Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Toro Y Moi trzy razy w Polsce

Chaz Bundick zgodził się zacząć swoją europejską trasę dzień wcześniej – dzięki temu Toro Y Moi wystąpi w Krakowie 6 maja w klubie Forty Kleparz, a potem 7 maja w warszawskim Powiększeniu i 8 maja w poznańskim Pod Minogą. Urodzony i wychowany w Columbii w Południowej Karolinie 24-letni dziś Chaz Bundick (aka Toro Y Moi) dojrzewał udzielając się w zespołach punkowych i indie. Studiując design graficzny na miejscowym uniwersytecie, coraz bardziej skupiał się na swoim solowym projekcie, gdzie poza elektroniką znalazło się również miejsce dla szerszych wpływów muzycznych jak francuski house, pop w stylu Briana Wilsona, R&B lat 80. czy hip-hop z wytwórni Stones Throw. Gdy wiosną 2009 roku kończył studia, miał już wypracowany swój unikalny styl, a dziennikarze muzyczni okrzyknęli jego przykryte lekką mgiełką pierwsze nagrania terminem „chillwave”.

Przełomowym rokiem był rok 2010, kiedy to ukazał się album „Causers of This”. Poszerzając skład o basistę i perkusistę, Chaz ruszył w trasę, w trakcie której zjednywał sobie coraz więcej fanów i uznania krytyki. Kiedy podpisywał kontrakt z wytwórnią Carpark, plan zakładał wydanie dwóch płyt w jeden rok – jednej elektronicznej, drugiej nagranej z użyciem żywych instrumentów. I choć nie udało się tego dokonać w jeden rok kalendarzowy, to dokładnie po roku od debiutu ukazuje się album „Underneath the Pine”, który pokazuje jak ta sama siła twórcza potrafi doprowadzić do zupełnie innego końca.

Po roku spędzonym w trasach koncertowych i słuchaniu soundtracków takich kompozytorów, jak Ennio Morricone czy François de Roubaix, Chaz powrócił w rodzinne strony, żeby przełożyć na muzykę to, czym zdążył w tym czasie nasiąknąć. Rezultatem jest płyta nasuwająca skojarzenia z chałupniczą twórczością R. Stevie Moorea, dźwiękową wszechstronnością Davida Axelroda, reichowskim frazowaniem i dominującym funkiem z pierwszej płyty Bundicka. To nowy rozdział w trudnej do sklasyfikowania twórczości tego utalentowanego artysty.

Bilety: 35 zł przed koncertem (w klubach) i 45 zł w dniu koncertu.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Patryk T

    oby nawrócił się i trzeci album nagrał w klimatach debiutu, ponieważ najnowszego wydawnictwa nie da się słuchać, chyba że ktoś ma potrzebę szybkiego zaśnięcia.