Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.



Mikrowafle – 102 beats


Mikrowafle powstały w 2003 roku na gruzach grupy muzyczno-performejskiej Protoplazma, o której pozytywnie wypowiadał się choćby sam Kazik (na co można spojrzeć właściwie z dwóch przeciwległych biegunów, ale darujmy sobie niepotrzebne dygresje). Mikrowafle uprawiały wówczas elektro-synth-pop- z domieszką osobliwych tekstów w duchu Andre Bretona.

Dziś z pierwotnego składu ostał się tylko założyciel i lider Marcelo Zammenhoff, zmieniła się także stylistyka – epka „102 beats” (nagrana w latach 2007-2008, wcześniej nie publikowana) to według MZ „zupełnie nie ‘mikrowaflowe’ utwory, których wspólnym mianownikiem jest kojące tempo 102 bpm”.

„Nie straszny ci sztormy i chmury, nie straszna wycieczka z Japonii, Ty jesteś wieloryb-torpeda, ciebie nikt nie dogoni” – śpiewa w pierwszym kawałku Emose Uhunghwangho, prawdopodobnie jedyna ciemnoskóra solistka operowa z dyplomem polskiej uczelni. Jej wspaniały głos rozprzestrzenia się na tle minimalistycznego podkładu nawiązującego do modnego na początku lat 90. ambient techno, który szybko poszatkowano na czilałtowe składanki do solarium. Na szczęście „Oh whale invincible” odświeża te „lepsze” tradycje takiego grania i daleko mu do dźwiękowej tapety. Numer dwa, czyli „Afra sun heartbeat”, stanowi kontynuację poprzednika pod względem środków wyrazu, z tym że zamiast hołdu dla sympatycznego wieloryba słyszymy… ukraińską pieśń ludową. Siedmiominutowy „Neutron Pleasure” to ukłon w stronę Kraftwerk z odgłosami spółkującej z komputerem kobiety (Maria Turek), której jest… no cóż, przyjemnie (był taki film, słowo daję!). W finalnym „Parcello borealis”gościnnie udzielił się gitarzysta Przemek Greger.

Swego czasu Mikrowafle były wcale znanym zespołem, zaliczając większość krajowych festiwali (w tym Openera, którego ponoć wzięli szturmem) i nawet dostając się na chwilę do mediów. „102 beats” to dobra okazja, żeby odświeżyć sobie tę nieco zapomnianą formację.
Not On Label, 2009

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. laudia

    po prostu zajebiste – że się elitarnie językowo wzniose na wyżyny ocha.