Wpisz i kliknij enter

Hey – RE-MURPED


Między innymi dlatego, że takiej grupy, jak Hey na nowejmuzyce miało w ogóle nie być. Bo jak? Ewentualne ksenofobiczne bluzgi i pogardliwe gromy proszę ciskać – byle z kulturą – nie w stronę całej Redakcji, lecz w moją, Kasi, Smolika czy kogo tam chcecie. Z reguły nie oceniamy książki po okładce (choć mnie w liceum zdarzyło się kupić kasetę ze względu na okładkę i był to piękny, bursztynowy początek nowobrzmieniowej drogi), dlaczego więc szufladkować muzykę po nazwie zespołu?
Jedna z ważniejszych między Bugiem a Odrą grup rockowych poszła jeszcze krok dalej i po nagraniu popowo-elektronicznego krążka, miała czelność poprosić o elektroniczne i klubowe remixy! Niejednym glanowcom i kratkokoszulowcom opadły sznurowadła, odpadły guziki…

Niektórzy krzywią się na widok deszczu Oscarów dla superprodukcji, idąc tym tropem, czy sześć Fryderyków mogło zniechęcić (?) do poznania „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”? Czy słusznie? Hej, chyba nie.

Jedna z ważniejszych między Bugiem a Odrą grup rockowych poszła jeszcze krok dalej i po nagraniu popowo-elektronicznego krążka, miała czelność poprosić o elektroniczne i klubowe remixy! Niejednym glanowcom i kratkokoszulowcom opadły sznurowadła, odpadły guziki…

Tymczasem Hey „RE-MURPED” to niemal same muzyczne plusy i jednocześnie przeciwieństwo oryginału. Wolny, dość mroczny „Vanitas” Bueno Bros zwiewnym loopem, łagodnym minimalem przekuli na uroczą openerową perełkę. Krok dalej, bo już na sam środek parkietu i klubowego popu, rzucają ten sam kawałek Mosquitoo. Dobrzy Braciszkowie zresztą na jedynce prowadzą, nie tylko ilościowo, ale i jakościowo. Poza „Vanitas” pomajsterkowali jeszcze przy trzech utworach na CD 1 wg patentu może niezbyt odkrywczego, że z szybkiego zrobimy sobie wolne, ale wdzięcznie łamiąc zbuntowany, rockowy, a ostatnio nawet popowy pazur grupy. Tym samym wyłuskali jeszcze więcej subtelności, która pasuje jak ulał do świetnych, uczuciowych i poetyckich tekstów Kasi Nosowskiej, niekiedy słusznie umieszczając jej wokalizy na pierwszym planie („Chiński Urzędnik”). Dominują miarowe chłodne bębny, szepty, szelesty, zloopowane (po)glosy, dalej delikatna, spokojna elektronika, wycofane synthy gdzieś w zamglonym tle.
Więcej klubowej dziarskości Bueno Bros tchnęli w „Kto tam? Kto jest w środku?” – to klasyczne dyskotekowe syntezatory i bicik-miodzik. Podobną współczesną interpretację elektro-bitów funduje tu Smolik perkusyjnym, opartym na hipnotycznym, potem na klubowo-melodyjnym basie numerem tytułowym. MURP na warsztat wzięto też jeszcze dwa razy, Agim Dzeljilji pokazał przystępną, letnią wersję kawałka, a Plastic osadzoną gdzieś między chemicznymi a francuską elektroniką.

Zaskoczeniem może okazać się jazz czyli „Piersi Ćwierć” Gitbit Papilota: zmysłowa, barowa, z jazzującym pianinem i deszczową trąbką. Ta sama piosenka na CD 2, oparta na chłodnym bicie unaocznia jak świetnie musiał bawić się Fox samplerami, winylami, gatunkami.
Ciekawie jawią się też brudne, buczące, brużdżące synthy i podłamana perka w „Nie więcej” Rawskiego i organowy, idmowy dość bezpieczny glitch, czyli ten sam numer, ale spod ręki Pablo Krawczyka. „Boję się” w interpretacji Loco Star to rozedrgane blaszane szelesty, znów glitch, spokojnie sunące strunowce ruchem jednostajnie przyspieszonym prowadzące kawałek do break-beatowej perkusji.

Upraszczając na jedynce dominuje refleksja, na dwójce radocha.

Miejscami muzyka Hey odpływa najdalej, jak to tylko możliwe: minusem dla niektórych słuchaczy będzie zbyt przystępny, prosty parkiet

MURP cechowała świetna realizacja brzmienia, już wtedy Marcin Bors wycisnął z zespołu najlepszy miąższ, nie zmieniłabym tam ani jednego dźwięku. Na RE-MURPED rzecz ma się już nieco inaczej, ale z racji stylistycznych.
Miejscami muzyka Hey odpływa najdalej, jak to tylko możliwe: minusem dla niektórych słuchaczy będzie zbyt przystępny, prosty parkiet. Tam, gdzie energiczne kawałki zamieniły się w rozmarzone, kawiarniano-kanapowe klimaty, mogą pojawić się znane do znudzenia zarzuty – pisze się o muzyce do wind i na lotniska, pisze się o muzyce do kafejek i multi-sklepów. Niezmiernie mi przykro, ale przy tak dobrej produkcji chętnie poczekam na wszystkie spóźnione loty, przekroczę ze smakiem i pianką pod nosem dozwoloną przez Ministra Zdrowia dzienną dawkę małej czarnej.

Podobno początkowo na wydawnictwie miał się znaleźć wybór remixów, ale tak spodobały się zespołowi, że umieścili na dwóch krążkach je wszystkie. Czy dla każdego będzie to plus? Nie sądzę, ale dzięki temu posunięciu Hey mają szansę trafić do jak najszerszego grona odbiorców. Z jednym zastrzeżeniem: to nie jest muzyka dla smutnych ludzi, to jest z drobnymi wyjątkami polski elektro-pop na piątkę +.

QL Music 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
maladziec
maladziec
11 lat temu

katarzyna chylińska

mallemma
mallemma
11 lat temu

pianka pod nosem, a to Ci dopiero popływ! 🙂

raskain
raskain
11 lat temu

słuchając tej płyty ma się wrażenie ze jest to efekt pracy przygotowanych do tego zadania specjalnych skryptów.Skrypty dodają echo, pogłębiają bas, dają gdzie niegadzie linie syntezatorka, trochu stopy, efekt granulizera,trochę vocodera i łamiące bity.Wystarczy dowolna płyta zespołu i ten skrypt.Polecam

Polecamy