Wpisz i kliknij enter

Blue Fields – Ghost Story

Działający od ponad dekady na kanadyjskiej scenie elektronicznej Mike Shannon dał się poznać przede wszystkim jako twórca glitchowej wersji techno i house`u. Nic więc dziwnego, że jego płyty publikowały w swym najlepszym czasie dwie niemieckie wytwórnie specjalizujące się w takich brzmieniach – Force Inc. i Scape. Z czasem muzyka Shannona oddaliła się od klikającej rytmiki w stronę bardziej klasycznego grania o niemal funkowym pulsie. Kanadyjski producent publikował ją przeważnie nakładem własnej wytwórni Cynosure.

Fascynacją czarnymi brzmieniami zaprowadziła Shannona do zainteresowania się jazzem. Nic więc dziwnego, że w końcu postanowił on nagrać materiał daleki od klubowej funkcjonalności, a skoncentrowany raczej na klimacie i brzmieniu. Do współpracy zaprosił wtedy dwoje artystów – znanego z duetu I`m Not A Gun japońskiego gitarzystę Takeshi Nishimoto oraz mającą za sobą wokalny udział w nagraniach LoSoul i Italoboyz turecką wokalistkę – Fadilę. Efektem spotkania tych trzech osobowości reprezentujących zupełnie odmienne światy muzyczne okazał się projekt Blue Fields, który właśnie zadebiutował albumem „Ghost Story”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/446019-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=446019-01″ allowscriptaccess=”always”]

Tytuł jest jak najbardziej adekwatny – kompozycje z płyty układają się w nastrojową opowieść, gęsto utkaną z mrocznych dźwięków, odwołujących się zarówno do smolistego trip-hopu, jak i organicznego deep house`u. Takie nagrania jak „Bones And Butterflies” czy „New Shade Of Blue” przypadną do gustu wielbicielom zadymionych piosenek dawnego Lamb czy Portishead. Kanadyjski producent sięga tutaj bowiem po spowolnioną rytmikę, którą uzupełniają dyskretne tony klasycznych organów Hammonda, niosące zawodzące wokalizy tureckiej piosenkarki. Wypisz – wymaluj klimat rodem z „Fear Of Fours” czy „Dummy”.

Innego rodzaju energię znajdujemy w „Carmen Ghosts”. To już sprężysty deep house o miarowym pulsie basu, podkreślonym dubowymi efektami. Podobnie dzieje się w „Seven X Seven” i „The Hive” – tym razem sążniste pasaże syntezatorów wprowadzają jednak subtelnie tkaną partię gitary Nishimoto oraz tęskny śpiew Fadili. Utwory te przywołują wspomnienie modnych do niedawna projektów w rodzaju Wareiki czy Guillaume & The Coutu Dumonts, które w finezyjny sposób tworzą house łączący „żywe” granie z elektroniką.

Nie brakuje w tym zestawie również niemal ambientowych kompozycji – choćby osadzonej na dubowym pulsie „Why Continue The Lie” czy pozbawionych rytmiki finałowych „Eternal Fields” i „That`s What It Was”. Tutaj w roli głównej występuje Nishimoto – jego melodyjne solówki wszczepiają jazzowy pierwiastek w szeroko rozlane tła o monochromatycznej barwie. I w tych momentach chyba najbardziej udało się artystom uchwycić ideę zawartą w tytule albumu.

„Ghost Story” to ponad godzina urokliwej muzyki gładko łączącej zupełnie różne stylistyki. Jej ciepłe i organiczne brzmienie świetnie sprawdza się tutaj i teraz – w środku mroźnej zimy.

Haunt Music 2012







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy