ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.



Rozmawiamy z Mateuszem Bąkałą

W związku ze zbliżającym się festiwalem ChoP rozmawiamy z Mateuszem Bąkałą (aka Kim_Nasung), który wystąpi na tegorocznej edycji ChoP Festival. Przypomnijmy, że ChoP rozpocznie się 16 listopada w Shenzhen, a zakończy się 18 listopada w Hong Kongu.

Mateusz Bąkała jest jednym z najważniejszych przedstawicieli muzyki improwizowanej w Polsce. Jest to artysta eksplorujący przestrzeń elektroakustyki, muzyki eksperymentalnej, noise, muzyki konkretnej i nagrań terenowych. Współpracuje z polsko – chińskim projektem ChoP, Warsaw Electronic Festival, Fundacją Sztuka Technologia, IHM Records, Lona Records, Niko Label. Jest założycielem Mind Twisting Records.

Koncertował z wieloma artystami z całego świata m.in. z Alexeiem Borisovem, Ilią Belorukovem, Dario Fariello, Edytą Fil, Emiterem, XVP, Fenschu, Gilles Aubrey’em, HATI, Jacaszkiem, Konradem Chylem, Patrykiem Zakrockim, Zavoloką czy Mirtem.

Łukasz Komła: Jak wspominasz występy z 2011 roku w ramach chińskiej edycji festiwalu ChoP?

Zeszłoroczna trasa projektu ChoP była bardzo ciekawym doświadczeniem. Zarówno z perspektywy muzycznej, jak i naocznego doświadczania Chin. Miejsca, ludzie i oczywiście jedzenie były wielką inspiracją. Szczególnie miło wspominam koncert z chińską wokalistką Nini, który odbył się w Pekinie. Ten bardzo krótki improwizowany koncert (zaledwie kilku minutowy) był dla mnie arcyciekawym doświadczeniem i dowodem na to, że czasami spotkanie i wolna improwizacja przynoszą interesujące rezultaty. Trasa w Chinach to również wiele zabawnych sytuacji, prawie skradziony plecak ze sprzętem na dworcu kolejowym, przejażdżka tuk-tukiem, tańczący Chińczycy i czarnoskórzy mieszkańcy Afryki na ostatnim koncercie podczas trasy (koncert który zagraliśmy wspólnie z Zen Lu w Wuhanie). Wyjazd ten zaowocował również nowym instrumentarium, czyli guzheng. Jadąc do Chin znałem już ten instrument i powoli myślałem, że mógłby w ciekawy sposób uzupełnić mój set-up i być może będzie zamiennikiem dla mini bandury, którą wykorzystuję od kilku lat. Po wielu przebojach i długich poszukiwaniach instrument znalazł się i przyjechał ze mną do Polski. Od tamtego czasu wykorzystuję go praktycznie podczas każdego koncertu. W tym roku planuję zakup kolejnego, tym razem bardziej profesjonalnego i mam nadzieję lepiej brzmiącego instrumentu.

Tegoroczne wydanie ChoP 2012 będzie trwało trzy dni i drugiego dnia festiwalu (17.11), zagrasz wspólny set z artystą Shen Piji. Jak będzie wyglądała oprawa wizualna koncertu (o ile będzie) i sam repertuar?

Jestem bardzo ciekawy koncertu z Shen Piji, ponieważ nie miałem przyjemności go poznać, a tym bardziej z nim grać. Na ten moment wiem o nim niewiele. Wiem, że gra na tradycyjnym instrumencie guqin i że zajmuje się kaligrafią. Nie planujemy koncertu, myślę, że jeśli będziemy coś planować to podczas dwóch dni przygotowań poprzedzających koncert. Pewne jest to, że Shen Piji zagra na guqin a ja na guzhengu. Mam nadzieję, że uda się nam zbudować ciekawą konstrukcję dźwiękową.

Następnego dnia (18.11), wystąpisz w Hong Kongu wraz z innym chińskim artystą, który ukrywa się pod pseudonimem Sin:Ned. Opowiedz coś więcej o tym wspólnym przedsięwzięciu.

Podobnie jak przy koncercie z Shen Piji nie ma konkretnego planu. Różnica jest jedna Sin:Neda znam (tylko korespondencyjnie) od kilku lat. Myślę, że ten koncert będzie oscylował w innych rejonach dźwiękowych, prawdopodobnie bardziej noisowych. Duży wpływ na przebieg koncertu będzie miał fakt, że zagram bez guzhenga z użyciem tylko laptopa i syntezatorów, które zbudował dla mnie moskiewski artysta Vtol. Planujemy również wykorzystać nagrania terenowe, które zarejestrujemy przed rozpoczęciem festiwalu.

Czy zamierzacie stworzyć w tym roku na ChoP jakąś hybrydę dźwiękową, wynikającą z przemieszanych składów muzyków? Pytam, ponieważ w poprzednich wydaniach dochodziło do różnych koligacji pomiędzy artystami, a sama idea każdego festiwalu skłania, a nawet zachęca do takich „deformacji” w różnych składach.

Myślę, że koncerty polsko-chińskie wpisują się w pierwotną ideę projektu ChoP, czyli stworzenie platformy współpracy dla artystów z Polski i Chin. Dla mnie osobiście każdy koncert z kimś z kim nigdy nie grałem, lub zaledwie raz lub dwa jest wyzwaniem i interesującym doświadczeniem. Taka forma współpracy jest bardzo ciekawa i prowadzi momentami do zaskakujących rezultatów. Wydaje się, że intrygujące będą również koncerty ChoP orchestry czyli dużego składu łączącego wszystkich uczestników festiwalu. Myślę, że efekty tych spotkań mogą być naprawdę zaskakujące biorąc pod uwagę bardzo zróżnicowane wrażliwości i stylistyki zaproszonych artystów.

Patrząc na skalę projektu ChoP, jak widzisz kolejne edycje, czego oczekujesz, jakie masz pomysły, które chciałbyś zrealizować w przyszłości?

Na pewno chcemy rozwijać projekt. Głównym pomysłem, nad którym w ostatnim czasie myśleliśmy, to organizacja kolejnej edycji festiwalu. Druga odsłona festiwalu miałaby się odbyć w Polsce w 2013 roku. Mam nadzieje, że się uda i będziemy mogli zaprezentować przekrój chińskiej sceny eksperymentalnej, która w Polsce – poza kilkoma przykładami – nie jest szerzej znana.

Odchodząc w naszej rozmowie od tematyki festiwalu ChoP, zapytam cię o Twoją, jakże bogatą współpracę z innymi artystami z całego świata. Jak patrzę na listę muzyków, z którymi miałeś przyjemność współpracować, to zauważyłem znakomitego rosyjskiego muzyka Alexeia Borisova i artystkę z Ukrainy Zavolokę. Automatycznie przypomniałem sobie o pewnym bardzo interesującym projekcie. Nie wiem czy słyszałeś o wiedeńskiej fundacji „Thyssen-Bornemisza Art Contemporary”? Fundacja została założona w 2002 roku i ma na celu aktywne tworzenie i wspieranie ciekawych inicjatyw, które wychodzą poza tradycyjne myślenie w sztuce. W jednym z takich projektów pojawił się Borisov, przedsięwzięcie nosi nazwę: „The Morning Line”. W skrócie, jest to duża konstrukcja metalowa – wyposażona w różne mikrofony, głośniki o odmiennych specyfikacjach technicznych – i prezentuje się ją w różnych miastach Europy. Główną ideą „The Morning Line” jest interakcyjny system rejestrujący ruch osób znajdujących się wewnątrz i przetwarzający ich obecność co rusz to w odmienne formy dźwiękowe, tak aby wizyta każdej nowej osoby wprowadzała unikalne ogniwo. Wydaje mi się, że ta cała myśl jest zbudowana na elementach gramatyki generatywnej. Przechodząc do sedna, jak wspominasz współpracę z Borisovem i Zavoloką (również grała w ramach “TML”), czy chciałbyś wziąć udział w projekcie „TML” – jako muzyk, osoba zwiedzająca? Jakie jest Twoje zdanie na temat tego typu inicjatyw we współczesnej sztuce?

Tak, Alexeia poznałem przy okazji rosyjskiej trasy koncertowej, którą organizował dla mnie wspólnie z Ilią Belorukovem z Petersburga. Kilka dni w Moskwie zaowocowało współpracą, w różnej formie trwającą do dziś. Wspólne poczynania dźwiękowe przybrały najmocniejszy obraz podczas trasy, którą zagraliśmy w Polsce kilka lat temu… Obecnie jesteśmy w luźnym kontakcie, ale cały czas pojawia się pomysł zarejestrowania wspólnego materiału. Powstały już nawet pierwsze przymiarki do rejestracji materiału w trio z Olgą Nosovą i Alexeiem. Jeśli chodzi o Katię Zavolokę,  poznaliśmy się ładnych parę lat temu w nieistniejącym już lubelskim klubie Centrala. Jakoś się złożyło, że zagraliśmy razem set oscylujący nie wiadomo dlaczego wokół klikającego minimal dubu. Wspominam ten wieczór bardzo pozytywnie. Później spotykaliśmy się kilka razy przy okazji różnych koncertów, ale już nie graliśmy razem.  Jeśli chodzi o projekt “The Morning Line”, znam go dość pobieżnie, ale jego idea jest bardzo ciekawa. Generalnie projekty angażujące słuchaczy w proces powstawania danego utworu czy dzieła są ciekawą ścieżką poszukiwań. Temat instalacyjny jest mocno eksplorowany przez muzyków poruszających się w obszarze muzyki eksperymentalnej. Myślę, że poszukiwania połączenia działań nowomedialnych i muzycznych to dobra opcja. Jeśli chodzi o “TML” to gdybym dostał propozycję wzięcia udziału to na pewno bym ją przyjął, mogłoby wyjść z tego coś ciekawego. Ciekawym pomysłem byłoby również pokazanie tego projektu w Polsce. Mam nadzieje, że będę miał okazję zobaczyć go osobiście.


Wiem, że jesteś silnie powiązany z białoruską sceną muzyki elektronicznej. Przedstaw nam, jak wygląda tam życie muzyczne artystów grających eksperymentalną elektronikę?

Nie wiem, czy silnie, ale na pewno staram się podtrzymywać relacje z białoruskimi artystami. Większość z nich powstała przy okazji projektu Belarus Sound Art in Poland, który realizowaliśmy w zeszłym roku dla Zachęty Narodowej Galerii Sztuki. W tym momencie jestem w mniej więcej stałym kontakcie z kolektywem Foundamental Network.

Współpracujesz również z lubelskim kr39, jest to bardzo ciekawa muzyczna inicjatywa, a także jesteś zaangażowany w działalność z Konradem Chylem w projekt pod nazwą Kim_Nasung & harpakahylo. Proszę opowiedz o tych dwóch przedsięwzięciach.

kr39 to projekt który realizujemy z Sebastianem Macem w Ośrodku Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych Rozdroża w Lublinie. W tym momencie projekt liczy sobie już kilka lat i ma na swoim koncie kilka interesujących koncertów. Pierwsza odsłona projektu była próbą połączenia śpiewu tradycyjnego z muzyką eksperymentalną. W tej odsłonie współpracowaliśmy z zespołem Międzynarodowej Szkoły Muzyki Tradycyjnej. Później w lekko zmienionym składzie z Moniką Mamińską i Konradem Chylem próbowaliśmy wykorzystać śpiew tradycyjny jako element improwizacji. Obecnie projekt funkcjonuje w lekkim zawieszeniu, z tego co wiem Sebastian ma pomysł na kolejną odsłonę. Czas pokaże kto będzie w nią zaangażowany i jakie będą rezultaty prac.

Jeśli chodzi o współpracę z Konradem Chylem, to rozwija się ona bardzo dynamicznie. W tym momencie jest to projekt, na którym koncentrują się moje muzyczne aktywności i poszukiwania. Dźwiękowo operujemy na poziomie współgrających ze sobą struktur dźwiękowych z jednej strony preparowanej perkusji Konrada i guzhenga i elektroniki po mojej stronie. Pracujemy nad pierwszym materiałem, który zarejestrowaliśmy kilka miesięcy temu. Mam nadzieję, że niedługo uda się nam zakończyć prace i materiał ujrzy światło dzienne. W między czasie koncertujemy w duecie i innych mniej lub bardziej spontanicznych składach.

Dowodzisz własną wytwórnią Mind Twisting Records, czy zamierzasz wypuścić jakieś nowe wydawnictwa w najbliższym czasie?

Tak, MTR to projekt, który realizuję od kilku lat. Wiem, że od dawna nic nowego nie opublikowaliśmy, ale nie poddajemy się. Mam nadzieję, że niedługo uda się zrealizować kilka wydawnictw, które od dawna czekają na swoją kolej. Ogólna sytuacja życiowa wymogła na mnie koncentrację na innych aktywnościach. Ale MTR ciągle działa. Mam nadzieję, że niedługo zamkniemy temat masteringu materiału zarejestrowanego przez wspomnianego już wcześniej Alexeia Borisova w Moskwie. Materiał ten to zapis improwizowanego koncertu, który miałem przyjemność zagrać z Edytą Fil i Dario Fariello. Jakość nagrania jest specyficzna, ale strasznie lubię wracać do tego materiału i na pewno wydam go w MTR. Jest też kilka innych projektów, po części gotowych, po części dopiero powstających. Co się z nimi stanie? Zobaczymy za jakiś czas.

Jak wiadomo jesteś powiązany z Fundacją Sztuka i Technologia. Flagowym projektem fundacji jest „WEF Laptop Orkiestra”. Ostatnia edycja „WEF” odbyła się w maju tego roku w gmachu Zachęty – na schodach holu głównego galerii. Jak oceniasz tegoroczny występ laptopowej orkiestry?

WLL to projekt, który porusza się w stylistyce odległej od moich głównych zainteresowań, ale tegoroczny występ oceniam bardzo pozytywnie. Ogólnie interesują mnie systemy w jakiś sposób kontrolowanej improwizacji. W tym kontekście było bardzo ciekawie. Myślę, że ogromną rolę w sukcesie tegorocznej orkiestry miał Krzysiek Cybulski i grupa PanGenerator. Krzysiek odpowiadał za całość, a PanGenerator przygotował system wizualnego dyrygowania, który wyświetlany był na ścianach przed muzykami. Momenty w których przyszło mi przejąć stery dyrygenta przyniosły mi wiele frajdy i adrenaliny. Mam nadzieję, że kolejne koncerty orkiestry będą jeszcze ciekawsze. Cały czas trwają prace nad systemem dyrygowania orkiestrą. Zobaczymy co przyniosą kolejne koncerty.

Porozmawiajmy o Twojej najnowszej płycie Kim_Nasung – „Places”, która ukazała się w marcu 2012 roku i jakoś przeszła bez większego echa. Twoja muzyka wynika z nagromadzenia różnych estetyk m.in. ambient, drone, field recording, noise. Wkraczasz również w rejony muzyki improwizowanej i elektroakustycznej. W notce do płyty, piszesz o różnych „miejscach”: „Są miejsca, do których nie możemy się dostać. Albo możemy tylko, jeżeli nasza wyobraźnia nam w tym pomoże. Tajemnicze obrazy, senne kształty, reminiscencje i nierozpoznawalne ślady”. Co miałeś na myśli pisząc to w kontekście zawartej muzyki na płycie „Places”, w jakie miejsca chciałeś nas (jako słuchaczy) zabrać?

“Places” to płyta, nad którą pracowałem z przerwami około czterech lat. Tytułowe miejsca gdzieś są, chociaż sam już nie jestem wstanie dokładnie określić ich położenia, ani ich opisać. Notka opisująca płytę jest autorstwa prezesa Fundacji Sztuka i Technologia, Jarka Grzesicy. Jarek był jedną z pierwszych osób, które słuchały płyty i od pierwszego odsłuchu miał do tego materiału podobnie emocjonalny stosunek jak ja. Myślę, że notka dobrze opisuje, to co na płycie dzieje się dźwiękowo. Konkretne miejsca, o których myślałem pracując nad albumem, i które były źródłem nagrań terenowych wykorzystanych podczas pracy, nie są już istotne. Wydaje się, że dźwięki na płycie mogą opisywać różne miejsca dla różnych osób. Pozostawiam w tej kwestii otwarte pole interpretacji dla osoby słuchającej.

Bardzo dziękuję za wywiad, życzę wielu sukcesów i zrealizowania zamierzonych projektów.

Bardzo dziękuję.

 

 

Ważne strony:

www.chop-project.com/festival-en/

www.wefrec.com/kim-nasung-places/

– www.soundcloud.com/chop-project

www.facebook.com/events/477540855611662/

www.wefrec.bandcamp.com/album/places

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. hex

    kumple z podwórka… i głusi też

  2. jorg

    Mateusz Bąkała jest jednym z najważniejszych przedstawicieli muzyki improwizowanej w Polsce.
    że kto? głusi jesteście czy kumple z podwórka? bąkała to laik nie mający nic wspólnego z muzyka, a napewno nie z improwizowaną.