Wpisz i kliknij enter

FreeForm Festival – nasza zapowiedź

Za dziesięć dni, w nowej lokalizacji i z elektryzującym line-upem, po raz siódmy rozpocznie się FreeForm Festival. Nowamuzyka.pl objęła patronat nad tym wydarzeniem – sprawdźcie nasze redakcyjne rekomendacje i konkurs, w którym można wygrać sześć wejściówek.

Za siódmym razem przyszło nowe – przede wszystkim lokalizacja. Przez sześć edycji festiwal wystarczająco wyeksploatował (wylansował?) modne warszawskie postindustrialne przestrzenie – Fabrykę Trzciny i byłą fabrykę wódek Koneser. Teraz czas na najmłodszą na mapie stolicy tego typu miejscówkę, również na Starej Pradze – Soho Factory. Miesiąc przed festiwalem, ku zaskoczeniu wszystkich, ogłoszono niespodziewaną zamianę miejsc. Do tej pory, wzorem ostatnich lat, miał to być Koneser. Organizatorzy ten ruch tłumaczą dużym zainteresowaniem i większymi przestrzeniami które zapewni właśnie zagadkowe i debiutujące Soho.

Za siódmym razem przyszli również długo wyczekiwani wykonawcy – line-up, mimo wielu roszad (odwołane występy Kele z Bloc Party, Birdy Nam Nam, „załatane” Lamb i Vitaliciem) jest elektronicznie apetyczny i baaardzo francuski. Pojawi się m.in. królowa electroclashu Miss Kittin, Mr. Oizo, The Streets, czyli Mike Skinner, przepraszający za swoje odwołane występy – nie udało się na Openerze, Orange Warsaw Festivalu, ma wyjść na FFF. Zagra wcześniej wspomniana już legenda trip-hopu Lamb, Aeroplane, Vitalic, Villa Nah, Islandczycy z Múm, Red Snapper, Yuksek. Grupa muzycznie zróżnicowana, zapewniająca dwie rzeczy – artystów, co świeżo wydali lub wydają album (Aeroplane, Red Snapper, Lamb) i tych, długo wyczekiwanych i rzadko widzianych nad Wisłą (Mr. Oizo, The Streets, Miss Kittin). Jedyne co może popsuć festiwal to dylemat co wybrać, czy finałowe koncerty krakowskiego festiwalu Unsound, czy właśnie FFF.

Oprócz muzyki na terenie festiwalu przez dwa dni do zobaczenia cała masa sztuki miejskiej, pokazów audiowizualnych, wystaw polskiego designu. Czysta forma w wielu odsłonach, w starych murach wielkiego miasta. Ta muzyczna, z podziałem na dni, prezentuje się następująco:

Piątek: Lamb (live), Does It Offend You, Yeah? (live), Villa Nah (live), Miss Kittin (live), Aeroplane (dj set), Vitalic (dj set), D4D (live)

Sobota: Fenech-Soler (live), Yuksek (live), Red Snapper (live), Mr. Oizo (dj set), Mum (live), The Streets (live), Rebeka (live)

A oto co polecają nasi redaktorzy:

Patryk Zalasiński:
Piątek jest mocny, choć najważniejsi wykonawcy dla mnie zagrają dj sety. Z chęcią zobaczę w akcji Miss Kittin oraz nowe, samotne Aeroplane, które pilotuje Vito De Luca. Panią Kittin kocham bezgranicznie, począwszy od kwaśnych dźwięków tworzonych z The Hackerem, po absolutnie genialną ostatnią płytę (2007) Batbox. Warto sprawdzić ostatni wybryk Rippin-Kittin – tegoroczny singiel dla Cocoon „All You Need”. Aeroplane, mimo że swoim longplayem zawiodło, dalej nie daje o sobie zapomnieć, wypuszczając regularne comiesięczne mixy. Poza tym, usłyszeć jeden z najbardziej przebojowych utworów ostatnich lat „We Cant Fly” – bezcenne! Tego utwóru będą słuchały nasze dzieci. Vito szykuje teraz oficjalną kompilację „In Flight Entertaiment”. Zobaczymy, co, jak, gdzie i z kim mu po drodze, i czy wciąż „disco ponad wszystko”.

http://www.youtube.com/watch?v=h123ZBws3d4

W sobotę obowiązkowo Red Snapper – tradycyjnie na FFF ktoś z brytyjskiej starej szkoły. Przez wiele edycji pojawiały się gwiazdy Ninja Tune (w zeszłym roku po raz kolejny Coldcut, był Herbaliser, DJ Food) czy Warp. W tym przypadku, po raz pierwszy w Polsce zespół, który tegorocznym albumem „Key” przypomniał aurę tamtych czasów. Gwiazdy Warp, Red Snapper. Jak sami się określili, grają „Fuck off jazz”, pomieszany z upalonym trip-hopem i downtempo. Teraz już się nie robi takiej muzyki.

Nie wypada odpuścić starego, dobrego Bangera – Mr. Oizo, i młodego – Yukseka. French touch w przekroju – rutyna, sława, używki vs. młodość, piękno, styl. Warto rzucić uchem, dlaczego tak płakano za odwołanymi występami The Streets i czy w zamian zaproponuje coś szczególnego, dla wygłodzonych polskich fanów…

Paulina Adamska:
FFF jak zawsze odkrywczo. I właśnie za to ten festiwal lubimy najbardziej, za promowanie dobrych i niezależnych brzmień. Jak co roku możemy liczyć w tym względzie na kilka mniej znanych perełek, które dobrze się zapowiadają ale jeszcze nie są rozchwytywane jak świeże bułeczki. Moje typy?

W piątek o 20:00 na pierwszy ogień idzie fińska grupa Villa Nah. Dzieci chłodnej Skandynawii, ale ich brzmienie można określić w trzej słowach: syntezatorowe, gładkie, romantyczne. Zostali odkryci i wypromowani przez kultowe londyńskie NME Radio dzięki świetnemu singlowi „Running On”. Zaraz po nim wydali pierwszą obiecującą płytę „Origin”. Liczymy zatem na rozbudzenie apetytów, podkręcony syntezator i mroczny klimat.

W drugim dniu festiwalu również warto wybrać się nieco wcześniej, gdyż o 21:00 na Second Stage’u prezentować się będzie Fenech-Soler. Żywiołowi Anglicy to mieszanka brzmień Cut Cupy i Daft Punku. Ich debiutancki krążek zebrał zeszłym roku bardzo dobre recenzje, a wokalista został zauważony i zaproszony do współpracy przez zespół Groove Armada. Zapowiada się zatem niezła impreza…

Dla naszych czytelników mamy do wygrania sześć biletów – trzy wejściówki na pierwszy dzień, i trzy na drugi. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie, odpowiedź przesłać do 9 października pod adres patryk.zalasinski@gmail.com (podając swoje dane, adres i dzień festiwalu który Was interesuje). Pytanie brzmi: Jak nazywa się ostatnio wydany (i prawdopodobnie ostatni w karierze) krążek formacji której przewodzi Mike Skinner?







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy