Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Various Artists – Strom 2 – The Music From The Future


Dwa lata temu szwedzki producent Hakan Lidbo zainicjował nagranie płyty „Strom”, z której muzyka została wyemitowana w kosmiczną przestrzeń. Ten niezwykły projekt nie mógł pozostać bez kontynuacji. W tym roku Lidbo znów zaprosił skandynawskich twórców do współpracy. W ten sposób powstał „Strom 2”, zawierający tym razem muzykę inspirowaną przyszłością. Każdy z producentów miał stworzyć własną wizję tego, co będzie się działo na Ziemi za kilkadziesiąt lat i odmalować ją za pomocą elektronicznych (i nie tylko) dźwięków. W ten sposób powstała płyta, na którą trafiło trzynaście kompozycji składających się na futurystyczny ogląd świata pod koniec XXI wieku.

Ci, którzy oczekiwaliby po takim albumie totalnie awangardowych nagrań, mogą się srogo rozczarować. Niektórzy artyści pozostali w kręgu swych własnych dźwięków, nie siląc się specjalnie na jakieś wizyjne produkcje. To choćby Noisebud, który zaserwował konwencjonalny (a więc raczej retro niż futuro) drum`n`bass („Truck Driver”) czy Liminals, którzy powtórzyli za swymi rodakami z Kings Of Convenience stonowany folk-pop („The Swim”). Czyżby ich zdaniem w przyszłości miało się niewiele zmienić – nawet pod względem muzycznym?

Większy sens mają już ilustracyjne kompozycje Joego Brindefalka i Copyparty. Pierwsza z nich („Morphony Suite 33”) krąży wokół mrocznego post-industrialu, a druga („Hasselby Skyline”) – filmowego ambientu wystylizowanego na soundtrack Vangelisa do „Łowcy robotów”. Nagrania te przynajmniej swym klimatem sięgają w przyszłość, roztaczając wizje przeludnionej planety, nawiązującej wreszcie upragniony kontakt z obcymi cywilizacjami.

Jeszcze ciekawsze muzycznie są utwory Doma Dummaste („Det Nya Melody”) i samego Hakana Lidbo („X-Bot-DXC vs MC-Monstrux EuroAsian Warzone Cronicle”). Co ciekawe – obaj artyści wpadli na ten sam pomysł: na mocny bit w stylu techno nałożyli poszatkowane sample reklam, egzotycznych melodii, radiowego hałasu i ludzkich głosów. Wszystko to dosyć przekonywująco oddaje ich wizje: chińskiej dominacji nad światem i naukowych manipulacji nad ludzkim genomem.

Nieźle wypadają też eksperymenty z IDM-em. „Africasia” Materii pomysłowo wpisuje w chrzęszczący podkład rytmiczny rwane partie jazzowych dęciaków, a „4MF” Mattiasa Petersona zgrabnie zestawia noise`owe przestery z samplami kobiecej wokalizy. I tu również pojawia się wątek chińskiej przewagi ekonomicznej, prowadzącej do zmian równowagi sił na mapie świata.

Największe wrażenie robią jednak trzy inne kompozycje. „Homogen” Motoko Ishiego i „Recycling Namibia” Haba wyrastają z rave`owego korzenia, ale daleko im zarówno do garage`u, jak i dubstepu. Dzikie zawodzenia powykręcanego basu łączą się tu z glitchową obróbką dźwięku i amorficznym rytmem, przechodzącym od breakbeatu przez electro do deep house`u. Tym niezwykłym brzmieniom towarzyszą równie niezwykłe wizje przyszłości, w której okazuje się, że muzyka stanowi lek na psychiczne i fizyczne schorzenia, a głównymi centrami jej produkcji stają się Chiny (znów) i… Namibia.

No i trzecia ze wspomnianych kompozycji – „Futura” Birdmana – czyli gęsty micro-house pulsujący funkowym basem, podbitym przesterowanymi efektami. Coś jakby kraftwerkowe boogie poddane nowoczesnej obróbce. I wielce prawdopodobna wizja, w której Internet staje częścią ludzkiego organizmu, przez co nic już nie może powstrzymać darmowej wymiany plików, przemysł muzyczny idzie w zapomnienie, a muzyka staje się najpopularniejszym na świecie… hobby.
Mimo pewnych nierówności – muzycznych i tekstowych – „Storm 2” zaciekawia swą tematyką. Tym bardziej, że na wkładce do płyty każdy artysta werbalizuje swą dźwiękową wizję w postaci krótkiego opowiadania. Tak czy siak – warto poznać.

www.container.to
Container Recordings 2010

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Yezior

    Biorąc pod uwagę tą i podobne produkcje powinno się wprowadzić odgórny, ministerialny zakaz tworzenia nowej muzyki. Złamanie owego zakazu winno skutkować odebraniem praw obywatelskich, banicją a w niektórych przypadkach usunięciem konta na Facebooku.