Wpisz i kliknij enter

Niederflur – Bipolar

W stronę klubowego grania.

Dwaj kolońscy producenci – Christopher Bleckmann i Hannes Wenner – przeżywali swe najlepsze chwile na początku minionej dekady. Wtedy to nastąpił prawdziwy wysyp ich nagrań pod różnymi pseudonimami. Jako Misc. i Clubsessel tworzyli motoryczne techno i house, jako Monophace – eksperymentowali z połamanymi rytmami, a jako Niederflur – zyskali sławę innowatorów oszczędnego techno.

Największe uznanie przyniósł im album zrealizowany pod tym ostatnim z szyldów dla Minus w 2002 roku – „ND4”. Niemieckim producentom udało się wypracować na nim nową wersję minimalu – przestrzenną, osadzoną w mocnych strukturach basowych, bliską laboratoryjnemu ambientowi. Po ośmiu latach od tamtego czasu Bleckmann i Wenner powracają z drugim albumem Niederflur. „Bipolar” różni się jednak znacznie od swego poprzednika. Co nie oznacza jednak wcale, że jest płytą gorszą.

Dwa pierwsze utwory brzmią jak ciąg dalszy „ND4”. „Antiform” to ukłon w stronę archetypowych dla minimalu produkcji realizowanych przez Wolfganga Voigta dla Studio 1 i Profan. Kolońscy twórcy, wykorzystując typowy dla tamtych nagrań pulsujący rytm, nadają swej kompozycji bardziej rozbudowany charakter – więcej tu poszatkowanych loopów, niosących momentami nawet szczątkowe melodie. W „Normalnull” trafiamy z kolei na nawiązania do późnej twórczości Plastikmana. Świadczy o tym mocno zbasowany bit, toczący się przez cały utwór niczym śniegowa kula, zbierająca po drodze dodatkowe dźwięki.

A potem – zaskoczenie. „Mimesis” to walące prosto w twarz twarde techno ze szkoły Jeffa Millsa. Zimną przestrzeń nagrania wypełniają bowiem kumkające akordy o acidowym brzmieniu, dochodzące z tła złowieszcze skowyty i drgający pochód klawiszy. Podobnie wypada umieszczony nieco dalej „Isotrop” – niosąc znane z obu części „Waveform Transmission” ogniste smagnięcia giętymi blachami i hipnotycznie pohukujące loopy.

Nieco inną odmianę techno otrzymujemy z kolei w „Quellstorm”. Tym razem kolońscy twórcy sięgają po bardziej funkowy puls, nie rezygnując przy tym z surowego brzmienia całości. Taka metoda tworzenia klubowych killerów przypomina z kolei dokonania nieco zapomnianego już dziś Dave`a Bella.

Do własnych doświadczeń Bleckmann i Wenner odwołują się z kolei w kompozycjach „Exil” i „Feldstaerke”. Przypominają one bowiem dokonania Clubsessel i Misc. – blisko im do energetycznego i melodyjnego tech-house`u, w którym jest miejsce zarówno na szorstkie loopy, jak i organiczne akordy czy perkusyjne ozdobniki. Niewątpliwie właśnie te utwory sprawdzą się najlepiej na parkiecie – bo tkwi w nich spory potencjał taneczny.

Całkowitą nowością w twórczości Niederflur okazują się nagrania utrzymane w stylistyce dubstepu. W pierwszym z nich – „Integral” – słychać z jednej strony falujący pochód basu wspartego rytmicznymi stukami, a z drugiej – ćwierkające efekty o glitchowym rodowodzie. Drugie – „Prisma” – łączy z kolei jamajskie akordy rdzawych klawiszy z przesterowanymi syntezatorami o IDM-owym sznycie.

Całość kończy ekstatyczna galopada w stylu klasycznego techno. „Polsquenz” tętni bowiem szybkim rytmem, który niesie industrialne zgrzyty, uzupełnione potem świdrującym loopem i acidowym brzęczeniem. To ewidentny hołd dla tradycji brytyjskiego grania – choćby dawnych dokonań Surgeona czy Jamesa Ruskina.

„Bipolar” ma zdecydowanie bardziej taneczny charakter niż „ND4”. Tamta płyta ocierała się o eksperymentalny minimal, ta eksploduje jednoznacznie klubową energią. To nic złego – bo nagrania zamieszczone na „Bipolar” to techno najwyższej próby. Mając takie nastawienie, nowy album Niederflur na pewno nikogo nie rozczaruje.

Niederflur Tracks 2010

www.myspace.com/niederflur







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy