Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.



Kulturalny Płock – rozmowa ze Spiętym z Lao Che i Wojtkiem Wojdą z Farben Lehre.

Wybieracie się na Audioriver do Płocka? Warto więc dowiedzieć się czegoś na temat tego pięknego miasta. Płock na przestrzeni ostatnich lat postawił na rozwój kultury i dziś jest obowiązkowym punktem do zaznaczenia na festiwalowej mapie Polski. Wszystko za sprawą dużych i cieszących się ogromnym zainteresowaniem imprez takich jak właśnie Audioriver czy Reggaealand. Festiwalowicze widzą miasto otwarte na gości, przyjazne, położne przy pięknej plaży i posiadające wspaniałą starówkę. A co powiedzą nam o Płocku jego rodowici mieszkańcy? O „mieście, w którym świat niezależny dobrze się czuje” porozmawialiśmy z Wojciechem Wojdą z zespołu Fareben Lehre oraz z Hubertem Dobaczewskim „Spiętym” z Lao Che. Oto co mieli nam do powiedzenia.

Wojciech Wajda – wokalista zespołu Farben Lehre

Kamil Downarowicz: Gdybyś miał opisać swoje rodzime miasto Płock w trzech słowach, jakie by to było słowa?

Wojciech Wojda: Zaskoczyłeś mnie tym pytaniem, ale niech pomyślę…Mazowsze, rodzina, dzieciństwo.

Kamil: Płock z Twoich dziecięcy lat a Płock współczesny to dwa różne światy?

Wojciech: Do 15 roku życia żyłem jeszcze w komunie. Po 89. zmienił się cały świat, cała Polska, i także moje miasto. Płock jest miastem ładniejszym niż w przeszłości. Zniknęła ta cała wszechobecna szarość i bylejakość. Po moim własnym osiedlu widzę dużo pozytywnych zmian. Wybudowano nowoczesne budynki, XXI wiek dotarł także i tu.

Kamil: Czy oceniasz wszystkie te zmiany pozytywnie, czy może dostrzegasz jakieś minusy?

Wojciech: Szczerze powiedziawszy mam mieszane uczucia. Z jednej strony buduje się nowe, ale nie dba się zupełnie o stare. Po co wyburzać pustostany, skoro można przemienić je choćby w restauracje czy miejsca, gdzie działaby się jakaś kultura. Miasto traci przez to swojego ducha. Nie może być tak, że niedługo zostaną same wieżowce i nic poza tym. Poza tym młodzi ludzie nie mają tutaj za dużych perspektyw, muszą szukać pracy gdzie indziej, emigrować. Ale żeby nie było, że jestem jakimś marudą – dostrzegam też dużo dobrego. Złego niestety też.

Kamil: Ale sporo inwestujecie w kulturę. Dość wymienić, że są u Was tak wielkie wydarzenia, jak : Audioriver, Reggaeland, czy Festiwal Młodych.

Wojciech: Z całą pewnością tak jest. Chociaż przy tej okazji muszę powiedzieć parę gorzkich słów. No bo dlaczego zleca się w 90% całą organizację takich dużych wydarzeń kulturalnych komuś z Warszawy, czy z jakiegoś innego dużego miasta? Zupełnie jakby nie było w Płocku odpowiednich ludzi do tego. Ja sam od lat urządzam wielką imprezę pod nazwą „Punky Reggae Picnic” i nikt jakoś nie przyszedł do mnie z żadną propozycją A przecież, wiem, że oprócz mnie są też osoby, które są w stanie to wszystko pociągnąć. To chyba jakiś rodzaj kompleksów i chorych ambicji. Poprzednia władza miasta dzieliła artystów na „swoich” i „nie swoich” . Farben Lehre znalazło się niestety w tej drugiej grupie. Na szczęście dzisiaj jest już lepiej. Miasto ma udział w powstawaniu naszej nowej płyty i pierwszy koncert promujący „Achtung 2012” odbędzie się właśnie w Płocku. Ekstra pomysłem było także wybudowanie Hali Orlen Arena (hala widowiskowo-sportowa. (Marcin Gortat prowadzi w niej spotkania i treningi koszykówki – przyp. red.). Zatem w polityce kulturalnej miasta dostrzegam sporo plusów, ale i minusów.

Kamil: Hasło przewodnie Audioriver to „festiwal świata niezależnego” – czy można powiedzieć o Płocku, że jest miastem, w którym niezależność dobrze się czuje?

Wojciech: Można tak powiedzieć. Dużo zależy od władz, a te są raz lepsze a raz gorsze. Teraz nie jest z tym najgorzej. Niestety nie bywam na wspomnianych przez Ciebie festiwalach, bo jestem zapracowanym człowiekiem i rzadko jestem w Płocku. W tym roku wybieram się na Festiwal Młodych, zagra tam Luxtorpeda, chcę ich zobaczyć.

Kamil: Znasz jakieś młode płockie zespoły, które niedługo mają szanse wypłynąć na szerokie wody?

Wojciech: Z racji tego, że często nie ma mnie w domu, nie mam też okazji śledzić lokalnej sceny. Znam natomiast starsze kapele. Mówię np. o Jeden Osiem L. Tak, tak – te chłopaki pochodzą właśnie z Płocka. Nie sposób nie wspomnieć też o Lao Che i zasłużonym, punkowym zespole Strajk.

Kamil: Farben Lehre kończy właśnie pracę nad nową płytą, na jakim etapie jesteście i kiedy można się spodziewać premiery?

Wojciech: Nasz nowy album nazywa się „Achtung 2012” i wyjdzie we wrześniu tego roku. Do udziału w nagraniach zaprosiliśmy wielu gości m.in. Anję Orthodox, Kamila Bednarka czy świetnego skrzypka o ksywie Jelonek. W sumie jakieś 11 osób. Po raz pierwszy w naszej karierze nie zastanawialiśmy się nad tym, jak piosenki nagrywane w studiu, wypadną na koncertach. Jest to coś nowego dla nas i dla naszych fanów. Wyjdzie z tego z całą pewnością coś dobrego.

Spięty – wokalista i gitarzysta Lao Che

Kamil Downarowicz: Jesteś lokalnym patriotą?

Spięty: Chyba można tak powiedzieć. W Płocku mieszkam od urodzenia i nie zamierzam się stąd wyprowadzić. To chyba o czymś świadczy. Moje rodzinne miasto jest naprawdę fajnym miejscem, w którym dorastałem, i w którym widziałem ,jak na przełomie lat zmieniał się świat wokół mnie. Za młodu zawsze zazdrościłem krajom tzw. „zachodu”, było mi zwyczajnie głupio, że żyję w takim zacofanym państewku, w którym nie za bardzo dzieje się coś pozytywnego. Dziś jest inaczej. Płock wypiękniał, jest u nas dużo estetyczniej. Zaczęto inwestować w kulturę, w rozwój i widać tego rezultaty. Płock to już nie tylko kominy, Petrochemia i podobne klimaty. Zjeżdżają do nas ludzie z całej Polski i zza granicy.

Kamil: Jaki jest więc Płock w oczach Spiętego?

Przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo – akuratny. Dobrze się w nim czuję, nie mam zamiaru go opuszczać. Miasto ma swój niepowtarzalny klimat, nie jest za duże, ani za małe – jest właśnie akuratne. To dobre miejsce do życia.

Kamil: Czy jako Lao Che odczuwacie w jakiś sposób pomoc rodzimego miasta?

Spięty: Wiesz, my nigdy o żadną pomoc nie zabiegaliśmy. Do wszystkiego doszliśmy sami, bez pomocy magistratu. Dzisiaj jest tak, że władze chcą identyfikować Płock z Lao Che i na pewno nas to cieszy. Tylko, że to nie my przyszliśmy do nich, ale oni do nas. Zaproponowali j pomoc przy organizacji koncertów, przy nagrywaniu płyty. Ciężko tego nie docenić.

Kamil: Co myślisz o festiwalach typu Audioriver czy Reggaeland, które się odbywają w Płocku?

Spięty: Jest to na pewno super rzecz. Sporo się u nas dzieje, nie musimy jeździć na drugi koniec Polski, by zobaczyć gwiazdy. Na pewno to doceniam. Dzięki temu sporo młodych ludzi przybywa do Płocka, widzi jak to wszystko wygląda, widzi zmiany na lepsze. No i sami mieszkańcy otrzymują coś nowego, coś inspirującego.

Kamil: Zmieńmy nieco temat. Na festiwalu w Jarocinie zagracie w całości album „Powstanie Warszawskie”. Jak się z tym czujesz? Czy po latach masz inne podejście do tej płyty, dostrzegasz rzeczy, których wcześnie nie widziałeś?

Spięty: Będzie to na pewno ciekawe doświadczenie. Ostatnio grywaliśmy na naszych koncertach tylko niektóre kawałki z „Powstania”, teraz zagramy ją od początku do końca. Jestem ciekaw jakiego rodzaju emocje pojawią na scenie, jak się poczuje z nimi cały zespół. Teraz ciężko mi to sobie wyobrazić. Czy patrzę na ten album z nowej perspektywy? Oczywiście, że tak jest. Kiedy go nagrywaliśmy, byliśmy młodzi i mniej doświadczeni. Brzmienie Lao Che było bardziej szorstkie, garażowe. Szczerze powiedziawszy tak chcemy też zabrzmieć w Jarocinie. Próbowaliśmy coś szperać w piosenkach z „Powstania” na próbach, ale jakoś to nam nie pasowało. Stawiamy na pierwotne brzmienie płyty i jesteśmy pewni, że nasi fani nie będą w żaden sposób zawiedzeni.

Kamil: Wiem, że obecnie nagrywacie nowy materiał.

Spięty: W zasadzie to już nagraliśmy go w marcu. Teraz odbywa się miks i domykanie wszystkich szczegółów. W październiku krążek ujrzy światło dzienne.

Kamil: Zdradzisz nam tytuł nowego wydawnictwa?

Spięty: Nawet gdybym chciał, to nie mogę tego uczynić. Po prostu nie wymyśleliśmy jeszcze żadnej nazwy. Musisz więc poczekać.

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.