Wpisz i kliknij enter

To Rococo Rot – Speculation


Doskonale pamiętam pierwsze zetknięcie z muzyką To Rococo Rot – utwory z pierwszej, wydanej w 1996 roku na CD płyty, towarzyszyły mi przez dłuższy czas, urzekł mnie ich transowy minimalizm, wywodzący się z najlepszych doświadczeń krautrocka (polecam zwłaszcza porywający, wręcz przebojowy utwór Testfeld). Surowość nagrań łagodziła oszczędna elektronika. Brzmienie, tria tworzonego przez Stefana Schneidera oraz braci Lippok – Roberta i Ronalda, wyróżniało się na tle innych zespołów postrockowych, trudno było ich pomylić z kimkolwiek.

Potem było jeszcze ciekawiej – Veiculo z 1997 roku, to wspaniały przykład postrocka, śmiało wkraczającego w świat elektroniki, a Ameteur View wydany w 1999, to urokliwe, wręcz „przebojowe” podsumowanie ich najlepszego okresu i całej dekady w muzyce.

Najnowsze nagrania na pewno nie czynią radykalnej rewolucji w estetyce TRRKolejne płyty, choć nie wywoływały już u mnie przyśpieszonego bicia serca, to wylądowały na półce, bo zespół nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu, który nie pozwalał go zlekceważyć. Chętniej jednak sięgałem po solowe dokonania członków TRR (nagrania Schneidera opublikowane jako Mapstation, jeszcze wyraźniej skupione na rytmie, zwłaszcza tym wywodzącym się z dubu, m.in. znakomity Version Train, nagrany z wokalistą Rasem Donovanem, czy też „piosenkowy”, prowadzony przez Ronalda Lippoka Tarwater).

Na najnowsze, siódme w ich dyskografii dzieło, Speculation, TRR kazali czekać swoim fanom aż sześć lat. Czy warto było? Sądzę, że płyta przyniesie miłośnikom zespołu dużo radości, bo materiał jest kapitalny. Najnowsze nagrania na pewno nie czynią radykalnej rewolucji w estetyce TRR, ale czuć tu powiew świeżości.

Długa przerwa i spora aktywność członków zespołu w innych projektach przyniosły pozytywny skutek. Znowu słyszymy charakterystyczne transowe, repetytywne granie, a całość, podobnie jak na poprzednich płytach, okraszona jest elektroniką, szumami, przesterami, które jednak nie czynią muzyki nieprzystępną. Sporo tu również „żywych” instrumentów (gitara, fortepian) i kapitalnych partii klawiszy. Muzyka pulsuje, rytm całości nadaje nie tylko perkusja, ale powtarzalne, a przy tym melodyjne, figury grane na gitarze i basie. Muzykom TRR udało się po raz kolejny stopić w koherentną całość, to co cyfrowe, z definicji sztuczne, pozbawione duszy, z tym, co analogowe, akustyczne, naturalne.

Nawiązania do postrocka, na których bazuje TRR począwszy już od pierwszej płyty odnoszą się nie tylko do warstwy muzycznej, ale „materializują” się w osobie Joachima Irmlera, członka legendarnego zespołu Faust, który gościnnie wystąpił na płycie w utworze Fridays (część materiału z płyty zarejestrowano w studiu zespołu Faust w Scheer).

Ostatni utwór, to dziesięciominutowa, prawie pozbawiona bitu podróż w nieznane, kosmos na wyciągnięcie ręki. TRR nawiązują w tym utworze z pomocą Irmlera do niemieckich klasyków elektroniki. Może to stanowi zapowiedź czegoś nowego w estetyce zespołu. Spekulacja?
Domino 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
futrzak
futrzak
11 lat temu

Faajne..

laudia
laudia
11 lat temu

Fajnie że ktoś ICH zrecenzował 🙂 Spojnie i pozytywnie polepiona calosc.

Polecamy