Tsvey – O
Jarek Szczęsny:

Trzy razy „bez”.

SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.



S_W_Z_K – S_W_Z_K

Przez niemal równo dekadę David Brown i James Taylor dostarczali nam wysokiej próby taneczną elektronikę posługując się nazwą Swayzak. Zaczęli w świetnym stylu – ich debiutancki album „Snowboarding In Argentina” z 1998 roku do dziś jawi się jedną z najbardziej stylowych inkarnacji dubu w formule muzyki tanecznej. Potem też było nieźle – choć brytyjskich producentów znosiło zarówno w stronę dynamicznego electro, jak i bardziej melodyjnego synth-popu. Ostatnie ich dokonania wskazywały jednak, że znów wracają do konkretnego grania o minimalowym charakterze. Aż tu niespodziewanie rok temu obaj panowie ogłosili najpierw, że nie będą już wspólnie nagrywać, tylko występować na żywo, by kilka miesięcy później oznajmić mediom, że ich drogi rozchodzą się na dobre.

Dzisiaj wygląda na to, że sztandar Swayzaka dumnie będzie dzierżył tylko jeden z producentów – David Brown. Bo oto już wiosną zeszłego roku jego wspólny występ z Richardem Davisem w Warszawie został zapowiedziany na plakacie jako SWZK. Pomysł spodobał się angielskiemu twórcy – i jego debiutancki album zrealizowany dla Tresora z niewielką pomocą berlińskiego artysty firmuje właśnie takiż szyld – uzupełniony jedynie komputerowymi spacjami.

Już pierwszy utwór z zestawu wskazuje, że Brown wraca do korzeni. Maksymalnie skorodowany dubowym rezonansem jazgotliwy loop wprowadza miarowy puls techno, osaczając słuchacza atmosferą narastającej paranoi („31 Techniques”). Szybko okazuje się, że jesteśmy na właściwym tropie – w kolejnym nagraniu brytyjski producent zabiera nas na parkiet w Berghain: twarde uderzenia tektonicznego bitu wsparte łopoczącym dudnieniem zwalistego basu kojarzą się od razu z brzmieniem typowym dla produkcji z Ostgut Ton („Dimanche Noir”). Również następne utwory pokazują, że Brown uważnie śledzi rozwój gatunku – „Neukölln Mon Amour” i „The Last Drop” eksplodują industrialnymi brzmieniami osadzonymi na twardym podkładzie rytmicznym, przywołując na myśl ostatnie dokonania takich twórców, jak Perc czy Shifted.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/455937-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=455937-01″ allowscriptaccess=”always”]

Nie brak tu również modnych dziś reminiscencji z przeszłości. W minimalistycznym „Meatpackers Memorial” trafiamy na kliniczne techno rodem z dawnych podziemi Tresora, w których przyszły kształt gatunku wykuwali i Robert Hood i Daniel Bell. Również wibrująca nerwowym rytmem „Marianne” odwołuje się do niemieckiej klasyki sprzed niemal dwóch dekad – chociażby żrących nagrań Marca Traunera działającego pod szyldem The Mover.

Im dłużej płyta trwa, tym muzyka nabiera bardziej eksperymentalnego charakteru. Oto w „Eisenstrasse” Brown skręca na terytorium zarezerwowane przez Andy`ego Stotta. To podłamana dubstepem smolista wersja mrocznego techno – zaaranżowana na zredukowane i zanurzone w studyjnych szumach dźwięki. Podobnie wypada „Classified Dub” – choć tym razem główną rolę pełnią tu jamajskie pogłosy, tworzące przestrzenny charakter kompozycji. I wreszcie „End Of The Line Old Boy” – prawdziwe opus magnum brytyjskiego producenta. Brown zaczyna tym razem od wycofanych breaków – ozdabiając je świszczącymi dronami i pohukującymi loopami, by dopiero po dłuższym wprowadzeniu uderzyć miarowym bitem laboratoryjnego techno, wspartym monumentalnym pochodem epickich klawiszy. Całość brzmi powalająco – jak najbardziej zrytmizowane momenty na płytach Demdike Stare.

Debiutancki album Davida Browna jest osadzony w tradycji dokonań wczesnego Swayzaka – ale idzie znacznie dalej, dokonując przeszczepienia dawnych brzmień duetu na teren jak najbardziej współczesnego techno. Efekty są ze wszech miar imponujące – po ciekawej, choć dosyć konwencjonalnej płycie Puresque, berliński Tresor wreszcie zalicza prawdziwie mocne wydawnictwo.

Tresor 2012

www.tresorberlin.com

www.facebook.com/tresorberlin

www.swayzakindustries.blogspot.com

www.facebook.com/pages/Swayzak

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 4

  1. EoK

    Kurde… chciałbyś ukraść z neta, bo cenowo pewnie wyjdzie ponad 60zł 🙁 ma ktoś?

  2. Yezior

    Muza do mrocznego ćpania…

  3. loo

    inkantacja, reminiscencja takie szałaskowe : O i bach pleonazm ups.

  4. mcbecz

    reminiscencja z definicji jest nawiązaniem do przeszłości lub jej wspomnieniem 😉