Wpisz i kliknij enter

Worm Is Green – Glow


Początek Worm Is Green datuje się na pierwsze lata obecnego wieku, kiedy to Arni Asgeirsson zebrał kilku znajomych z rodzinnego Akranes na Islandii i postanowił założyć zespół łączący brzmienie instrumentów z dźwiękami cyfrowymi . Jak dotąd grupa miała na koncie dwa albumy studyjne, „Automagic” (trafił nań niesamowity cover „Love Will Tear Us Apart” Joy Division) i „Push Play”, oraz płytę z remiksami tego drugiego. Pod koniec minionego roku ukazał się trzeci krążek bandu z mroźnej wyspy, „Glow”.

Kilkanaście lat temu o Worm Is Green zapewne powiedziałoby się, że to „bristol sound”. Rzeczywiście, da się tu wyczuć dalekie echa Portishead i coś z atmosfery pierwszej płyty Sneaker Pimps, ale to tylko niektóre drogowskazy, albowiem Asgeirsson, muzyczny mózg projektu, ma wyraźną słabość do syntetycznych brzmień. W chmurze tagów znalazłyby się więc takie hasła jak „downtempo”, „idm”, „trip-hop” czy nawet „post-rock”, przy czym z każdej z tych szufladek wybrano tylko niektóre składniki.

Centralny element, wokół którego orbituje muzyka, stanowi wokal Gudridur Ringsted, w zależności od piosenki przechodzący od zmysłowości, poprzez melancholię, do tonów bardziej optymistycznych. W zwiewnych, choć wyrazistych kompozycjach słychać delikaty fortepian, nisko zawieszony bas, minorowe smyczki, ambientowe pady, wszelkiej maści cyfrowe przeszkadzajki oraz urozmaiconą rytmikę, nabijaną zarówno przez maszyny perkusyjne, jak i bębniarza z krwi i kości. Dopiero w finalnym utworze, siedmiominutowym „1998”, grupa opuszcza te niepokojące, senne rejony i przenosi się do dusznego klubu, gdzie rozbrzmiewa transujące techno (proszę nie mylić z podłą trance music).

Zachodnia prasa porównuje Worm Is Green do Bjork i Sigur Ros, ale to chyba wyraz bezradności lub/i chwyt marketingowy. Kwartet nie jest bowiem nawet w połowie tak zmanierowany jak panna Gudmundsdottir, ani tak hajpowani jak formacja Jonsiego. Dużo więcej łączy ich z Cocteau Twins i kolektywem GusGus. Oby tylko nie poszli w tym samym kierunku, co niegdysiejsi pupile wytwórni 4AD.

P.S. Albumowi towarzyszą dwie epki: „Politician” i „Hopeful”; na tej drugiej znalazł się remiks szczecińskiego producenta Zombiego. Na kolejną, trzecią epkę trafi remiks innego Szczecinianina – Kryptona.
ata:digital, 2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy