Robin Saville – Build A Diorama
Paweł Gzyl:

Na powitanie wiosny.

Ku_tzu – Architekci wspomnień
Jarek Szczęsny:

Miejsce, w którym wszystko słychać.

NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.



Arcing Seas – Ophidian EP

Nie wiadomo kim są panowie z Arcing Seas. Ale za to wiadomo, że tworzą świetną muzykę. „Arcing seas” znaczy po angielsku „skrzące morza” – a panów jest dwóch i dopiero co wypuścili ósme wydawnictwo w katalogu Our Circula Sound, labelu należącym do Jamesa Sigha.

Współczesne techno porównać można do ciągle kwitnącego, wiecznie zielonego drzewa, które co rusz rodzi nowe owoce – świetnie radzą sobie wszystkie jego odmiany, gatunki i style. Jego eksperymentalną odsłonę także reprezentuje wielu wybitnych twórców, którzy przy pomocy rozmaitych dźwięków, są władni swobodnie manipulować całą sferą psychofizyczną wrażliwego na muzykę słuchacza. Nie inaczej jest w przypadku Arcing Seas.

Błękitne, chłodne, skrzące morza…

A1 Ophidian

Złowieszcze brzmienia pociągają za sznurki naszej wyobraźni czy tego chcemy, czy nie. Jak na experimental, kompozycja jest dość minimalistyczna, ale mimo to, warstwy z których się składa spychają nas w inne stany świadomości. Silnej stopie towarzyszą nieśmiało przebijające się sample i ledwie słyszalne akordy. Gdy wchodzi hi-hat atmosfera się zagęszcza, utwór zaczyna kipieć. Słuchamy, a nasze ciepłe od tańca ciała parują w chłodzie brzmień.

A2 Amniotic

Ten utwór rzeczywiście się skrzy. Linia basowa w tle pulsuje jak krew w żywym organizmie, wysokie brzmienie porozpraszanych sampli wysuwa się na pierwszy plan i niemalże kuje w uszy. Na parkiet się nie nadaje, chyba że miałby zostać wzięty za kubeł zimnej wody, do wygaszenia bardzo gorącego, wyczerpującego seta.

B1 Gauntlet

Tutaj jest już trochę pompowania, ale do tego dodatkowo dochodzi chwytliwa, zapętlona, minimalowa melodia, wygrywana jakby na tam-tamach. Ten track dzięki wspomnianej melodii dostaje ode mnie +10 do plemienności. Jest dziki i płochliwy, ale jak go ze sobą oswoisz, to przeżyjecie razem na parkiecie jedno z piękniejszych doświadczeń. Uffff… To już koniec?

Zwariowałam dla tej EP-ki. Można przy niej zatańczyć, zatopić się w morzu myśli albo puścić wodze wyobraźni, bo te brzmienia zdecydowanie pobudzają do myślenia abstrakcyjnego i nasuwają tysiące skojarzeń. Niesamowicie inspirująca rzecz.

Our Circula Sound 2013

www.facebook.com/ourcirculasound

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.