Wpisz i kliknij enter

MMoths – Diaries

Wybieracie się na tegoroczny Tauron? Jeśli tak, to warto zacząć powoli zaznajamiać się z artystami i zespołami, które pojawią się w sierpniu w Katowicach, a których to mało jeszcze kumacie, albo nie kumacie wcale. Na początek polecam przesłuchać EPkę MMoths zatytułowaną „Diaries”.

MMoths to jednoosobowy projekt 19-letniego (!) Irlandczyka, znanego, jako Jack Colleran. Dzieciak, co? Ale jaki zdolny! Już w wieku pięciu lat nauczył się grać na pianinie i od najmłodszych lat wykazywał się niezwykłą wrażliwością muzyczną. Jako nastolatek komponował własne utwory, które następnie wrzucał do sieci. Pewnego dnia odkrył SoundCloud, a tam, Jacka, odkryła wytwórnia SQE, która swoją siedzibę ma w mieście aniołów. Na efekty nie trzeba było długo czekać i w 2012 roku światło dzienne ujrzała pierwsza oficjalna EPka „MMoths”. Colleran tak wyrażał się o tym mini-krążku – „Jest to muzyka bardzo organiczna, z charakterystycznym ciepłem. Na pewno nie brzmi, jakby pochodziła z innej planety, jest osadzona mocno w rzeczywistości. Rzeczywistości, która mnie otacza”, i jeszcze o piosence „Summer” pochodzącej z „MMoths” – „Napisałem tę piosenkę w okresie, kiedy nadchodziła jesień i robiła się powoli straszna pogoda. A ja chciałem na siłę utrzymać lato „przy życiu”, chciałem, aby trwało wciąż i wciąż. Utwór „Summer” to właśnie mój sposób na to”.

Te dwa cytaty mówią bardzo dużo o samym Jacku i tworzonej przez niego muzyce. „Diaries” stanowi naturalną kontynuacje debiutu. Otwierający EPkę numer „One” opiera się na zapętlonym motywie syntezatora – przywołującego w wyobraźni obraz padającego letniego deszczu – uzupełnionego następnie przez dudniący, przytłumiony automat perkusyjny i nakładającą się na całość, kolejną syntetyczną linię melodyczną. „For Her” ze swoim specyficznym bitem i oszczędnymi, pojedynczymi uderzeniami klawiszy, przywołuje na myśl kultowy „Mezzanine” Massive Attack. „Loosing You” to z kolei solidna porcja relaksującego ambientu, zaklęta w delikatnych, ulotnych dźwiękach. Uwagę zwraca także piskliwy i basowy „All These Things” oraz senny „No One”- łagodne echo męskiego wokalu prowadzi nas tajemniczą ścieżką wśród elektronicznego lasu, spowitego gęstą, poranną mgłą.

„Diaries” to album wyrafinowany, „czysty” w swojej formie. Wypełniony skrawkami myśli, pogodnych wspomnień, które łącząc się ze sobą, tworzą piękną, przekonującą całość. Płyty tej słucha się z prawdziwą przyjemnością i uznaniem dla jej autora. Na występ MMoth podczas Tauronu na pewno się wybiorę, do czego i Was gorąco zachęcam.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy