Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.

Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.



Jean Jacques Perrey And Cosmic Pocket – Froots


Kiedy Robert Moog zaczął konstruować swoje syntezatory, jednym z pierwszym muzyków, którzy na nich mogli zagrać był francuski kompozytor i instrumentalista Jean Jacques Perrey. Stało się tak, ponieważ już wcześniej eksperymentował on z elektronicznymi brzmieniami – ciął taśmę magnetofonową, sklejał z niej powtarzające się motywy melodyczne i rytmiczne, wykorzystywał dźwięki otoczenia. Zafascynowany możliwościami syntezatorów, Perrey zaprosił do współpracy Gershona Kingsleya, byłego współpracownika Johna Cage`a i obaj nagrali w latach 1966 – 1967 dwa albumy: „The In Sound From Way Out!” i „Kaleidoscopic Vibrations: Spotlight On The Moog”. Dziś, z perspektywy czasu, uznaje się je za prekursorskie w stosunku do współczesnej elektroniki.

Po twórczość francuskiego kompozytora sięgnęli najpierw twórcy związani z hip-hopem – Beastie Boys i Gang Starr – a potem jeden z współtwórców IDM – Luke Vibert. To właśnie on zrealizował z Perreyem wspólną płytę – „Moog Acid” – łączącą w pomysłowy sposób dawne i współczesne brzmienia.

Kolejnym młodym artystą, który zachwycił się dokonaniami francuskiego kompozytora okazał się jego rodak ukrywający się pod pseudonimem Cosmic Pocket. Mając na swym koncie album „Astral Tale”, wysłał go Perreyowi i przedstawił propozycję wspólnych nagrań. 81-letni już dziś weteran wyraził zgodę i przeniósł się na trzy tygodnie do domu swego młodszego kolegi, gdzie w ciągu trzech tygodni powstał materiał, który ukazał się właśnie pod tytułem „Froot”.

„Wiele lat temu postanowiłem wnosić swą muzyką więcej optymizmu, humoru i wiary w przyszłość w życie moich braci i sióstr” – powiedział kiedyś Perrey. I do dzisiaj nic się nie zmieniło w jego postawie. Czternaście nagrań z albumu aż tryska czystą radością – składają się bowiem nań zabawne dźwięki jakby żywcem zapożyczone z szalonych kreskówek, klasycznych produkcji Disneya czy Warnera.

Wyłaniające się z nich czytelne struktury rytmiczne, przywołują taneczne metrum walczyka („Frothy”), twista („Fructifiction”) czy polki („Five Finger Discount”). Pod względem melodycznym jest równie kolorowo – wszystkie te piski, brzęki i kumkania układają się w groteskowe frazy, które z powodzeniem mogłyby się znaleźć zarówno w repertuarze ludowego zespołu przygrywającego na weselach („Frisky Frilly Fruits”), jak i grupy eksperymentującej z muzyczną dekonstrukcją w stylu The Residents („Hollyfool Chewing Gum”).

Momentami te szalone nagrania zbliżają się zaskakująco blisko do współczesnej elektroniki. Wtedy słuchać dotknięcie ręki młodszego producenta. Oto „Funnygated” zostaje osadzone na gęstym podkładzie rytmicznym i wzbogacone bajkową melodyjką, co natychmiast odsyła nas do ekwilibrystycznych zabaw Aphex Twina na legendarnym albumie „Richard D. James”. Echa glitchowej obróbki dźwięku i fascynację kakofonicznym noisem słychać z kolei w „G.S.O.H.” – co nie przeszkadza twórcom w uczynieniu głównym wątkiem utworu big-bandowej wokalizy.

„Six Foot Under” pulsuje z kolei zdubowanym rytmem, niosąc kosmiczne pasaże klawiszy rodem ze współczesnego cosmic disco w stylu Lindstrøma czy Prinsa Thomasa. Jest tu również miejsce na karkołomny breakbeat – jakby dalekie wspomnienie współpracy Perreya z Vibertem („Fake Off”).

„Froots” słucha się ze szczerym uśmiechem od ucha do ucha. Chyba nigdy współczesna elektronika nie niosła tak radosnych dźwięków. Płytę powinni przede wszystkim poznać wielbiciele Aphex Twina – umili im ona długie oczekiwanie na nowe dzieło swego ulubieńca. Bo „Froots” to idealna odtrutka na wszelkie smutki i depresje współczesnej muzyki.

www.invitrorecords.com

www.myspace.com/invitrorecords

www.myspace.com/jjperrey

www.myspace.com/cosmicpocket
Invitro 2010

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. ubunoir

    hurra uwielbiam Perreya!

    koniecznie jeszcze trzeba wspomnieć o remiksach Froots, który wyszły w tym samym czasie (2CD oraz winylowa epka) i zawierają utwory takich wymiataczy: Candie Hank, Fulgeance, Kelpe, Slugabed, Team Doyobi, Jega, Eero Johannes, Wankers United, Mesak, Beige, Thiaz Itch, Michael Fakesch, Freeform, Mochipet, Subjex, Himuro, Com.A, Wevie Stonder, Gangpol Und Mit, People Like Us & Ergo Phizmiz, Ebola, Le Couteau Jaune, Okapi, Osymyso, Tep, Animals On Wheels, Takeshi Muto, Cupp Cave, Cursor Miner

    wow!