Wpisz i kliknij enter

FM Belfast – Don’t Want To Sleep


To, że mała, położona na Atlantyku zimna wyspa jest prawdziwym, muzycznym potentatem wiadomo nie od dziś. Fenomen muzyki islandzkiej zachwyca niezmiennie, tym razem pod postacią grupy FM Belfast.
Gdy na święta 2005 roku zakochana para z Reykjaviku nagrała w prezencie dla swoich przyjaciół piosenkę, z pewnością nie przypuszczała, że za jakiś czas ich melodie będą bawić nie tylko najbliższych. Po świetnie przyjętym, długogrającym debiucie „How To Make a Friends” FM Belfast obskoczył całą masę europejskich festiwali (w tym festiwale Malta i Off) a ich numerem pokazowym były tańce w wykonaniu odzianej w bieliznę, męskiej części zespołu. Oczywiście do hitu – a jakże – „Underwear”. Teraz, za sprawą kolejnej płyty o bardzo trafnym tytule „Don’t Want To Sleep”, FM Belfast dalej zaraża swoich słuchaczy pozytywną energią. Może czerpią ją z gorących źródeł, może z promieni zorzy polarnej, którą tak często można zaobserwować na islandzkim niebie – tego nie wiem. Jedno jest pewne – robienie muzyki traktują jako świetną zabawę i słychać to w kawałkach na „Don’t Want To Sleep” doskonale.
Po przesłuchaniu płyty FM Belfast Islandia przestaje kojarzyć się z miejscem, w którym najlepiej opatulić się w koc i zapaść w zimowy, niekończący się sen. Wystarczy, że zabrzmi otwierający album „Stripes” a już wiadomo, że o ciepłych kapciach i mleku z miodem na dobranoc nie ma mowy. W zamian tego należałoby przywdziać jakiś fluorescencyjny kostium (może być w paski) i natychmiast udać się w kierunku najbliższego parkietu (może być ten we własnej kuchni). Wszystkie kawałki utrzymane są w podobnej tonacji radosnej i prostej elektroniki z damsko-męskimi wokalami. Momentami, tak jak w „We Fall” czy „Vertigo”, elektro brzmienie ubogacają dźwięki prawdziwej trąbki. Niezły bit skrywa numer „In Line” i aż szkoda, że trwa tylko cztery minuty (a to i tak jeden z dłuższych kawałków na płycie). Singlowy „I Don’t Want To Go To Sleep Either” ma duże szanse na to, by wpaść w ucho tak samo, jak wspomniany już hit „Underwear” z poprzedniego albumu grupy.

Choć muzyka FM Belfast nie jest niczym specjalnie odkrywczym, słucha się jej z prawdziwą przyjemnością. Zespół podkreśla, że nie tworzy jej dla sławy i pieniędzy a z potrzeby serca i sprawiania radości swoim przyjaciołom. Inspiracje twórców pozostają więc od kilku lat bez zmian, teraz po prostu robią muzykę dla trochę większego grona odbiorców. Bezpretensjonalność i swoboda, na które mogą sobie pozwolić, to bez wątpienia to, dzięki czemu słuchając FM Belfast wcale nie chce mi się iść spać. Pasuje idealnie, wszak letnie noce są najkrótsze w roku!

www.fmbelfast.com
Morr Music, 2011







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Goldfinger
Goldfinger
10 lat temu

Nieprawda – bardzo sympatyczna płyta. 🙂

niewidoczny
niewidoczny
10 lat temu

Ehh, Morr Music, dlaczego ten label stał się taki nijaki? Co jakiś czas zapoznaje się z nowościami z MM, z nadzieją, że może tym razem płyta będzie ok, przynajmniej w stylu Styrofoam, bo na stricte elektroniczne rzeczy już się nie nastawiam.
Niestety, FM Belfast nie nadaje się dla do słuchania. Męczy, drażni, irytuje. Okładka idealnie odwzorowuje moje uczucia podczas słuchania „Dont Want To Sleep”

Polecamy