Rhythm Baboon – W-Life
Bartek Woynicz:

Z Chicago do Gdańska.

Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!



Jori Hulkkonen – Man From Earth


Kiedy w połowie lat 90. Laurent Garnier rozkręcał swoją wytwórnię F Communications, po wydaniu pierwszych płyt francuskich artystów, postanowił wciągnąć do współpracy również twórców nowoczesnej elektroniki z innych krajów. Jednym z nich okazał się Jori Hulkkonen z Finlandii, działający od początku ówczesnej dekady pod egidą lokalnej wytwórni Lumi Records. I to właśnie F Communications opublikowała jego debiutancki album z 1996 roku – „Selkäsaari Tracks”. Hulkkonen i Garnier na tyle się zaprzyjaźnili, że francuska tłocznia regularnie wydawała kolejne płyty fińskiego producenta, choć żadna z nich nie stała się bestsellerem. I kiedy w zeszłym roku zamykała swe podwoje, ostatnim krążkiem w jej katalogu okazał się album Hulkkonena – „Errare Machinale Est”.

Mimo piętnastu lat obecności na elektronicznej scenie, dziewięciu albumów, niezliczonej ilości singli i remiksów, fińskiemu artyście nie udało się wyjść poza drugą ligę producentów tanecznej elektroniki. Nie pomógł mu nawet słynny hicior „Sunglasses After Dark”, jeden z hymnów nurtu electroclash, zrealizowany wspólnie z kanadyjskim producentem – Tigą. Owszem, nagranie to stało się trampoliną do zrobienia międzynarodowej kariery, ale tylko dla tego drugiego.

Nic więc dziwnego, że w końcu Hulkkonen skoncentrował się na nagraniu płyty, zawierającej same potencjalne klubowe przeboje. W ten sposób powstał materiał na „Man From Earth”, w wydaniu którego pomógł mu Tiga, rekomendując fińskiego producenta kanadyjskiej wytwórni Turbo.

Konstrukcja tego albumu przypomina budowę didżejskiego seta. Najpierw pojawiają się spokojniejsze utwory, budujące w dyskretny sposób klimat całego zestawu. To zarówno nastrojowe electro zaśpiewane przez Jerry`ego Valuri („I Am Dead”), jak również przestrzenne techno o acidowym smaczku („Boying In The Smokeroom”) czy masywny house o melodyjnym wątku („Dancerous”).

Potem Hulkkonen przechodzi do konkretów – „The Other Side Of Time” i „Re: Last Year” pulsują w rytmie disco, choć pierwsze zrealizowane jest na modłę plastikowego italo, a drugie – wystylizowane na nowoczesny minimal. Wprowadzona przez te nagrania taneczna energia nabiera jeszcze większej mocy, gdy pojawiają się następne kompozycje. „Ridge Over Troubled Forrester” to dowcipne nawiązanie do słynnego hitu duetu Simon & Garfunkel, wiodące od chicagowskiego house`u do detroitowego techno, „Undercover” – mistrzowsko poprowadzona wycieczka w stronę soundtrackowego grania z Motor City, a „I Dance To Your Bass, My Friend” – funkcjonalny tech-house o przesterowanym basie. Kulminację narastającego napięcia stanowi „Bend Over Beethoven”, filuteryjne mrugnięcie okiem do klasyki rock`n`rolla, a w warstwie muzycznej – siarczysty acid w stylu niezapomnianego „Acperience” duetu Hardfloor z 1993 roku.

A na finał – oczywiście nieco bardziej stonowane nagrania. Najpierw motoryczny tech-house z metalicznym piano w roli głównej („My Brother Went To Space And All I Got Was This Lousy Vacuum”), a potem – oldskulowe electro w stylu Cybotrona, brzmiące tak, jakby je naprawdę nagrano ćwierć wieku temu („Man From Earth”).

Nowe utwory Hulkkonena są tak ekspresyjne i przebojowe, że niemal osiemdziesiąt minut trwania płyty mija szybko i przyjemnie. Opublikowanie ich na winylowych dwunastocalówkach, sprawi, że trafią one do didżejskich setów w wielu klubach świata. To jednak zdecydowanie (i świadomie) komercyjna muzyka – pozbawiona jakiekolwiek eksperymentalnego pazura. Jedni mogą czynić z tego fińskiemu producentowi zarzut, ale drudzy – głośno pochwalą.

www.turborecordings.com

www.myspace.com/turborecordings

www.jorihulkkonen.com

www.myspace.com/jorihulkkonen
Turbo 2009

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.