Wpisz i kliknij enter

Addison Groove – Presents James Grieve

Warto było dać Addisonowi Groove’owi drugą szansę.

Brytyjski producent Antony Williams dał się do tej pory poznać z działalności pod dwoma szyldami. Najpierw jako Headhunter realizował własną wersję dubstepu, a potem jako Addison Groove zwrócił się stronę szybszej rytmiki, łączącej tradycję breakbeatu z nowoczesnością juke’a.

Debiutancki album artysty firmowany tym drugim szyldem miał być dwa lata temu „odpowiedzią” Anglii na muzykę płynącą wówczas z Chicago. Niestety – „Transistor Rhythm” rozczarował fanów i krytykę nazbyt oszczędnym brzmieniem i wtórnością zaproponowanych pomysłów. Nic więc dziwnego, że Williams postanowił wtedy poszukać wsparcia u kolegów po fachu.

Wkrótce jego dwoma najbliższymi współpracownikami stali się dwaj bardziej doświadczeni producenci – specjalizujący się od dwóch dekad w ekspresyjnym drum’n’bassie DJ Die oraz z powodzeniem odświeżający klasyczny breakbeat Sam Binga. Efektem ich studyjnych działań jest drugi album Addisona Groove’a – „Presents John Grieve”.

Zaczyna się świetnie – zwiewne „Intro” prowadzi nas wprost do „Just You”, w którym lekko podrasowane na hardcore’owa modłę połamańce i przyjemnie zawodzące basy wprowadzają seksowny wokal Josefiny. Podobna rytmika powraca potem w instrumentalnym „11th”, gdzie za pulsujące breaki uzupełnione etnicznymi klawiszami odpowiada wspomniany Sam Binga. „Space Apples” też uderza podobnie oldskulową energią – ale tym razem w roli głównej są kwaśne dźwięki wyciśnięte z Rolanda TB-303. I nogi aż same rwą się do tańca!


Sprężyste uderzenia ciężkiego rytmu rodem z dubstepu pojawiają się w „Warped” – a towarzyszą im ciekawie zestawione raperskie sample i rave’owe basy. Oniryczną wersję tego gatunku znajdujemy z kolei w „One Fall” – bo zmysłowe wokalizy wspomnianej Josefiny zostają podszyte głębokimi pasażami niemal ambientowych syntezatorów. Po raz trzeci na płycie dubstep rozbrzmiewa w „Abandon”, łącząc smoliste bity z wibrafonowym motywem klawiszowym i eterycznym śpiewem. Tak czy siak – wypada to świetnie.

Jest na płycie również miejsce na chicagowskie brzmienia. Najbardziej rozhasany rytm ma tutaj „167 Blast” z udziałem DJ Die – i tak naprawdę trudno rozeznać czy to jeszcze brytyjski drum’n’bass czy już amerykański juke. Podobnie dzieje się w „Rzor” – bo tym razem Addison Groove dowcipnie zwalnia szybkostrzelne bity tak, iż zacierają się granice między footworkiem a dubstepem. Jakby tego było mało, raperskimi rymami ozdabia kompozycję MC Drs, nadając całości niemal hip-hopowy posmak. I wreszcie finałowy „Ain’t It Love” – czyli mordercza bombardierka przyspieszonymi breakami, zatopionymi w dubowych pogłosach.

Zgodnie z obowiązującą obecnie na scenie bass music modą, dostajemy tu również dwa utwory o prostszej rytmice. „The Spirit Level” to epickie deep techno przywołujące wspomnienie dokonań duetu Orbital z okresu albumu „Snivilisation”. „Bad Seed” to z kolei zwalisty hard house eksponujący acidowe bulgotanie niczym wczesne produkcje teamu Hardfloor. I jest ogień!

„Presents James Grieve” to bez wątpienia o wiele lepszy album niż „Transistor Rhythm”. Tym razem Antony Williams z jednej strony wpuścił do swej muzyki więcej melodii wprowadzanej przez wokal Josefiny, a z drugiej – postawił na większą różnorodność rytmów, swobodnie przeskakując od juke’a do techno. Co więcej – wszystkie kompozycje mają bardziej rozbudowane aranżacje, momentami aż skrząc się ciekawymi pomysłami brzmieniowymi. Warto było dać Addisonowi Groove’owi drugą szansę!

50 Weapons 2014

www.50weapons.com

www.facebook.com/50WEAPONS

www.facebook.com/addisongroove







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy