Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Ziggy Kinder – Barboom

Drugim niemieckim miastem poza Berlinem, które może się pochwalić wyjątkowo prężną sceną elektroniczną, jest oczywiście Kolonia. Dzięki działalności przede wszystkim Kompaktu, ale też mniejszych wytwórni w rodzaju Ware, Italic czy Treibstoff na początku minionej dekady wykrystalizowało się typowe dla tego środowiska brzmienie – energetyczny tech-house o wyraźnie zarysowanej warstwie melodycznej.

Jednym z twórców realizujących taką formułę był pochodzący z Polski producent działający pod pseudonimem Ziggy Kinder. Choć zaczynał od gry na gitarze w różnych rockowych składach, z czasem zwrócił się ku elektronice. Po przeprowadzce do Kolonii w 2002 roku związał się na długie lata z prowadzoną przez Mathiasa Schaffhausera wytwórnią Ware. I to właśnie dla niej zrealizował większość swych dwunastocalówek i wydany w 2006 roku debiutancki album – „Akrobatik”. Od tamtego czasu radykalnie zmieniła się moda na klubowej scenie. Czy nowy krążek Kindera przynosi również odmienione dźwięki?

„Barboom” na pewno pozbawiony jest typowej dla połowy minionej dekady minimalowej oszczędności. Wyrwanie się z rygorów tej stylistyki pozwala niemieckiemu producentowi na stworzenie bardziej różnorodnej zawartości muzycznej. Zaczyna się od efektownego dub-house`u, który Kinder buduje oczywiście z rozwibrowanych akordów podszytych łagodnie mruczącym basem („Rauchgefluster”). Wpływ jamajskich technik tworzenia dźwięku słychać również w umieszczonym pod koniec krążka „Monsterdarling”. To zgrabnie zrealizowany… dubstep o  sugestywnym klimacie ukonstytuowanym przez spowolnioną wokalizę wpisaną w gąszcz świdrujących efektów. Niespodzianką jest również breakbeatowy „Himmelmeister”. Dubowe pogłosy stanowią tutaj kontrapunkt dla funkowego pulsu, który nadaje całości jednoznacznie „czarne” brzmienie.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1895278-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1895278-02″ allowscriptaccess=”always”]

Idąc dalej tym tropem, trafiamy na płycie na zaimportowany zza oceanu organiczny deep house. Kinder zadziwiająco dobrze, jak na Europejczyka radzi sobie z tą jednoznacznie murzyńską stylistyką. „Flaschengeist”, „Bad Brunhilde” czy „Der Hund Kommt” mają niezbędną w tym gatunku niespieszną narrację, budowaną naturalnie z głębokiej rytmiki i ciepłych partii klawiszy. Kinder dodaje od siebie nieco kontynentalnej melodyki – choćby dzięki chwytliwym samplom paryskiego akordeonu w „Fressnapf Blues” czy nostalgicznym tonom klasycznego fortepianu w „King George”. I brzmi to świetnie.

A co z zapamiętanym z „Akrobatika” motorycznym tech-house`m? Jest – ale tylko w trzech nagraniach. Najlepsze z nich to elegancki „Barboom”, w którym przyjaźnie kumkające akordy stylowego Hammonda zostają zatopione w dyskretnie stosowanych pogłosach o dubowej proweniencji. Jeszcze bardziej melodyjny charakter ma „Teenybopper” – bo wypełniają go subtelne pasaże smyczków i nieco przetworzone tony rozwodnionego piano. Najbardziej koloński w stylu jest z całej tej trójki „Meteoroid”. Lekkie podrasowanie brzmienia na szorstkie techno – przy jednoczesnym zachowaniu miękkiej rytmiki – sprawia, że kompozycja z powodzeniem mogłaby się znaleźć w katalogu Kompaktu.

„Barboom” to ten sam Ziggy Kinder, co przed sześciu laty – ale wymodelowany na współczesną modłę. A przez to – bardziej przebojowy i zróżnicowany. Idealny album na koniec tegorocznego karnawału.

Ware 2012

www.ware-net.de

www.ziggykinder.de

www.myspace.com/ziggykinder

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. formalina

    fatalna okładka …. moim zdaniem … jak ze składanek nr 43526 …chill coś tam