Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



Morphosis – What Have We Learned


O tym, co dzieje się w Libanie dowiedzieliśmy się w ostatnich tygodniach więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli mielibyśmy jednak wymienić choć jednego artystę z tego kraju, musielibyśmy niestety bezradnie rozłożyć ręce. Z pomocą przychodzi nam jednak holenderska wytwórnia Delsin, w barwach której ukazał się debiutancki album libańskiego producenta Rabiha Beaini, ukrywającego się pod pseudonimem Morphosis.

Być może gdyby jako czternastolatek nie przeprowadził się do Włoch, nie moglibyśmy się cieszyć dzisiaj jego muzyką. A tak najpierw zaczął didżejować, potem produkować własne utwory, aż wreszcie w 2005 roku założył wytwórnię Morphine, nakładem której sukcesywnie publikuje do dziś nagrania swoje i zaprzyjaźnionych wykonawców z kręgu techno i house`u. „What Have We Learned” to jego pierwszy album, idealnie wpisujący się w tegoroczną falę znakomitych wydawnictw, wywołanych wstrząsem, jakim dla elektronicznej sceny było pojawienie się w minionych latach „brzmienia z Berghain”.

Zaczyna się psychodelicznie – arabskie grzechotki i metaliczne stuki splatają się w strumień toksycznego dźwięku, z którego powoli wyłania się majestatyczny bit i zbasowane akordy klawiszy. Tak brzmi „Silent Screamer”, który od razu wprowadza nas w mroczną i gęstą atmosferę płyty. „Spiral” podtrzymuje ten klimat – twardy puls bitu niesie bezlitośnie świdrujący loop o acidowym brzmieniu, a w tle hałasują szeleszczące blachy, sprawiając wrażenie, że jesteśmy na tanecznej imprezie w normalnie pracującej fabryce.

„Too Far” i „Wild In Captivity” przynoszą dźwięki typowe dla chicagowskiego hard house`u – mechaniczne uderzenia suchego bitu i stukające efekty perkusyjne. Pierwsze z nagrań ma jednak bardziej skomplikowaną konstrukcję – buczący dron stanowi w nim podstawę do syntezy industrialnych hałasów z etniczną melodią, na tle której rozlega się… eteryczny śpiew tajemniczej wokalistki. Drugi z utworów wprowadza natomiast do estetyki techno sążniste pasaże kosmicznych klawiszy, wywiedzione oczywiście z klasyki kraut-rocka.

W kompozycji „Androids Among Us” libijski producent przywołuje wspomnienie wczesnych dokonań Richiego Hawtina pod szyldem FUSE. To tylko szeleszczące hi-haty, między którymi wije się mroczny strumień dark-ambientowych klawiszy – ale jakże sugestywną atmosferę tworzą te oszczędnie dozowane elementy! Podobnie wypada „Gate Of Night”, w którym Beaini łączy z kolei plemienne bębny z kosmicznymi syntezatorami, puentując całość złowieszczą melorecytacją.

Kolejnym przykładem aranżacyjnej pomysłowości libańskiego producenta jest „Kawn”. Mocny puls deep techno niesie tu perlistą partię onirycznych klawiszy, którą oblepiają powoli szelesty metalicznych perkusjonaliów, zadziornie kumkające loopy, noise`owe zgrzyty i szumy, aby w finale ustąpić miejsca syntezatorowej melodii rodem z lat 80. Prostszą konstrukcję mają nagrania kończące płytę – flirtujący z kanalizacyjnymi brzmieniami DeepChord „Dirty Matter” i dubstepowa „Europa”, którą z powodzeniem mógłby umieścić w swym repertuarze choćby Martyn.

„What Have We Learned” jest dziełem nieposkromionej wyobraźni – świeże pomysły Rabiha Beanini świetnie uzupełniają to, co na swych wydawnictwach zaprezentowali w tym roku Lucy, Tommy Four Seven i Mike Dehnert. W efekcie okazuje się, że najbardziej progresywnym gatunkiem nowej elektroniki znowu jest techno.

www.delsinrecords.com

www.myspace.com/planetdelsin

www.myspace.com/morphosis_one
Delsin 2011

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. killia

    dobre, nie ma co!

  2. mallemma

    zajebista płyta! ale nie kojarzy mi się ani z berghain, ani z martynem 🙂