Wpisz i kliknij enter

Jonsson/Alter – Mod

Nieśmiały deep house zanurzony w nostalgii.

Spotkali się kilka lat temu w Göteborgu. Henrik Jonsson prowadził już wtedy szeroką działalność nagraniową, tworząc ambient jako Porn Sword Tobacco i dub pod szyldem Stress Assasin. Joel Alter dopiero zaczynał realizować swe pierwsze utwory. Trafili na siebie ponownie w zeszłym roku, kiedy to okazało się, że są swymi sąsiadami w… Berlinie. Od słowa do słowa, postanowili z tej okazji coś razem wyprodukować. Tak powstały dwie winylowe dwunastocalówki – „Olidan” oraz „En Livfull Skildring” – które opublikował im dawny znajomy z Malmö – Ulf Eriksson – nakładem swej wytwórni Kontra-Musik. Ponieważ obie płyty spodobały się fanom i krytyce, Jonsson i Alter postanowili nagrać cały album. W ten sposób powstał „Mod”.

„Dikt” zgrabnie wprowadza w nastrój całości – ambientowy strumień rozmarzonego dźwięku niesie klimatyczną melorecytację w egzotycznie brzmiącym języku szwedzkim. Potem z dalekiego tła wyłania się głęboki puls techno, który z czasem nabiera bardziej house`owego brzmienia. To już kolejne nagranie – „Acapellan”. Jonsson i Alter przyozdabiają go w finezyjnym stylu: oniryczny podkład łączy ze sobą acidowo kumkające klawisze i eteryczny chórek zapożyczony od… Beach Boys.

„Djup House” to czytelne odwołanie do muzyki z lat 70. Szwedzcy producenci sięgają bowiem po melodyjne pasaże oldskulowych organów o funkowym posmaku w stylu dawnego Parliamentu. Aby jednak nie zrobiło się za bardzo retro, uzupełniają je kanalizacyjnymi akordami syntezatorów i motorycznym pulsem o deep-house`owym metrum. Nieco bardziej szorstkie brzmienie ma „Dvärg”. To wymodelowany na chicagowską modłę klubowy killer, w którym wątek przewodni stanowi jednoakordowy motyw klawiszowy – uzupełniony jednak falującymi efektami o ambientowym tonie.

Jeszcze ciekawiej wypada „Kyrka 2.0”. Jonsson i Alter wpisują tutaj zamaszyste smugi kosmicznego Mooga rodem z klasyki Tangerine Dream czy Klausa Schulze w kontekst afroamerykańskiego deep house`u. To połączenie dwóch jakże odmiennych pierwiastków wyzwala nadzwyczaj odświeżający efekt.

Najcięższym nagraniem z krążka jest „Hela Berget”. Tym razem szwedzcy producenci przenoszą się do Detroit i korzystając ze skarbnicy tamtejszych brzmień tworzą energetyczne techno w stylu wczesnych dokonań Blake`a Baxtera czy Eddiego „Flashin” Fowlkesa. I co ciekawe – okazuje się, że te zakurzone od lat dźwięki nadal wypadają świetnie!

A na finał – wyjątkowo ciepły „Tre Acord”. Organiczne tony klasycznego Hammonda wsparte house`owym bitem ozdobionym afrykańskimi efektami. Czyżby wspomnienie egzotycznego lata?

Muzyka z „Mod” jest prosta i jasna – daleko jej od wszelkich eksperymentów, momentami aż zaskakuje oczywistością swych brzmień. Ale jest w niej ekscytujące połączenie ambientowej nostalgii z house`ową radością, owocujące wyjątkowo pozytywnym klimatem i ujmującą wręcz melodyką. Dlatego niezwykle przyjemnie jest zanurzyć się w tych krystalicznie czystych dźwiękach.

Kontra-Musik 2011

www.kontra-musik.com

www.myspace.com/kontramusik







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
phamm
phamm
9 lat temu

jo, wspaniały, bardzo ciepły i, wbrew okładce, niesamowicie barwny album, mój faworyt z kolei ukrył się pod wszystko-mówiącym tytułem „Tre Ackord”

bscd
bscd
9 lat temu

co za fantastyczny album. wersja mp3 albumu uzupelniona jest kilkoma utworami z wczesniejszych epek duetu, z czego „jatten” to prawdziwy killer!

Polecamy