Wpisz i kliknij enter

Bajka – In Wonderland


Poetka. Posiadaczka jednego z najoryginalniejszych głosów na współczesnej scenie nowych brzmień. Obywatelka świata. Urodzona w Indiach. Dorastała w RPA i Portugalii. Studiowała w Pradze. Mieszka w Berlinie.

A więc (nareszcie!) nadszedł czas na solowy album. To, że Bajka ma niezwykły głos, wiadomo było po popularności i ciepłych słowach przy odbiorze Days To Come. Jej wokale tak idealnie wkomponowały się w kokietujące melodie Bonobo, że można zaryzykować stwierdzenie – bez niej ta płyta nie byłaby tak dobra! Jak wykaże się solo, bez aranżu i muzyki Simona było dużą próbą. Tym albumem udowadnia, że wszelkie analogie z największymi wokalistkami jazzowymi są jak najbardziej na miejscu.

Imię zobowiązuje. Ta płyta jest niewątpliwie bajkowo liryczna

In Wonderland to płyta utrzymana w klimacie jazzu, downtempo, z chwytliwym feelingiem, w odcieniach bossy i instrumentalnymi wariacjami.
Inspiracją był genialny poemat, z pogranicza absurdu, przywołujący na myśl dokonania poezji lingwistycznej „Polowanie na Żmirłacza”, pióra Lewisa Carrolla. Każdy utwór odpowiada rozdziałowi książki.

Na pierwszym planie – oczywiście – głos Bajki. Muzyka, jakby w oddali płynąca leniwym strumieniem, dyskretnie, aby nie zakłócać odbioru, będąca tylko dopełnieniem (Intro, The Bellmans Speech). Linia melodyczna albumu opiera się głównie na smyczkach, pianinie, jazzującym basie. Mimo że instrumentarium obsługują tylko cztery osoby, wsparci małą sekcją detą, to w niektórych utworach słychać drzemiący potencjał i drapieżność (The Barristers Dream, The Bakers Tale). Czuć zewsząd wydobywające się ciepło, soundtrackową idylliczność dzięki nastrojowemu wokalowi w połączeniu z m.in: pianinem Rhodesa (The Beavers Lesson). Otwierające utwory są wyważonym preludium, by z każdym kolejnym, im głębiej w krainę czarów Bajki, tym żywiej odczuć barwną paletę dźwięków. Wśród klawiszowych improwizacji (kapitalny Daniel Regenberg) nastrojowo wyszeptane wersy „Polowania…”, oddające esencję dzieła (The Hunting, The Landing). Polskie tłumaczenia poematu są niespójne, i niejednorodne. Każdy autor przekładu chciał oryginalnie przetłumaczyć neologizmy Carrolla (Wyrło i warło się w gulbieży; Zmimszałe ćwiły borogowie; I rcie grdypały z mrzerzy – Stanisław Barańczak). Po co trudzić się czytaniem niestrawnej polskiej wersji, skoro mamy cały poemat w pierwotnej wersji i tak ujmującej, muzycznej formie?

Podróże po całym globie dały Bajce swobodę twórczą. To multikulturalizm w najczystszej postaci, lekkość w poruszaniu się po muzycznych meandrach, zaklęta na spójnym albumie. Imię zobowiązuje. Tak, ta płyta jest niewątpliwie bajkowo liryczna…

ChinChin Records, 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
murgi
murgi
11 lat temu

słabe niestety :/ bez Bonobo to nie to samo.. tylko outro mi się podobało 😛

stachman
stachman
11 lat temu

Jak dla mnie Bajka to 75% „Days to come”… Czuje, ze bardzo sie z ta plyta polubie…

Polecamy