Wpisz i kliknij enter

Roof Light – Kirkwood Gaps


Gareth Munday vel Roof Light długo kazał czekać na swój pierwszy longplay. Najpierw były pierwsze próby nagrywania własnych utworów w latach 90. Potem materiał nagrywany dla labelu Echodub, a następnie seria znakomitych epek: „In Your Hands” (Styrax Records, 2009), „Street Level” (L2S Recordings 2010), „Midas/Palm” (Million Moments, 2010) i „Harlem Power” (Profilic Recordings, 2010). Wreszcie w czerwcu ukazała się płyta długogrająca w barwach oficyny Highpoint Lowlife.

„Kirkwood Gaps” trwa zaledwie czterdzieści minut, ale brytyjskiemu producentowi udało się zmieścić w tym czasie wiele interesujących pomysłów. Pierwsze, co rzuca się w uszy, to pierwszorzędna produkcja. Drugim elementem, który natychmiast zwraca uwagę, są wyjątkowo melodyjne utwory (oczywiście jak na standardy, bądź co bądź niszowej elektroniki), którym jednak nie brak eksperymentalnego charakteru. Przede wszystkim jednak Roof Light wykazuje się niebywałą muzyczną elokwencją, co było słychać już na wspomnianych epkach. Munday, który jako ulubione wytwórnie wymienia FatCat, Warp i Modern Love, z kocią gracją porusza się po całej mijającej dekadzie nowych brzmień, odświeżając je i w pewnym sensie składając im hołd.







Całość otwiera „Marrying Maidens Fair Of Willow”, mogący kojarzyć się nieco z twórczością Bibio. Przez chropowaty, zniekształcony syngał próbuje przebić się strzęp melodii, a kiedy mu się udaje, następuja partia melancholijnej gitary skąpanej w szumach. Numer dwa, czyli „Kite Tails And Redwings” to kompozycja dla fanów Boards of Canada, tęskniących za swoimi milczącymi idolami. Senny utwór brzmi właściwie jak wyciek z mitycznych skarbców niewykorzystanej muzyki szkockiego rodzeństwa: charakterystyczny IDMowy beat, oniryczny temat przewodni, analogowe syntezatory i miriady niepowtarzalnych niuansów. Z kolei „Daytrips And Starlights” to już rasowy abstract hip-hop na granicy przesteru, mocno inspirowany Flying Lotusem.

Najbardziej zaskakującym kawałkiem jest „Drawing Near To The Printed”. Na tle quasi-ambientowego podkładu, poprzetykanego urywkami słów, rozprzestrzenia się nieustannie mutująca, nieco podskórna rytmika. Kiedy wydaje się, że kompozycja nieco się już ustabilizowała i idzie w kierunku dokonań ekipy Brainfeedera, brytyjski producent bez pardonu wprowadza nerwowy rytm uk garage, smagany co jakiś czas przestrzennymi padami. Bardziej tradycyjny 2step pojawia się w „Taro”, z obowiązkowymi samplami kobiecych wokaliz oraz w „Losing My Mind”, który niesie za sobą dalekie echa kapitalnego „I Love Acid” z równie kapitalnej płyty „YosepH” Luke’a Viberta. „Hold It Back” niby wychodzi od garage’owych struktur, ale szybko przeradza się w berlińskie techno inkrustowane… ośmiobitowymi dźwiękami.

Muzyka Roof Light wymyka się jakimkolwiek etykietkom. Munday’owi udało się uniknąć przekombinowania i zachłyśnięcia możliwościami technologii, które położyły niejeden dobrze zapowiadający się talent. Na „Kirkwood Gaps” wszystkie elementy – nawet te pozornie do siebie nie przystające – są na swoim miejscu.

P.S. Albumowi towarzyszy epka „What Makes You So Special”, którą też warto sprawdzić.
Highpoint Lowlife, 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy