Wpisz i kliknij enter

Faze Action – Stratus Energy


Kiedy w połowie lat 90. bracia Robin i Simon Lee zadebiutowali singlem „Full Motion”, wydanym przez wytwórnię Nuphonic, klubowa publiczność nie była jeszcze przygotowana na rewitalizację disco. Uparci muzycy wytrwali jednak przy swoim. W efekcie, z dzisiejszej perspektywy, można ich postrzegać jako pionierów obecnej mody na ten gatunek – zarówno w jego klasycznej, jaki i „kosmicznej” wersji. Nic więc dziwnego, że Faze Action powraca z nowym albumem – wydanym dokładnie w dekadę po ich drugim dziele, „Moving Cities”.

Teraz nie jest to już jednak duet – braci Lee wspomaga sześcioosobowy zespół, w skład którego wchodzą trzy wokalistki i trzech instrumentalistów. Tworzone przez nich soczyste brzmienie jest dużym plusem „Status Energy”. Bo choć w poszczególnych nagraniach najważniejsze są oczywiście dyskotekowe bity oplecione wibrującymi liniami basu, to równie ważną rolę pełnią dźwięczne akordy gitary, klimatyczne partie organów czy zmysłowe wokalizy. Mało tego – nawet syntezatorowe dźwięki zostają upodobnione na akustyczne brzmienia: smyczków lub dęciaków.

Kolejną zaletą nowego albumu Faze Action jest jego różnorodność. Owszem, to muzyka disco, ale przyrządzona na różne sposoby. Już otwierający całość dynamiczny „Goodlovin” zostaje podrasowany na funkową modłę, a lokujący się tuż za nim „Hypnotic”, przywołuje konstrukcją podkładu rytmicznego wspomnienie słynnego „Thrillera” Michaela Jacksona. Potem jest równie intrygująco. W „Venus & Mars” dochodzi do zaskakującego spotkania sielskiej psychodelii i rozmarzonego disco, „Starship” rozbrzmiewa partią rozwibrowanej gitary, typowej dla dawnych nagrań Chic, natomiast „Danae`s Journey” wypada jak balearyczny soundtrack o westernowej melodii w stylu Ennio Morricone.

Innym zespołem ze złotej ery muzyki dyskotekowej, cytowanym przez Faze Action jest Indeep – na czytelne reminiscencje jego pamiętnego przeboju „Last Night A DJ Saved My Life” trafiamy w piosenkowym „I Wanna Dancer”. Osobną ciekawostką jest instrumentalna miniatura zatytułowana „Weightless” – to jakby wpisanie estetyki ambient w syntetyczne brzmienia w stylu disco. No i oczywiście modny cosmic sound – tutaj znajdujemy go w dwóch nagraniach – tytułowym „Stratus Energy” i wieńczącym krążek „Keep It Coming” – które z powodzeniem mogłyby się znaleźć na którymś z krążków Lindstroma.

Stylowy powrót – tak w skrócie można by podsumować wydanie trzeciego albumu przez Faze Action. „Stratus Energy” nie rozczaruje żadnego fana dyskotekowych rytmów. To wysmakowana produkcja, plasująca się w czołówce tegorocznych dokonań twórców gatunku.

www.fazeaction.com

www.myspace.com/fazeaction
Faze Action 2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
b.
b.
12 lat temu

na zdrowie! 🙂

10
10
12 lat temu

dzieki! przebrnalem przez caly temat…przepasci nie widze,a z tej plyty tutaj to disco warrior totalnie mna zawladnal i moim zdaniem kosi mocno…ta linie melodyczna znam do bolu skads kiedys gdzies cos…disko

b.
b.
12 lat temu

zeby nie szukac za daleko, zajrzyj na forum do tematu „disco house”.

10
10
12 lat temu

to ja poprosze namiary 🙂

b.
b.
12 lat temu

mocno przecietne. o wiele ciekawsze rzeczy ukazuja sie na epkach. nie mam oczywiscie na mysli epek Faze Action 😉

10
10
12 lat temu

miod!

Polecamy