Wpisz i kliknij enter

Raum – Daughter

Niewątpliwy obraz melancholii.

Każdorazowo sprawdzam nowe wydawnictwa stworzone przez Liz Harris żadnego jednak nie wielbiąc do końca. W pewnym sensie to dość niesprawiedliwe, ale niewiele mogę na to poradzić. Tymczasem pojawiła się druga płyta duetu Raum, którego skład tworzy właśnie Harris oraz Jefre Cantu-Ledesma. Pierwsza, co warto wspomnieć, swoją premierę miała w 2013 roku. Drugi twórca jest zresztą współautorem wciąż ciepłej płyty z Felicią Atkinson „Un hiver en plein été”. „Daughter” nawiązuje do twórczości Paula Clipsona – reżysera zmarłego w 2018 roku.

W takich okolicznościach dzieła pogodnego i radosnego nie należało się spodziewać. Płyta dotyka poczucia straty i odosobnienia. Utwory sączą się z wolna. Wszystko przykryte jest grubą kołdrą ambientu i dronów. Zupełnie jakby artyści starali się niczym nie zepsuć aury smutku, który roztaczają praktycznie bez żadnych granic. Mają rację twierdząc, że najlepiej płyta działa słuchana bez zakłóceń od początku do końca. Daje to sposobność do przegapienia paru mankamentów.

Na długość utworów nie będę narzekał, gdyż lubię dłużyznę. Stąd nie może zaskakiwać, że w mojej ocenie najlepszy jest dwudziestominutowy „Passage”. Cechuje go wyraźna prostota, niemal filozoficzna głębia oraz brak dość oczywistych nagrań terenowych. Jest to pustka w całej swej ponurej okazałości. Dźwięki kształtowanie są poprzez delikatne zniekształcenia, pogłos i niezauważalnie zmieniające się tło. Utwór z gatunku tych wybitnych kładzie się cieniem na pozostałe sześć, które nie tworzą dla niego wystarczającej równowagi.

Owszem są pośród nich chwile wciągające jak ten z dźwiękiem projektora i fortepianem („Walk together”). Praktycznie wszędzie tam, gdzie pojawia się coś niepasującego do układanki, jakaś migawka, to muzycznie robi się lepiej. Choćby te schowane dźwięki w „Restoration”. Niestety nie wszędzie się to udało, a mam tu na myśli banalny wręcz „Lullaby” czy nazbyt oczywisty „Daughter”. Powolność nie gwarantuje, że utwór z miejsca stanie się dobry. Niewątpliwy obraz melancholii, z którym mamy do czynienia jest nadzwyczaj lekki, a co za tym idzie szybko ulatuje z pamięci. A szkoda.

Yellowelectric | 2022
Bandcamp







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy