyba nie ta sama osoba?! No raczej

ks.tęcza
ks.tęcza
12 lat temu

kamp! rządzi ziomuś

korek
korek
12 lat temu

epka jest do przyjęcia, natomiast koncerty to miód!

mike
mike
12 lat temu

Czekam na Was na Selectorze 🙂

k.
k.
12 lat temu

Jestem Waszym fanem!

bojanix
bojanix
12 lat temu

Radku – WIELKI + za takie mocne działanie. POZDRO !

Polecamy