BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?



Untold – Black Light Spiral

„I haven’t written music like that before” – powiedział Untold w jednym z wywiadów. I miał pełną rację.

Kiedy zadebiutował sześć lat temu nakładem własnej wytwórni Hemlock, brytyjska prasa od razu okrzyknęła go geniuszem dubstepu. Chociaż dobrze znamy tendencję angielskich pismaków do tworzenia takich sensacji jednego tygodnia, tym razem się nie pomylili. Jack Dunning z miesiąca na miesiąc realizował własną wersję bass music, coraz bardziej zbliżając się jednak do techno. I tak też się stało – jego nagrania wydane po 2010 roku to już klasyczne granie w stylu Berghain, zresztą z wielkim powodzeniem wykorzystywane przez didżejów niemieckiego klubu.

W tym kontekście można by oczekiwać, że debiutancki album Untolda będzie podsumowaniem tego logicznego rozwoju jego muzyki. Tymczasem nic z tego. Już otwierający zestaw „5 Wheels” wprawia nas w osłupienie: miarowym uderzeniom dubstepowego werbla wspartego wolno kroczącym basem towarzyszą odgłosy policyjnego nalotu – wycie syren i ryk samochodów. Tyle. „Drop It On The One” jest nieco bardziej rozbudowany: monotonnemu bębnieniu towarzyszą bowiem z jednej strony zawodzące pohukiwania rave’owego przesteru, a z drugiej – wolno płynący strumień ziarnistego noise’u. Robi się naprawdę ciekawie.


„Sing A Love Song” to wbrew tytułowi jedno z bardziej agresywnych nagrań w zestawie. Jego rytm wyznacza kawalkada brutalnych bitów rodem z hard techno – a resztę aranżacji tworzą splecione sample grime’owej nawijki z nerwowymi akordami fortepianu. To się nazywa niczym nieograniczona wyobraźnia! Tezę tę potwierdza „Doubles” – syntetyzując przytłumione uderzenia automatu perkusyjnego ze skorodowanym loopem niemal dosłownie zacytowanym z elektroniki lat 90. „Wet Wool” wznosi płytę na jeszcze większy poziom abstrakcji. Tym razem Untold uzyskuje hipnotyczny groove poprzez zastosowanie efektu przypominającego stukot pociągu – zanurzając go w gęstym szumie i basowych modulacjach.

„Strange Dreams” otwiera huraganowa eksplozja plemiennych perkusjonaliów, z której dopiero w połowie nagrania wyłania się dudniący werbel. A otacza go plątanina ludzkich głosów pogłębionych studyjnymi echami. Mimo tej radykalnej deformacji – to najbardziej dubstepowy utwór w zestawie. W „Hobthrush” wraca wykoślawione hard techno – uderzając warczącymi bitami i łomoczącym basem w stylu oldskulowej klasyki z Djax-Up Beats. Wszystko to opatrzone zostaje jednak współcześnie brzmiącymi defektami o glitchowym rodowodzie i podlane IDM-wym sosem. Na finał kolejna wycieczka w krainę elektronicznej awangardy – „Ion” rozpisany na szurający loop o rytmicznym charakterze i narastające fale morderczego dronu.

Niektóre angielskie serwisy nowomuzyczne szaleją już na punkcie tej płyty od kilku tygodni. Przesłuchanie „Black Light Spiral” z kontynentalnym dystansem potwierdza jednak ich momentami nadmierną ekscytację. To wyjątkowo oryginalny album, zawierający eksperymentalną muzykę, wymykającą się niemal wszelkim klasyfikacjom. Untold ma świetne wyczucie rymu i przestrzeni, unika wszelkich banalnych rozwiązań brzmieniowych, przetwarza na własny sposób swe dawne i obecne fascynacje muzyczne. Nie jest to łatwa w odbiorze płyta – ale przegryzienie się przez nią (nie jest długa – trwa zaledwie 40 minut) daje naprawdę ogrom satysfakcji. Spróbujcie zresztą sami!

Hemlock 2014

www.hemlockrecordings.co.uk

www.facebook.com/itsgonnaworkoutfine

www.untold-official.com

www.facebook.com/Untoldhemlock

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Wojciech

    Toolki