Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Nowi wykonawcy na OFF-ie

Mogwai, Deerhoof, Factory Floor i Oneohtrix Point Never dołączyli do obsady katowickiego festiwalu. Nie bez powodu od lat uważa za pionierów postrockowego zamętu i jeden z najwybitniejszych zespołów tej sceny grupę Mogwai. Gościliśmy już ją na OFF Festivalu – podobało się nam, podobało się zespołowi, więc wracają. Szkoci balansują na granicy pomiędzy muzyką a hałasem już od 1995 roku. Uwielbiają kontrasty, zastawienie liryzmu z brutalnością, nie lubią za to, kiedy słowa piosenek odwracają uwagę słuchaczy od dźwięków, więc ich nie piszą. Wyżywają się za to w tytułach, czego dowodem najnowszy album „Hardcore Will Never Die, But You Will”.

Deerhoof to już weterani alternatywnej sceny. Do czerpania inspiracji z ich twórczości przyznają się m.in. Sleigh Bells, The Flaming Lips czy Sufjan Stevens, a cała reszta choć się nie przyznaje, też czerpie. Tym trudniej w to uwierzyć, że wydany właśnie album „Deerhoof vs. Evil” jest tak naładowany energią i dopakowany pomysłami, że starczyłoby na dziesięć debiutów roku. Niewiele jest zespołów, które z równym powodzeniem łączą odwagę eksperymentatorów czy wręcz awangardzistów z zamiłowaniem – i co ważne zdolnością – do pisania zgrabnych, wpadających w ucho piosenek.

Angielskie trio Factory Floor nijak nie jest podobne do większości młodych grup z ze swojego kraju. Są głośni, raczej odstręczają niż kuszą, raczej przeszkadzają niż koją zmysły. Zafascynowani gitarowym jazgotem Sonic Youth, eksperymentami Throbbing Gristle i konkretem oldskulowego techno, zgięli już kolana i karki publiczności niejednego z londyńskich klubów. Nic dziwnego, że Stephen Morris, były bębniarz Joy Division zgłosił się do produkcji ich nagrań.

Daniel Lopatin tworzący pod szyldem Oneohtrix Point Never dał się poznać w zeszłym roku jako jeden z czołowych twórców odwołujących się do kiczowatego new age sprzed ćwierć wieku. Wpisanie jej w kontekst nowej wersji niemieckiej kosmische musik zaowocowało jednak zupełnie nową wartością, którą idealnie zdefiniował album „Returnal”. Ci, którzy ciepło wspominają jego udany występ na Unsound Festivalu, będą mogli w Katowicach znów zanurzyć się w przestrzennych arpeggiach Lopatina.

Fot. Factory Floor – czekamy na ich koncert!

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. elConrado

    Witamina: dosłownie, fajna gitarzystka.
    Ale mogwai kuuuusi 🙂

  2. witamina

    Factory Floor rozwaliło mnie pozytywnie na łopatki! :-))