Wpisz i kliknij enter

Motor – Metal Machine


Jeśli ktoś interesował się dwie dekady temu ciężkim rockiem, na pewno pamięta popularny program „Headbangers Ball” emitowany przez MTV. Prezentowano w nim wideoklipy i wywiady z wykonawcami różnych odmian metalu. Jeśli cykl ten miałby nadal swą europejską wersję, jak w latach 1988 – 1996, niewykluczone, że gośćmi jasnowłosej Vanessy Warwick byłby duet Motor, który swym trzecim albumem – „Metal Machine” – udowadnia, że ciężkie brzmienia można uzyskiwać nie tylko przy pomocy gitar, ale również nowoczesnej elektroniki.

A początki projektu wcale na to nie wskazywały – Bryan Barton alias Bryan Black pracował najpierw jako inżynier w studiach Prince`a w Minneapolis. Nie znajdując jednak zrozumienia u szefa dla swej fascynacji muzyką techno, postanowił rozpocząć własną działalność producencką. Wtedy jego drogi skrzyżowały się z francuskim muzykiem Olivierem Grassetem, bębniącym wówczas na perkusji w industrialno-rockowym zespole Dirty Harry. Konsekwencją ich spotkania było powołanie do życia duetu Motor, do muzyki którego pierwszy z artystów wniósł taneczny puls funku i energię techno, a drugi – mocne brzmienia w stylu EBM. Taką muzykę można było znaleźć na dwóch albumach projektu wydanych przez NovaMute – „Klunk” z 2006 i „Unhuman” z 2007 roku. Po dwóch latach przerwy Motor powraca z trzecim krążkiem – „Metal Machine” – opublikowanym przez wytwórnię T.Raumschmiere – Shitkatapult.

Właściwie już pierwszy utwór z płyty wyjaśnia wszystko – masywny bit techno o rockowym metrum niesie tu agresywnie warczące riffy syntezatorów, które uzupełniają ciekawie wplecione w całość wejścia oldskulowych klawiszy w stylu rave. W ten sposób „Kick It” rozbrzmiewa niczym wspólny jam Alter Ego i The Prodigy – eksplodując surową energią zawartą w muzyce obu formacji.

Im dalej w płytę, tym więcej odniesień do muzyki tanecznej z początków minionej dekady. Oto „Death Rave” atakuje świdrującymi loopami uplecionymi z przesterowanych akordów klawiszy, niczym w takich klasykach, jak „Dominator” Human Resource czy „Omen” Joey`a Beltrama. W „Pong” pojawia się falujący pochód morderczego basu – coś, co po raz pierwszy zastosował Richie Hawtin w nagraniach swego projektu F.U.S.E. I może jeszcze „Glu” – wystylizowane na wczesne dokonania Jeffa Millsa siarczyste techno o detroitowym brzmieniu.

Wszystko to zostaje jednak podrasowane na typową dla muzyki duetu modłę – uzupełnione industrialnymi perkusjonaliami, otoczone cyfrowymi efektami, smagane metalicznymi riffami, osadzone na nerwowo szarpanych bitach. I to właśnie ten sztafaż decyduje o metalowym brzmieniu większości nagrań z albumu. Wspomniane utwory przygniatają bowiem swym ciężarem, buchają surową energią i porażają ścianą masywnego hałasu.

Pod koniec płyty, Motor jeszcze bardziej dociska pedał gazu do dechy. Najpierw pojawia się „Fire” – sugestywne połączenie transowej motoryki z toksycznymi pasażami rwanych klawiszy, jawiące się niczym pomysłowy miks kraut-rocka i hard-techno, zwieńczony finałową orgią noise`owego zgiełku. Jeszcze bardziej w tę stronę duet idzie w „Break Out”. To już prawie dźwiękowa masakra na przecięciu estetyki Merzbowa i Surgeona: schizofrenicznie powykręcane loopy zamieniają się w cyfrowy jazgot, pulsując jednak w rytm nieco spowolnionego, choć ciężkiego bitu.

Pewne uspokojenie przynosi dopiero finałowy „Thwack”. Lżejsze uderzenia automatu perkusyjnego, zsynchronizowane z pikającym loopem, co chwila zanurzają się w strumieniu stonowanego szumu, wieńcząc w psychodelicznym stylu tę dźwiękową podróż.

Materiał z „Metal Machine” duet Motor ma okazję wykonywać podczas wspólnej trasy koncertowej z Depeche Mode na największych stadionach Europy i Ameryki. Trudno o lepsze miejsca na prezentację tak potężnej i ciężkiej muzyki.

www.shitkatapult.com

www.myspace.com/shitkatapult

www.din9.com

www.myspace.com/motor66
Shitkatapult 2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
deathin june
deathin june
12 lat temu

czy gatunkowo ma to jakieś powiązanie z MINISTRY?? bo nie wiem czy drążyć temat

Grinn
Grinn
12 lat temu

słabiutka ta płyta, nuda, pierdzenie, wiercenie, jedna ze slabszych pozycji shitkatapult

Polecamy