Wpisz i kliknij enter

Gathaspar & MRI – Artificial Respiration


Czasem bywa tak, że nowi artyści pojawiają się według zasady deus ex machina – od razu serwując dojrzały i przemyślany materiał, brzmiący jakby był podsumowaniem ich długiej kariery. Tak jest w przypadku debiutanckiej płyty warszawskiego producenta Gathaspara, zrealizowanej z niewielką pomocą Stephena Lieba alias MRI.

Już pierwsze dźwięki dochodzące z krążka budzą zaciekawienie: oto chrzęszczący loop wije się między głośnikami, osiadając na nisko zawieszonym dronie. Zestawienie tych dwóch dźwięków splecionych w powtarzający się motyw buduje niepokojące napięcie, które zostaje niespodziewanie rozładowane gwałtownym uderzeniem żrącego noise`u (tytułowe „Artificial Respiration”).

„Fuldy Washed B” i „Tapachula” zaskakują jeszcze bardziej. W pierwszym z nagrań pojawia się mechanicznie klikający bit – jakby żywcem zaczerpnięty z dawnych dokonań Cabaret Voltaire. Towarzyszą mu falujące akordy monochromatycznych klawiszy, przywołujące wspomnienie gitarowych preparacji w klasycznych kompozycjach Clock DVA czy Throbbing Gristle. Ten industrialny klimat wzmacniają dobiegające z tła głosy – ułożone w schizofreniczny loop. W „Tapachuli” odnajdujemy podobny nastrój – choć tym razem przemysłowe partie syntezatorów niesie miarowy puls głębokiego techno. Dawno współcześni producenci nie wykorzystywali industrialnych inspiracji w tak przekonywujący sposób, jak Gathaspar.

Dalekie echa berlińskiego dubu odzywają się natomiast w „I Have Nothing In Common With Reality”. To wolno toczący się niczym sapiący parą pociąg masywny rytm, tworzony przez mechaniczne stuki i idealnie zsynchronizowane z nimi uderzenia ciężkich akordów. A w tle – nerwowo buczący strumień mrocznego dźwięku, przesłaniany co chwila przez gęstą chmurę cyfrowych zakłóceń.

Odpoczynek po tych miażdżących kompozycjach przynosi „Kantine” – wymodelowany na wczesne nagrania ze Studia 1 wesołkowaty house, którego głównym elementem jest rwana partia gitary, opleciona egzotycznie brzmiącymi głosami. Utwór ten przypomina również ostatnie eksperymenty producentów związanych z Kompaktem – choćby „Fiesta Forever” duetu Pachanga Boys.

Radośniejszy nastrój wywołany tą kompozycją pryska wraz z następnym utworem. „Fifty Sixty Thousend” to niby znów koloński house oparty na powtarzalnym rytmie, ale tym razem uzupełniony hipnotycznym loopem przypominającym stukot jadącego pociągu (niczym w starych nagraniach Richiego Hawtina pod szyldem FUSE) i mroczną melodeklamacją rodem z chicagowskiej klasyki. Wszystko to podszyte metalicznymi pogłosami i zanurzone w niespokojnie wijącym się tle.

Najbardziej minimalowy charakter ma na płycie „Confession” – klikający bit wsparty giętym basem wprowadza tu jedynie wokalny loop, który wychodząc powoli z tła na pierwszy plan tworzy paranoiczną atmosferę rodem z onirycznego horroru.

Całość kończy zaskakujące wpisanie neoklasycznych wątków w kontekst spowolnionego techno. Oto Gathaspar sięga po uderzające z pełną mocą sample orkiestrowych dźwięków, osadzając je na miarowym bicie, przeplecionym dronowym strumieniem zbasowanych tonów („Malabar”).

Perfekcyjnie dobrane elementy dźwiękowych konstrukcji sprawiają, że „Artificial Respiration” ma wyjątkowo sugestywny klimat – zawieszony między minimalistycznymi eksperymentami współczesnego post-techno a industrialnymi preparacjami rodem z początku lat 80. Choć słychać tu wpływy produkcji z Chain Reaction, Sähkö, Studio 1, Profan czy Plus 8, wszystkie nagrania z krążka mają swoje własne brzmienie – gęste, zawiesiste, duszne, klaustrofobiczne. To idealny soundtrack do futurystycznych wizji wielkomiejskich molochów rodem z opowiadań J.G. Ballarda.

www.resopal-schallware.com

www.myspace.com/gathaspar

www.myspace.com/mriberlin
Resopal Schallware 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy