The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



Tomasz Bednarczyk

Rok 2009 był rokiem szczególnym. Wtedy to nakładem 12k ukazał się album „Let’s Make Better Mistakes Tomorrow” Tomasza Bednarczyka. Tak, nasz w 12k!

Przyznam bez bicia – nie po drodze było mi z tym materiałem. Pierwsze odsłuchy były dla mnie raczej zawodem, w efekcie płyta wylądowała na półce. Przyszedł jednak odpowiedni moment i kolejny odsłuch sprawił, że poczułem to przyjemne ciepło w żołądku. I dumę, wiadomo.

Dziś, bez mała kilkadziesiąt (z jakąś piąteczką na przodzie) odsłuchów później moja opinia o materiale wrocławianina w pełni się wyklarowała. To jedna z najlepszych płyt w katalogu Dwunastki.

Przy okazji pierwszej części cyklu pisałem o upychaniu ciepłych emocji w zimne z pozoru struktury dźwiękowe. Tu kryje się sekret materiału Tomka – minimum środków, tony efektów. W jakiś magiczny sposób udało mu się na przestrzeni 10 kompozycji wykreować coś nieuchwytnego i niesłychanie głębokiego, w moim przypadku duchowego wręcz.

Udało mu się pochwycić ten stan umysłu, kiedy wpatrujemy się nieobecni w jakiś punkt otoczenia, by po chwili ze zdziwieniem powrócić do świata żywych. I teraz wyobraźcie sobie, że to się dzieje przez 43 minuty. Wow. Dla fanów „warstwowego” ambientu, dla fanów detali, dla ludzi wrażliwych na rzeczy, których nie widać na pierwszy rzut oka. Dla takich ludzi jest pozycja katalogowa nr 55.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Aes

    Metoda zdartej płyty zawsze na czasie. Tylko w przypadku muzyki popularnej zazwyczaj nie znajduje się nic więcej. ;]

  2. 99vadim

    Zawsze się zastanawiam, czy może płyty które zdarza się polubić dopiero po jakimś czasie, zawierają prawdę swojej atrakcyjności w tym cytacie: „If something is boring after two minutes, try it for four. If still boring, then eight. Then sixteen. Then thirty-two. Eventually one discovers that it is not boring at all.” – John Cage” :]