Wpisz i kliknij enter

Rok Johna Cage’a: luty – relacja

W ciepły lutowy wieczór studio Radia Lublin wypełniło się niemal po brzegi. Uważane za nowoczesne w latach 90., pamiętające sesje nagraniowe Budki Suflera, Maanamu i Ireny Santor, dziś nieco przykurzone – tym razem stało się miejscem prezentacji eksperymentalnych brzmień.

Drugi miesiąc Roku Johna Cage’a został poświęcony zagadnieniom techniki, elektroniki i aleatoryzmu w kontekście twórczości amerykańskiego kompozytora. Na repertuar wieczoru złożyło się wykonanie oryginalnej kompozycji artysty oraz trzy wariacje, z ideą niezdeterminowania w tle. Podczas występów użyto radioodbiorników oraz gramofonów – czyli urządzeń, którym to właśnie Cage przyznał status muzycznych instrumentów.

Pierwszym punktem programu było wykonanie „Imaginary Landscape No 4” przez uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Karola Lipińskiego w Lublinie pod kierunkiem Krzysztofa Knittla. Przy dwunastu stanowiskach z radioodbiornikami zasiadło dwudziestu czterech wykonawców, którzy na komendę dyrygenta regulowali częstotliwość i głośność sprzętu grającego. Czterominutowa kompozycja w sposób migotliwy połączyła muzykę, wypowiedzi prezenterów i szum, tworząc typowo polski krajobraz radiowego eteru. W niepowtarzalnym wykonaniu dało się słyszeć fragment modlitwy, zapowiedź Piotra Metza, hity z Eski oraz piosenkę „Video Killed The Radio Star”.

Ten sam skład, poszerzony o instrumenty akustyczne, kontynuował dalszą część występu. Krzysztof Knittel, kompozytor związany od lat 70. ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia, jeden z pionierów muzyki komputerowej na polskim gruncie, eksperymentujący z wszelkiego rodzaju elektroniką, zaprezentował utwór „O tym, czego nie ma”. Pochylając się nad konsoletą budował pełną napięć i wyładowań narrację, podczas gdy za jego plecami jeden z uczniów szkoły muzycznej dyrygował grupą. Ta zaś, wyposażona w instrumenty dęte, strunowe i perkusyjne, w reakcji na jego gesty emitowała drony, szumy, a momentami bardziej konwencjonalne dźwięki.

Po przerwie za gramofonami pojawił się dieb13 [czyt. dieb dreizehn; od niem. dieb – złodziejaszek], przedstawiciel najnowszej awangardy rodem z Wiednia. Jego pseudonim odnosi się do stosowanej strategii plądrofonii, ojcem której był John Oswald, natomiast dziadkiem Cage. W nasyconym secie Austriak swobodnie łączył barwy, manipulował nagraniami a także odtwarzał fragmenty łatwo rozpoznawalnych melodii i efektów dźwiękowych. Chaotyczne struktury budowane z dużą inwencją przez dieb13 świadczą, iż Cage’owskie rozwiązanie niezdeterminowania w muzyce przyjęło się na dobre.

„Wierzę, że wykorzystanie szumu do tworzenia muzyki będzie wzrastało, aż osiągniemy muzykę wytwarzaną za pomocą instrumentów elektrycznych, co umieści w zasięgu zamierzeń twórczych wszelkie i wszystkie dźwięki, jakie można usłyszeć” – przewidywał w 1937 roku Cage. Lubelski festiwal celebrujący 100-lecie urodzin artysty-wizjonera, poprzez zorganizowane koncerty dowodzi, że intuicje Cage’a wpłynęły na rozwój niezwykle wartościowej oraz przynoszącej satysfakcję sztuki dźwięku.

18.02.2012, Studio Radia Lublin







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy